PSX 20210117 155207 scaled - Z DZIENNIKA PANI PE – LIDIA PERNAK: Psze pani, chcemy więcej!

Jestem z rocznika, który swoją ścieżkę edukacyjną przechodził jeszcze przez 8 klas szkoły podstawowej, więc nie było mi dane zaznać „smaku” potocznie określanej gimbazy. Za to Internet aż huczy od memów i historyjek, których głównymi gwiazdami są przedstawiciele właśnie tego okresu. Pytanie tylko, czym tak naprawdę różni się nastolatek, który pomimo tego samego wieku decyzją Ministra Edukacji będzie uczęszczał do szkoły o innej nazwie? Czy to rzeczywiście ma wpływ na to, kim są ci młodzi ludzie przechodzący właśnie okres buntu? Coś czuję, że w dzienniku Pani Pe znajdziemy odpowiedzi na te pytania. obyczajowe

Tytuł: Z dziennika Pani Pe
Autor: Lidia Pernak
Wydawnictwo: Novae Res

Lidia Pernak w debiutanckiej książce Z dziennika Pani Pe opisuje swoje wieloletnie wspomnienia z początku nauczycielskiej kariery, które szczęśliwie przyszło jej zbierać w swojej rodzimej szkole. Jako były gimb powinna doskonale rozumieć swoich uczniów, choć nie zapominając, że teraz stoi po drugiej stronie barykady. Dodatkowo bez ustanku wtłaczając im do głowy kolejne angielskie słówka i po kilka razy tłumaczyć poprawny szyk zdania, by potem w kąciku otrzeć łzę radości, bo w końcu po nastym razie załapał. I tu nauczycielskie serce wypełnia duma.

Książka jest zbiorem krótkich rozdziałów, które odpowiadają na jakże ważne pytania. Co się dzieje w owianym tajemnicą pokoju nauczycielskim? Dlaczego to wtorek jest najgorszym dniem tygodnia? Co robią nauczyciele, by przetrwać ten mega nudny czas, kiedy gapią się na uczniów podczas kilkugodzinnych egzaminów? Ile kilometrów musi wydeptać nauczyciel, żeby w sali pojawił się jakiś nowy gadżet edukacyjny, no choćby kserówki – towar ściśle limitowany. obyczajowe

837199 352x500 - Z DZIENNIKA PANI PE – LIDIA PERNAK: Psze pani, chcemy więcej!

Historie Z dziennika Pani Pe niczym flashback przypomniały mi moje szkolne czasy i historie, które dokładnie tak samo, jak w książce potrafiły nauczyciela „rozłożyć na łopatki” lub skutecznie podnieść mu ciśnienie. Były momenty, kiedy dojrzewające Jednostki przechodziły same siebie w coraz to bardziej kreatywnych pomysłach, ale i chwile, kiedy trzeba się było skrzyknąć i pomóc tam, gdzie działo się źle. A jeśli w tym trudnym nastoletnim okresie życia miało się za przewodnika nauczyciela, który nadal pielęgnuje w sobie młody pierwiastek i nie skreśla, nie krytykuje, ale cierpliwie prowadzi, to sukces edukacyjny murowany.

I z taką oto kolorową i pełną pasji postacią mamy styczność w tej książce. Autorka z wielkim zamiłowaniem i ogromnym poświęceniem podchodzi do swojego zawodu, co odwdzięcza się w sympatii Szatanów, jak pieszczotliwie określa swoich wychowanków. Przede wszystkim udowadnia, że nauczyciel to też człowiek, który by nie zwariować w świecie pełnym procedur i raportów, lubi sobie pożartować i pozwolić na chwile luzu. To studium nauczyciela wręcz idealnego, który nie pozostawi suchej nitki, gdy wymaga tego sytuacja, ale stanie murem i choćby kosztem swojego wolnego czasu pomoże wyjść z opresji. Ktoś, kto z dziennikiem pod pachą i często niższym od potencjalnego Szatana o długość dwóch długopisów, będzie przyjaznym drogowskazem w tym trudnym czasie. obyczajowe

Pani Pe podchodzi do siebie z dużym i przyjemny dystansem, dzięki czemu od razu daje się poznać jako równa babka. Tysiące pomysłów na aktywizację młodzieży, drugie tyle na żarciki nie tylko ze współpracownikami, ale także swoją edukowaną trzódką. Bo nauczyciel, to też człowiek. Też zniecierpliwiony przebiera nóżkami w oczekiwaniu na premierę Gwiezdnych Wojen. Też uważa, że pizza (nawet ta odgrzewana) jest najlepszym daniem na wszystkie posiłki. I że kołdra zdecydowanie jest za ciężka o poranku. I kto to w ogóle wymyślił rozpoczynanie lekcji o wschodzie słońca, czyli o 8:00?

Podsumowując, z ogromnym żalem muszę przyznać, że na swojej edukacyjnej drodze spotkałam niewielu podobnych nauczycieli. Z całej siły chcę wierzyć, że inni mają lepiej. Że przedstawiciele oświaty to osoby, które bez względu na staż wciąż pamiętają, że kiedyś też mieli naście lat, że kiedyś też byli uczniami i że choćby odrobina luzu i codziennej porcji uśmiechu jeszcze nikomu nie popsuła kariery. Bo nie od dziś wiadomo, że surową miną nie zbuduje się autorytetu, a co jedynie strach. Sztuką jest z uśmiechem zaskarbić sobie szacunek i sympatię na lata. obyczajowe

Z drugiej strony mam świadomość, że jest to zawód mocno niedoceniany. Zwłaszcza ostatnimi czasy w dobie strajków i nauczania zdalnego. Ale może ta książka otworzy co niektórym oczy, że bycie nauczycielem to nie tylko odbębnianie kilkunastu godzin lekcyjnych i fajrant. Wielokrotnie to także poświęcanie swojego wolnego czasu za śmiesznie niesprawiedliwą pensję. Ale gdyby tylko pieniądz się w życiu liczył, to zabrakłoby ludzi, którzy robią coś z pasją jak Pani Pe. obyczajowe

Reorganizacja oświaty skłoniła autorkę do emigracji, ale wierzę i trzymam mocno kciuki za kolejne powieści z cyklu nauki obcokrajowców lub powrotu na rodzimy rynek pracy, by nie dać się stłamsić i dalej szerzyć naukę w swoim wartościowym stylu. Historie lekkie, pełne dowcipu, ale i przemyśleń. Pasja, pasja, pasja. Polecam!

Za egzemplarz dziękujemy wydawnictwu

wydawnictwo novae res logo male2x 1 - Z DZIENNIKA PANI PE – LIDIA PERNAK: Psze pani, chcemy więcej!

9788382190366

By Szyszka