PIERWSZA OSOBA LICZBY POJEDYNCZEJ – HARUKI MURAKAMI: Różne oblicza „Ja”

PIERWSZA OSOBA LICZBY POJEDYNCZEJ – HARUKI MURAKAMI:  Różne oblicza „Ja”

Haruki Murakami, dla niektórych to już marka sama w sobie. Inni coś słyszeli, próbują się zmobilizować do bliższego poznania, ale jakoś odwlekają. Ja już pierwsze wrażenie mam za sobą i było na tyle pozytywne, że chęć przeczytania kolejnej pozycji była naturalną koleją rzeczy. Zdaję sobie sprawę, że autor ma swój specyficzny styl, który może nie trafić w gust każdego czytelnika. Zatem jaki będzie mój odbiór tym razem? Otworzymy kolejne drzwi do dalszej wspólnej czytelniczej wędrówki, czy nasze drogi rozejdą się wraz z tą lekturą?

Tytuł: Pierwsza osoba liczby pojedynczej
Autor: Haruki Murakami
Wydawnictwo: Muza

Pierwsza osoba liczby pojedynczej, ja – Haruki Murakami. Oto główny bohater, tytułowa postać, motyw przewodni całej książki. Tym razem autor w ręce czytelnika oddaje dzieło będące zbiorem opowiadań, historii, które miały miejsce w jego życiu. Zdarzenia, które były jednorazowymi sytuacjami lub wieloletnimi praktykami. W mniejszym lub większym stopniu poruszyły go od razu, lub niczym wulkan wypluwający lawę nagle i gwałtownie wybuchły po latach. Jakie by nie były, prawdziwe, wyolbrzymione, zbagatelizowane czy powstałe w wyniku bujnej wyobraźni sprawiły, że z jakiegoś powodu Murakami wrócił do nich myślami i postanowił przelać je na papier.

Autor niczym w szczerej rozmowie z przyjacielem opowiada o swoim życiu. Od lat młodzieńczych po okres, kiedy jest już dojrzałym mężczyzną. Trochę jak podsumowanie życia, ale bez użalania się nad sytuacjami, które się przegapiło. Raczej bliżej przedstawienia faktów i pozostawienia ich do przemyślenia. Co istotne, Murakami w typowym dla siebie stylu potrafi je ubarwić detalami. Element ubrania, intensywny aromat kawy, czy dziwna cisza pozbawiona radosnego śpiewu ptaków. Te wszystkie subtelności, z których nie zdajemy sobie sprawy, a które w ciągu jednej chwili potrafią w głowie przywrócić cały obraz. A dodatkowo sprawiają, że odbiorca całym sobą czuję tę opowieść. Niczym niemy i niewidoczny obserwator.

850494 352x500 - PIERWSZA OSOBA LICZBY POJEDYNCZEJ – HARUKI MURAKAMI:  Różne oblicza „Ja”

Pierwsza osoba liczby pojedynczej w jednym z opowiadań przytacza wspomnienie wieczoru spędzonego u boku ledwo znanej dziewczyny, z którą już o poranku rozeszły się życiowe ścieżki. Kilka godzin pod osłoną nocy, które, choć pełne bliskości ciał, to świadomego przyzwolenia odległości dusz. I mimo tego, że żadna emocjonalna więź się nie pojawiła, to zostało coś, zostały wiersze, które przypominają. Czy i my mamy w swojej historii osoby, z którymi życiowe drogi przecięły się na przysłowiową chwilę, ale zdążyły zrobić na tyle wyraźne wrażenie, by zachować je w pamięci?

A może były sytuacje dziwne, niezrozumiałe, w których trudno było dopatrzyć się logiki, a jednak z jakiegoś powodu zaistniały? Jaki miały cel i sens? Próbowaliśmy dotrzeć do źródła, czy ucięliśmy to krótkim „bywa” i tyle, po temacie? Czy rozważaliśmy, że może być to odległe pokłosie jakiś naszych zapomnianych działań? Dla nas z pozoru nieistotnych wręcz zbędnych do zapamiętania, a dla innych kluczowych?

Albo wręcz nieoczekiwany splot zdarzeń zaprowadził nas w miejsce, które, choć było blisko, to do tej pory nieznane. Albo postawił na drodze życia osobę, anonimowego przechodnia, pasażera lokalnej komunikacji, czy pracownika publicznego, który swoim zachowaniem lub słowem sprawił, że nasz świat chwilowo się zatrzymał i przed kolejnym rozbiegiem dał czas do namysłu? Bo przecież wszystko, co ma jakąś wartość na tym świecie, trudno jest osiągnąć… Ale osiągnięcie czegoś trudnego przy dużym nakładzie czasu i wysiłku to właśnie śmietanka życia. Co stanowi crème de la crème naszego jestestwa i czy smakujemy ją z największą rozkoszą?

Bez wątpienia Murakami daje się tutaj poznać jako zwykły człowiek, ze swoimi pasjami, marzeniami, dziwactwami i lękami. Opowiada o zupełnie przyziemnych sprawach, które zdarzały się niemal każdemu z nas i w jakim stopniu wpłynęło na ukształtowanie tego, kim aktualnie jesteśmy. Dlaczego kibicował mało popularnej drużynie baseballowej? Kim była dziewczyna, do której porównywana była każda następna? Jak inteligentna rozmowa z osobą świadomą swojej pasji potrafi sprawić, że jej fizyczne braki stają się zupełnie niezauważalne? I w końcu, dlaczego w sytuacji, kiedy nie może znaleźć sobie miejsca, to właśnie elegancki garnitur potrafi przywrócić równowagę?

Pierwsza osoba liczby pojedynczej nie jest być może najlepszą książką do zapoznania z Harukim Murakamim. Dla pełniejszego zrozumienia historii sugerowałabym poznanie kilku wcześniejszych pozycji, ale nie jest to rzecz niezbędna. Znając już trochę styl autora, od początku byłam gotowa na to, co może się pojawić. Były momenty lepsze, były słabsze, ale ostatecznie stwierdzam, że otwieram kolejne wspólne drzwi. Historie czytane nieśpiesznie, z przerwami na prywatny przegląd wspomnień mogą naprawdę sporo wnieść w nasze życie i do tego zachęcam. Z pewnością odkryjemy, że nasze oblicza bywają zmienne.

.

Za egzemplarz dziękujemy wydawnictwu

pobrane 2 1 - PIERWSZA OSOBA LICZBY POJEDYNCZEJ – HARUKI MURAKAMI:  Różne oblicza „Ja”

Powrót do góry