JAK UMIERAMY – ROLAND SCHULZ: Kiedy płomyk życia gaśnie

JAK UMIERAMY – ROLAND SCHULZ: Kiedy płomyk życia gaśnie

Listopad to nostalgiczny miesiąc. Zanim ulice rozbłysną milionami lampek, a w sklepie zaroi się od radosnych dekoracji, nastaje ten krótki moment zadumy. Kolorowe liście opadają na groby naszych bliskich, odmierzając kolejny rok bez nich. W pędzie życia zatrzymujemy się na chwilę, wspominamy, może nadal analizujemy lub czegoś żałujemy. Czy w tym wszystkim dopuszczamy do siebie fakt, że kiedyś to święto będzie także naszym dniem? Czy powoduje w nas na tyle silny niepokój, że lepiej zrobić z tego temat tabu i udawać, że nas nie dotyczy? literatura faktu

Tytuł: Jak umieramy
Autor: Roland Schulz
Wydawnictwo: Muza

Roland Schulz postanawia przełamać ten trudny temat i bez owijania w bawełnę opowiedzieć Jak umieramy. I to dosłownie, ponieważ jako bohatera tej historii wybiera mnie, ciebie… każdego, kto sięgnie po tę książę. Forma ta przyprawia o ciarki, bo mówi wprost, co się stanie z tobą w kolejnych etapach, kiedy twoja śmierć stanie się faktem. Jedyne co nas poróżni, to szybkość, z jaką się zorientujemy, że właśnie mamy za sobą ostatni raz. Ostatni oddech, ostatnie wzdychanie nad ulubionymi lodami czekoladowymi, lub ostatni leniwy letni wieczór, kiedy denerwujesz się na wszechobecne komary. Wszystko to minie albo w wyniku gwałtownie przerwanej linii życia, albo poprzez stopniowe i świadome zanikanie w wyniku choroby. Ale na pewno nadejdzie.

Autor przeprowadza nas przez trzy kolejno następujące po sobie etapy: umieranie, śmierć i żałoba, które kiedyś będą dotyczyły nas. Nie ma wyjątków, czy nam się to podoba, czy nie. Czy na naszym koncie widnieje ciąg cyfr, czy stojąc w kolejce, musisz wybrać między głodem a bólem. Każda ludzka historia zakończy się w taki sam sposób, choć ludzie zdają się udawać, że temat nie dotyczy ani mnie, ani moich bliskich. Roland Schulz dzieli się z nami wiedzą przy użyciu zarówno fachowych, jak i potocznych terminów medycznych oraz formalnych, ale wszystko po to, aby przybliżyć temat, a nie przytłoczyć trudnym do zrozumienia żargonem. literatura faktu

jak umieramy b iext62684109 - JAK UMIERAMY – ROLAND SCHULZ: Kiedy płomyk życia gaśnie

Jak umieramy? Jeśli nie następuje to w sposób gwałtowny, to znowu każdy bez wyjątku przechodzi przez kolejne etapy, kiedy nasze ciało powoli gaśnie. Wprawne oko jest w stanie zauważyć poszczególne zmiany i adekwatnie do nich obchodzić się z człowiekiem, by zapewnić mu maksymalny komfort w tej beznadziejnej sytuacji. Bo tu należy pamiętać, że sam umierający nie jest bezmyślnym ciałem, a człowiekiem, który nie ma wyjścia i musi nie tylko pogodzić się ze swoim losem, ale także stawić czoła temu, co nieznane. Musi przełamać w sobie rozdzierające serce poczucie, że zawsze to Ty byłeś obrońcą, teraz stałeś się bezbronny. Zdany na pomoc i łaskę innych, bezbronny i bez wyjścia. literatura faktu

Ludzie w różnym wieku mają po raz pierwszy styczność ze śmiercią. Los miał dla mnie plan, żeby przedstawić nas sobie w wieku młodym, ale już w pełni świadomym. Niestety sytuacji było kilka, ale z perspektywy czasu wiem, że żadna z nich nie przygotowała mnie do kolejnej. Wiem, że na samą śmierć nie da się przygotować, ale Roland Schulz uświadomił mi, co mogłam zrobić lepiej, by uczynić ten moment spokojniejszym i pełniejszym. W pierwszej kolejności dla odchodzącego bliskiego, bo to on jest w tym momencie najważniejszy. Ja na razie zostanę i przynajmniej jeszcze przez chwilę będę miała szansę coś zmienić. literatura faktu

Może to idealny moment, żeby zastanowić się nad sensem miłosiernych kłamstw, które ostatni wspólny czas budują na podstawie mistyfikacji, zamiast pozwolić spędzić go w najlepszej możliwej wersji. Przestać rozpatrywać chorego tylko w kategorii jego choroby, a w zamian za to wspólnie upiec cynamonowe ciasteczka, których zapach tak bardzo lubił/lubiła. Jak za starych czasów obejrzeć horror, który bardziej was bawił, niż budził grozę i pozwolić jej/jemu zasnąć, jak to miało miejsce dotychczas. Obejrzeć wspólne fotografie i powspominać. Powiedzieć i zrobić wszystko to, na co do tej pory zabrakło czasu, bo więcej już go nie będzie. Ostatni dar, ostatnia szansa.

I tu przychodzi czas na lekcję dotyczącą tego, co nas czeka, gdy wybrzmi ostatnie słowo. Prostą i dosadną. Żałoba nic nie musi. Żałoba boli, wyczerpuje, rozdziera, ale jest nieunikniona. Każdy musi przeżyć ją po swojemu, przy wsparciu najbliższych, którzy niestety właśnie wtedy najczęściej zawodzą. Nie dlatego, że nie chcą pomóc, ale z powodu strachu i nieumiejętności rozmowy z człowiekiem, który czuje, że jego dalsze jestestwo nie ma sensu. I książka znowu fachowo, ale przystępnie wyjaśnia cały proces. Kluczem jest, by zrozumieć, jakie zmiany zachodzą nie tylko w umyśle, ale i ciele człowieka, i pozwolić sobie na to. Bez popędzania, bez sztucznego dopasowywania się do oczekiwań otoczenia, w swoim tempie i na swoich zasadach.

Nie jest to łatwa lektura, ale z perspektywy czasu uważam, że niezbędna. Na pewno nie do przeczytania jednym tchem, bo nasuwa mnóstwo refleksji, dla których warto się na chwilę zatrzymać i je sobie indywidualnie „przeprocesować”. Być może już teraz przeprowadzić intymny rachunek sumienia i nie odkładać na później tego, co nas aktualnie uwiera. Bo później może nie nadejść, a przynajmniej nie z taką ilością czasu i siły, bo to załatwić. Osobiście muszę przyznać, że kilka razy urosła mi „gula w gardle”, oczy zaszły łzami, bo wróciły wspomnienia. Nie żałuję ani jednego przeczytanego słowa i jestem pewna, że wrócę do tej pozycji jeszcze nie raz. Nie po to, żeby się dręczyć, ale żeby utrwalać w pamięci to, co ważne, kiedy następnym razem los postawi mnie w takiej sytuacji. I kto wie, po której stronie tym razem. literatura faktu

Jak umieramy opowiada nie tylko o biologicznym, ale także społecznym aspekcie śmierci. W każdym jego rozumieniu jesteśmy przemijaniem, więc płomyk życia kiedyś zgaśnie. Tylko od nas samych zależy, jak się do tego przygotujemy. Szczerze zachęcam do lektury. Nie obiecuję, że będzie łatwo, ale sama świadomość tego, co, jak i kiedy następuje, powinno pozwolić na przełamanie tabu. Na przemyślenia, a może także i pewne przygotowania, które jeśli nie nam, to naszym bliskim uczynią ten moment znośniejszym. Przygotowany, znaczy spokojny i czerpiący radość z tego, co jest tu i teraz.

Za egzemplarz dziękujemy wydawnictwu

pobrane 2 1 - JAK UMIERAMY – ROLAND SCHULZ: Kiedy płomyk życia gaśnie

Powrót do góry