KRÓLOWA RUIN – TRACY BANGHART: Nie spodziewajcie się cudów

DSC 0087 - KRÓLOWA RUIN – TRACY BANGHART: Nie spodziewajcie się cudów

Pamiętacie Grację i furię? Powieść doczekała się kontynuacji. Królowa ruin okazała się całkiem przyjemną książką, choć liczyłam na znacznie więcej. Niemniej znów miałam okazję przenieść się do świata, w którym kobiety nie mają praktycznie żadnych praw. Nie mogą i nie potrafią czytać! Wyobrażacie to sobie? Coś strasznego. Niemniej ta część utrzymała brutalny klimat.

Tytuł: Królowa ruin
Autor: Tracy Banghart
Wydawnictwo: Dolnośląskie

Nomi stała się więźniarką i zmierza w kierunku Góry Zniszczenia. Serina natomiast z pomocą współwięźniarek pokonała strażników, co jednak nie oznacza końca kłopotów. Dziewczyna musi odnaleźć się w nowej roli i pokierować kobietami z wyspy. Nie spodziewa się, że łódź przybijająca do brzegu ma na pokładzie jej siostrę i następcę tronu. Nomi natomiast nie podejrzewa, że Serina przejęła wyspę i planuje odpłynąć z kobietami do bezpiecznej przystani. Martwi się stanem Malachiego. Zdaje sobie sprawę, że odegrała ważną rolę w spisku Asy i postanawia naprawić swój błąd. Siostry znów się rozdzielają, ale los wkrótce znów je połączy – tylko w bardziej niebezpiecznych okolicznościach.

Królowa ruin nie powaliła mnie na kolana, a świat przedstawiony dziwnie trąci współczesnymi Włochami. Nomi w przerwie heroicznych czynów z rozkoszą popija espresso. Zdecydowanie bardziej podobał mi się wątek Seriny i uważam, że jej postać znów okazała się ciekawsza. Tak naprawdę ta powieść to znów młodzieżówka tylko z dużą dawką sikającej wszędzie krwi i męskiej brutalności. Kobiety odgrywają w niej główne role, a mężczyźni – nawet ci dobrzy – zostali zepchnięci do parteru. Są, ale w sumie mogłoby ich nie być, bo nasze bohaterskie dziewczyny z pewnością poradziłyby sobie same.

Królowa riun, Gracja i fura, Tracy Banghart, Publicat, Wydawnictwo Dolnośląskie, młodzieżowe

Przez to zupełnie nie poznałam Malachiego i Vala, a miałam na to ochotę. Ten pierwszy jako następca tronu zupełnie do mnie nie przemówił. Powiem więcej, był nijaki, bo tworzył tło dla Nomi, która również nie stanowiła postaci, w której można się zakochać. Ich relacja była sztywna, nie było chemii, związek oparty na niezrozumiałym dla mnie uczuciu, bo miłością tego nie nazwę. Inaczej zaprezentowana została relacja Seriny i Vala. Ci przynajmniej spędzali ze sobą czas i rzeczywiście uczucie rodziło się między nimi stopniowo. Naprawdę dopingowałam tej parze i powiem szczerze, że ich zakończenie mnie usatysfakcjonowało.

Niemniej Królowa ruin raczej nie zaskakuje. Liczyłam, że zakończenie powali na kolana, ale autorka poszła trochę na łatwiznę. Jest to dobra młodzieżówka, którą czyta się szybko i z przyjemnością. Niestety zabrakło mi w niej głównej osi fabularnej. Autorka za bardzo skupiła się tym razem na prawach kobiet i pokazaniu ich siły. Fajnie, że problem został poruszony, ale dla mnie dziewczyny wypadły chyba zbyt heroicznie. Może gdyby powieść skupiała się bardziej na Serinie? Mimo że Nomi starała się naprawić błąd z poprzedniej części, to jak dla mnie wszystko zostało jej podarowane na tacy. Gdyby nie przyjaciele i siostra, nic by nie ugrała.

Sam pomysł na książkę naprawdę wydał mi się ciekawy. Rozdziały są podzielone na poszczególne historie sióstr, przez co możemy się dowiedzieć, co się u nich dzieje. Historia świata, w którym przyszło żyć kobietom, zachwyciła mnie, choć została potraktowana po macoszemu. Podobnie Dziedzic Malachi i jego brat – autorka naprawdę mogła rozwinąć ich wątek, tym bardziej że różnili się od siebie niczym ogień i woda. Niestety, jeśli chodzi o postaci męskie, to mamy jedynie podane najpotrzebniejsze informacje – aż ciśnie mi się na usta same strzępki – które jedynie z grubsza zarysowują postać i usprawiedliwiają jej zachowanie.

Królowa ruin raczej mnie nie rozczarowała, choć możecie tak pomyśleć po moim wcześniejszym narzekaniu. Po Gracji i furii już wiedziałam, czego mogę się spodziewać i przede wszystkim jest to literatura młodzieżowa, ukazująca pewne problemy. Czyta się to łatwo, szybko i przyjemnie. Można odreagować, a po lekturze odłożyć na półkę i ruszyć na podbój świata.

W końcu każda królowa musi najpierw zbudować imperium. Nawet jeśli będą to ruiny.