PREMIEROWO ALANNAH – L.A. CASEY: Walczmy o tę miłość

DSC 0537 - PREMIEROWO ALANNAH – L.A. CASEY: Walczmy o tę miłość

Obiecałam, że dzisiaj spotkacie się z Alannah i słowa dotrzymuję. Ta krótka nowelka ze świata Braci Slater znów wprawiła mnie w lekko nostalgiczny nastrój, a jednocześnie nie do końca spełniła wszystkie moje oczekiwania. Dla mnie ostatecznie zakończyła serię, choć autorka zapowiedziała jeszcze przynajmniej dwie książki związane z braćmi i całą masę spin-offów, w których z pewnością Slaterów jeszcze spotkamy. Dla mnie nie będzie już to samo, bo główna historia dobiegła końca, choć liczę, że bracia Collins jeszcze namieszają, gdy już ich części ujrzą światło dzienne.

Tytuł: Alannah
Seria: Bracia Slater
Autor: L.A. Casey
Wydawnictwo: Kobiece

Alannah i Damien tworzą szczęśliwy związek. Czy aby na pewno? Każde z nich musi nauczyć się dzielić życie z drugim człowiekiem. Damien naciska Alannah na ślub, ale dziewczyna nie jest gotowa na podjęcie tak ważnej decyzji. Zmaga się z koszmarami, a strach przed utratą Damiena i ponownym zranieniem skutecznie utrudnia jej rozpoczęcie nowego rozdziału. Z tego powodu między ukochanymi często dochodzi do sprzeczek, które jeszcze bardziej dobijają Alannah. Dziewczyna może jednak liczyć na pomoc swojej rodziny i przyjaciół. Razem przetrwają wszystko. Damien widzi szczęście swoich braci i pragnie tego samego. Walka z Alannah jeszcze nigdy nie była tak bolesna, a jednocześnie tak ekscytująca.

Alannah jest tak naprawdę kontynuacją Damiena – książki mogłyby zostać połączone w całość i nie stanowiłoby to przeszkody. Mimo że ta krótka nowelka wiele wnosi do życia bohaterów i ukazuje, co się u nich dzieje po wydarzeniach w tomie piątym, to jednak muszę przyznać, że autorka niepotrzebnie zawarła w niej niektóre sceny. Świetnie było znów wejść do świata braci Slater – możemy spotkać wszystkich bohaterów i to w nadmiarze. Akcja toczy się nie tylko wokół Alannah i Damiena i zapewniam, że pojawienie się Aleca, Kane czy Dominica wniesie do treści dużo pozytywnej energii.

Alannah, L.A. Casey, Wydawnictwo kobiece, Bracia Slater, roman, obyczajowe, erotyk

Zadowoliłabym się, gdyby Alannah skupiała się wyłącznie na tym, co się dzieje u bohaterów. Uważam, że autorka zupełnie niepotrzebnie wplotła niektóre sceny, mające na celu podbudowanie napięcia i nakręcenie akcji, ale tak naprawdę nic nie wniosły one do powieści. Doskonale natomiast czułam się w towarzystwie bohaterów. Przysięgam, że można się już pogubić w ich drzewie genealogicznym. Niemniej sprzeczki między Alannah i Aleckiem wywoływały moje napady śmiechu i naprawdę z sentymentem podchodzę do całej rodziny Slaterów.

Tymczasem Alannah była – przepraszam za wyrażenie – prawdziwym wrzodem na dupie. Zupełnie nie spodobało mi się jej podejście do Damiena, irytowała mnie swoim uporem i czepialstwem. Kłótnie między ukochanymi tak naprawdę wybuchały z najmniejszego powodu i pewnie powiecie, że w życiu też tak jest. Owszem, ale Alannah doskonale zdawała sobie z tego sprawę, a jednak brnęła dalej w swoje fochy. Czasem zachowywała się jak rozwydrzona nastolatka i miałam ochotę jej przyłożyć. Rozumiałam jej strach przed rozpoczęciem nowego etapu w życiu, ale dla mnie zabrakło walki z tym strachem – zupełnie jakby dziewczyna w jednej chwili się bała, a w drugiej machnęła ręką i pokonała wszystkie słabości.

Alannah jest jednak doskonałym zakończeniem historii najmłodszego z braci Slater i na sam koniec popadłam w melancholijny nastrój. Przypomniałam sobie, od czego to wszystko się zaczęło i naprawdę miałam ochotę jeszcze raz sięgnąć po wszystkie tomy. Muszę przyznać, że autorce udało się stworzyć naprawdę niesamowitą serię i jestem ciekawa kolejnej. Collins Brothers możecie nadciągać. Jestem na was gotowa – tym bardziej że w Alannah poniekąd jest poruszony wątek jednego z braci Aideen, co jeszcze bardziej wzbudziło mój apetyt.