Bajecznie bogaci Azjaci, czyli amerykański sen o oriencie

maxresdefault 800x447 - Bajecznie bogaci Azjaci, czyli amerykański sen o oriencie

Jeśli kiedykolwiek zetknęliście się z kulturą azjatycką i biorę tutaj pod uwagę laików takich jak ja, którzy Azję widzieli jedynie na ekranie swojego komputera, to z pewnością po obejrzeniu Bajecznie bogatych Azjatów, będziecie w stanie określić, co w tym filmie nie gra. W tym momencie nadszedł czas do przyznania się, że nie czytałam książki i niestety nie wiem, jak bardzo spłaszczono całą historię. Jeśli jednak Wy czytaliście, a przy okazji oglądaliście również film, to chętnie zapoznam się z Waszym zdaniem. A teraz do sedna…

Niech nawet przez myśl Wam nie przejdzie, że Bajecznie bogaci Azjaci przypominają jakąkolwiek dramę. Ten film nawet nie przypomina chińskiej produkcji – nikt tam nie lata, nie walczy, nie ma wygenerowanych komputerowo zwierząt. To typowa amerykańska komedia romantyczna, która po prostu rozgrywa się na innym kontynencie, a bohaterowie mają skośne oczy. Czy to źle? Dla mnie nie, ale film potraktowałam raczej jako kino rozrywkowe. Dla prawdziwych miłośników Azji takie przedstawienie może jednak nie być satysfakcjonujące.

Bajecznie bogaci Azjaci

Dlaczego Bajecznie bogatych Azjatów powinno się obejrzeć? Przede wszystkim dlatego, że scenografia naprawdę powala na kolana. W końcu kto bogatemu zabroni. Musicie wiedzieć, że tytuł mówi w tym przypadku wszystko, więc jeśli chcecie ucieszyć oko malowniczymi krajobrazami Azji, przepychem Singapuru, willami, o których nawet Wam się nie śniło i złotem, płynącym po ścianach, to jak najbardziej musicie go zobaczyć. Dodatkowo zapewniam Was, że scena ślubu powali każdego na kolana i takiej aranżacji nie widzieliście nigdy w życiu. Nigdy. W. Życiu.

Bajecznie bogaci Azjaci

Podobało mi się również to, że producenci nie tylko postawili w tym przypadku na romans, ale chcieli pokazać, choć trochę kultury chińskiej i stosunku Chińczyków do tradycji. Przy czym z kulturą wyszło im słabo, ponieważ mamy wgląd jedynie w życie trzech rodzin – z czego dwie są tak bajecznie bogate, że mogłyby wykupić pół Ameryki (w sumie to wykupiły). Trudno mi powiedzieć coś o sytuacji Rachel – wiemy jedynie, że jej matka wyemigrowała z Chin do Ameryki, a dziewczyna żyła raczej biednie. Co w takim razie z tradycją? Tutaj poszło już znacznie lepiej – możemy dowiedzieć się, że Chińczycy z pokolenia na pokolenie uczą się lepić pierożki, a matki do perfekcji opanowały sztukę kontroli swoich dzieci. Wiadomo jednak, że jeśli w grę wchodzi miłość, to tradycję można posłać do diabła.

Bajecznie bogaci Azjaci

Nie radzę traktować Bajecznie bogatych Azjatów, jako filmu oddającego charakter Chińczyków. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o Chinach, to już lepiej wybierzcie jakąś dramę, a przynajmniej zobaczycie, jak Chińczycy zachowują się w swoim naturalnym środowisku. W tym filmie praktycznie wszyscy aktorzy są pochodzenia amerykańskiego i to było widoczne – przyznaję, że gdybym chciała filmu ukazującego prawdziwą naturę Azji, to poczułabym się oszukana.

Niemniej film spełnia się w roli umilacza czasu i naprawdę potrafi zaskoczyć scenerią. Aktorzy doskonale wcielili się w swoje role, a szczególnie na uwagę zasługuje Michelle Yeoh, która gra zimną i bezwzględną matkę dziedzica majątku. Na jej barkach spoczywa utrzymanie domu oraz bogactwa. Dowiadujemy się jedynie, że jej mąż wciąż jest nieobecny i nawiązuje nowe współprace biznesowe – zresztą nie pojawia się na ekranie. Dodatkowo aktorka swoją rolą pokazała, w jaki sposób matka przenosi swoje braki i odpowiedzialność na synową, a konflikt przechodzi z pokolenia na pokolenie.

Bajecznie bogaci Azjaci

Trochę szkoda, że amerykański sen o Azji nie do końca pokrywa się z prawdą, a elementy kultury i tradycji, choć zawarte, to zostały potraktowane trochę po macoszemu. Dodatkowo przepych i bogactwo, pałace i drogie samochody, a także wszędobylski luksus sprawiają, że po wyłączeniu filmu, człowiek ma wrażenie, że oglądał… bajkę. Przynajmniej ja miałam takie uczucie, ale może było ono spowodowane tym, że żyję od wypłaty do wypłaty. Dajcie znać, jeśli czytaliście książkę i możecie mi o niej trochę więcej powiedzieć.

Jeśli znacie bajecznie bogatego Azjatę, to możecie go do mnie przysłać.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *