książka
PSX 20200922 102246 scaled - ZŁOWROGIE NIEBO – ALEX KAVA: Jak grom z jasnego nieba

Woody Allen powiedział kiedyś: Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość. I byłoby to idealne określenie dla Francine „Frankie” Russo na dzień 08 marca. Właśnie wtedy Bóg się roześmiał i wraz z dzwonkiem telefonu, który zadźwięczał o piątej rano, rozpoczął swój projekt. Palec na zielonej słuchawce wyzwolił cykl zdarzeń, które zapoczątkowali ludzie, a domknęło Złowrogie niebo.

Tytuł: Złowrogie niebo
Autor: Alex Kava
Wydawnictwo: Harper Collins

Wspomnianego poranka zaspana Frankie odbiera telefon od współpracownika Tylera, który rozemocjonowany opowiada jej o swoim najnowszym odkryciu. Wchodząc na niebezpieczną drogę, znalazł dowody, że produkt, nad którego kampanią reklamową właśnie pracują, wcale nie jest tak zdrową przekąską, jak przekonuje producent. Rozmowa nieoczekiwanie zostaje przerwana, a na ekranie telefonu pojawia się twarz, która przez następne kilka dni nieustannie będzie towarzyszyć Frankie niczym cień ciemności.

W poszukiwaniu pomocy kobieta kontaktuje się ze swoją przyjaciółką z dzieciństwa, która bez słowa obiecuje jej schronienie w swoim domu oraz pomoc znajomej agentki FBI – Maggie O’Dell. Kto już wcześniej miał styczność z twórczością Kavy, ten wie, że jest to kontynuacja losów agentki. Tu od razu uspokajam, że nie trzeba znać wcześniejszych historii, by zrozumieć bieżący wątek. Autorka zmyślnie wplata informację z poprzednich historii, by mieć poczucie pewnej ciągłości. Ilość informacji jest dawkowana na takim poziomie, by czytelnik bez problemu zrozumiał złożoność sytuacji, ale się w niej nie pogubił, co uznaję za duży plus.

797731 352x500 - ZŁOWROGIE NIEBO – ALEX KAVA: Jak grom z jasnego nieba

W drodze do przyjaciółki kobieta odkrywa, że jej drogą podążają nie tylko ludzie odpowiedzialni za nagłe zamilknięcie Tylera, ale dodatkowo sytuację utrudnia Złowrogie niebo, które szykuje się do pokazu swojej potęgi. Uwikłana w jedną niebezpieczną zagadkę dodatkowo spotyka na swojej drodze śmiercionośne tornado, które prze do przodu, nie pytając o twoje plany. A kiedy już się pojawi, to prezentuje swoją najgroźniejszą moc i nie pozostawia złudzeń, że to się dobrze skończy. W tej sytuacji bez względu na to, kto jest ofiarą, a kto tropicielem, w obliczu nadciągającego kataklizmu wszyscy są równie mali.

Alex Kava po raz kolejny przekazuje w ręce czytelnika dreszczowiec, który różni się większości spotykanych na półkach współczesnych księgarni. Z jednej strony mamy czarny charakter, który nie zawaha się przerwać czyjegoś życia, a z drugiej moc natury, wobec której wszyscy są równie malutcy. I właśnie tu dostrzegam nietypowy atut pisarki, która potrafi zbudować atmosferę grozy wokół na swój sposób znanych tematów. Dodatkowo w historii pojawia się motyw psów szkolonych do wyszukiwania ludzi przy tego typu kataklizmach, co daje czytelnikowi szansę bliższego poznania tej jakże potrzebnej roli. Muszę przyznać, że była to dla mnie nowość, która w tym całym napięciu wnosiła iskierkę nadziei i wiary w lepsze jutro.

Złowrogie niebo to powieść, która może nie niesie za sobą wielu zawiłości wymagających od czytelnika mocnego skupienia, by nie pominąć znaku będącego kluczem do rozwiązania zagadki. Tu mamy wręcz odwrotną sytuację. Niemal na tacy mamy podane wszystkie fakty, ale w tym cała sztuka, że i tak czujemy napięcie. Gdzie moc człowieka przegrywa z mocą natury i momentami nie pozostaje nic innego jak tylko modlić się i wierzyć, że to jeszcze nie jest nasze ostatnie słowo.

Niezwykle barwne i zarazem groźne opisy otaczającego świata sprawiały, że niemal dało się odczuć ten porywisty wiatr, usłyszeć przytłaczający huk i z drżeniem serca czekać, aż wszystko zacznie przygasać i tym samym potwór zacznie się od nas oddalać. Wobec takiej niszczycielskiej siły wszystkie inne problemy wydają się drugorzędne, bo po prostu za chwilę może ich nie być. Bez dwóch zdań, Alex Kava po raz kolejny dała mi się uwieść swojej historii i między słowami przybliżyła mi zjawisko, które do tej pory znałam z lekcji i telewizji, która od czasu do czasu wspomina o kolejnym podobnym kataklizmie. Widzimy jego pozostałości, ale dopiero teraz miałam okazję zrozumieć, co to znaczy znaleźć się w jego centrum.

Życie obfituje w różne burze. Jedne są zasługą innych ludzi, jeszcze inne zasługą naszych własnych myśli, ale te trzecie najmocniejsze przychodzą jak grom za jasnego nieba i mówią – oto jestem. I nigdy nie wiesz, czy palec na zielonej słuchawce właśnie dziś nie odblokuje jednej z nich.

By Szyszka

Leave a Reply