Katarzyna Łochowska/ Czerwiec 20, 2018/ RECENZJA

Różowa landrynkowa okładka, a pod nią… No właśnie. Mam zdecydowanie za dużo przemyśleń po tej lekturze, by zawrzeć je w jednej recenzji. Nie martwcie się jednak, bo postaram się wypisać tylko najważniejsze punkty na mojej liście i pozwolę Wam zdecydować, czy rozpocząć lekturę tej książki, czy też nie. Właśnie tak! zapewniła mi jeden dzień walki rozbawienia z irytacją. Zacznijmy jednak od początku.

Tytuł: Właśnie tak!
Autor: Anna Szafrańska
Wydawnictwo: Novae Res

Stefania Trocka jest dwudziestoczteroletnią dziewczyną, która po skończeniu studiów dziennikarskich została zatrudniona w prestiżowym magazynie, a dodatkowo jest bardzo poczytną pisarką nastoletnich romansów. Stefę stać na markowe ciuchy, wspaniałe mieszkanie w centrum Warszawy i dobry samochód. Dziewczyna jednak boryka się z bolesną przeszłością i nie ma kontaktu z rodziną, z którą wcześniej była bardzo zżyta. Wszystko się komplikuje, gdy dostaje zaproszenie na ślub kuzynki i postanawia pojechać na kilka dni do rodzinnej Drzewicy. Tam na nowo odżywają wspomnienia, ale na horyzoncie majaczy szansa na ponowne szczęście. Stefa będzie musiała dokonać wyboru – albo znów ucieknie, albo zmierzy się z przeszłością.

Nie będę ukrywać, że książka jest szablonowa do bólu. Dziewczyna z przeszłością poznaje mężczyznę z przeszłością, do tego wszystkiego wraca tam, gdzie wspomnienia są najboleśniejsze i z pomocą miłości stara się z nimi walczyć. Nie muszę chyba mówić o happy endzie? W powieści znajdziemy również wiele elementów, które również nas nie zaskoczą, ale na usprawiedliwienie mam to, że Właśnie tak! jest naprawdę przyjemnym czasoumilaczem, który przeczytałam w jednej dzień i to robiąc sobie przerwy. Książkę czyta się naprawdę bardzo szybko. U mnie problem z tą powieścią polegał na tym, że na jednej stronie niezwykle mnie irytowała, a jak przekręcałam kartkę, to gęba cieszyła mi się, aż miałam wyrzuty sumienia, że źle o niej pomyślałam chwilę wcześniej.

Właśnie tak

Jeśli chodzi o główną bohaterkę to… naprawdę twardy orzech do zgryzienia. Nie, żebym się chwaliła, ale w przyszłym roku o tej porze będę magistrem dziennikarstwa, więc wiem co nieco o tym zawodzie. Po prostu nie mogłam sobie wyobrazić dwudziestoczteroletniej dziewczyny, którą stać na apartament w Warszawie i buty od Prady zaraz po studiach. Nawet jeśli była najbardziej poczytną pisarką w Polsce, to jednak z tego też nie da się wyżyć, nie mając kilkuletniego stażu. Po prostu ta część była dla mnie za bardzo bajkowa, przez co Stefa nie wydała mi się zbyt prawdziwą postacią.

Do tego wszystkiego dochodziło jej zachowanie, które było bardzo irytujące, tym bardziej że nie znamy prawdziwych motywów bohaterki i nie wiemy, co na nią wpłynęło. Dziewczyna wciąż powtarza, że zachowuje się jak rozwydrzona nastolatka, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jest suką (dosyć często tak o sobie mówi), ale nie stara się tego zmienić. Zazwyczaj, jeśli zdajemy sobie sprawę, że nasze zachowanie rani wszystkich, to przynajmniej myślimy o zmianie nastawienia. Ja rozumiem, że życie może dać nieźle w kość, ale Stefa byłaby bardziej znośna, gdyby jednak walczyła nie tylko ze światem, ale także ze sobą.

Problem miałam również ze stylem autorki, ponieważ jest on dosyć specyficzny i albo się go polubi, albo wręcz przeciwnie. Ja odniosłam wrażenie, że w książce i w głównej bohaterce jest bardzo dużo z autorki. Choć osobiście jej nie znam, to jednak czytając opis biograficzny i mając trochę doświadczenia w literackich sprawach, mogłam dopatrzyć się pewnych powiązań. W niektórych momentach w ogóle mi to nie przeszkadzało, a nawet nadawało charakteru książce. Miejscami jednak strasznie denerwowało mnie takie wtaczanie w usta bohaterów swoich poglądów i upodobań. Dodatkowo Właśnie tak! jest książką na wskroś polską – poczynając od pisania o popularnych polskich dyskontach książkowych (fragment znajdziecie na moim Instagramie), a na prześmiewczym przywołaniu piosenki Ruda tańczy jak szalona kończąc. Niemniej dostrzegłam potencjał w stylu autorki i myślę, że przy odpowiednim dopracowaniu warsztatu mogłyby powstać prawdziwe perełki.

Rozwarł moje wargi językiem i wślizgnął się do środka, biorąc mój narząd smaku w odwieczny namiętny taniec.

Rozumiem, że warto stosować synonimy, ale narząd smaku totalnie mnie rozbroił podczas czytania jednej z gorących scen. Takich smaczków można w powieści znaleźć więcej. Często wywoływały mój uśmiech, ale czasem niestety działały na atmosferę książki, ponieważ w ogóle się w nią nie wpasowały. Niestety trudno powiedzieć coś więcej o pozostałych bohaterach, ponieważ akcję poznajmy jedynie z perspektywy Stefy. Oczywiście mamy również adonisa, który skrywa przed bohaterką tajemnicę i to właśnie ona sprawi, że ich związek znajdzie się nad przepaścią. Czy mam coś jeszcze do dodania? Pewnie, ale zatrzymam to już dla siebie. Przekonajcie się sami.

Właśnie tak! to powieść z dużym potencjałem, który można – i mam nadzieję, że tak się stanie – wykorzystać w drugiej części. Naprawdę bym chciała, żeby autorka wprowadziła kilka dodatkowych wątków, by książka nie skupiała się jedynie na osobie Stefy i jej przeżyciach. Z pewnością ją zapamiętam, przez wzgląd na emocjonalną walkę podczas lektury, a chyba właśnie o to chodzi. Powieść nie przeszła niezauważona, a jakieś niedociągnięcia zawsze można poprawić.

Właśnie tak to podsumuję!

Share this Post