Katarzyna Lochowska/ Sierpień 14, 2014/ RECENZJA

J.R. Ward jest amerykańską pisarką, która od kilku lat gości na czołowych miejscach amerykańskich i europejskich list bestsellerów. Jest zdobywczynią wielu nagród literackich, a prawa do jej powieści kupiło 17 krajów. Mroczny kochanek rozpoczyna kultowy cykl powieści o dobrych wampirach, którzy walczą z tymi złymi, zwanymi tutaj Reduktorami. Znakiem rozpoznawczym wrogów Bractwa jest mdlący zapach zasypki dla niemowląt. 

Cóż… może dla niektórych tytuł recenzji wydać się trochę nierzeczowy, bo przecież wampiryzm kojarzy się przede wszystkim z seksownością. A tu niespodzianka, moi kochani, bo w rzeczywistości wampiry Pani Ward biją wszystkich krwiopijców na głowę! Wykazałabym się wielką nieszczerością, gdybym na samym wstępie nie zapowiedziała, że do całej serii Bractwa Czarnego Sztyletu mam ogromną słabość i wracam do książek kiedy tylko najdzie mnie ochota. Co prawda po raz pierwszy zetknęłam się z nimi już spory czas temu, ale ostatnio miałam kaprys i sprawiłam sobie pięknych 11 książeczek, na które popatruję od czasu do czasu.

No, ale zachwytów nie ma końca, a tu recenzja czeka. Główną bohaterką książki jest Beth, która nawet nie podejrzewa, że jej historia jest powiązana z Bractwem Czarnego Sztyletu, ponieważ dziewczyna jest córką wampira i sama niedługo przejdzie przemianę. A nie będzie ona możliwa bez pomocy króla wampirów, Ghroma, który wcale nie rwie się do tej wymuszonej po części współpracy. Niestety będzie musiał wybierać między obowiązkiem, a miłością, ponieważ Beth zostaje wciągnięta w wir walki między dobrem a złem. Ghrom będzie musiał wiele zaryzykować i również wiele stracić w tej niebezpiecznej potyczce.

Jeżeli ktoś uważa, że Mroczny kochanek to kolejne romansidło z tłem paranormalnym, to się bardzo zdziwi. Owszem, romans może jest, ale za to napisany w wielkim stylu. Przede wszystkim Ghrom to bardzo… trudny wampir. Jest typem naprawdę niegrzecznego chłopca, jak z resztą wszyscy członkowie Bractwa. Mnie samej trudno jest wyrazić to, jak bardzo książka wciąga, ponieważ trzeba ją po prostu przeczytać. Poznać tych nieokrzesanych facetów, którzy jeżdżą drogimi samochodami, spędzają noce w klubach, przeklinają ile wlezie i naprawdę trudno ich okiełznać. Sama uwielbiam czytać o takich chłopaczkach, więc seria Bractwo Czarnego Sztyletu jest dla mnie fenomenalna.

Ale nie tylko chodzi o złych facetów, którzy potrafią przyprawić kobietę o atak serca. Książka jest tak bardzo przyjemna ze względu na prosty i bardzo barwny język, prześmieszne dialogi i zabawne sceny. Zawrotne tempo, spektakularne sceny walk, fajerwerki z broni i ostra namiętność sprawiają, że powieść czyta się w zabójczym tempie. Każdy bohater nakreślony jest z wielką precyzją, przez co wydaje się prawdziwy (aż szkoda, że nie jest). Plusem chyba całej serii jest są właśnie bohaterowie, którzy mają zawiłe historie, a czytelnik nie może się doczekać aż rozwikła zagadkę ich pochodzenia, przeszłości i brudnych grzeszków. A takowych każdy wampir ma pod dostatkiem.

Autorka dodatkowo świetnie nakreśliła konflikt między wampirami, a Reduktorami, stworzonymi przez Omegę. Bractwo musi zmagać się ze swymi wrogami, którzy rosną w siłę oraz z własnymi problemami, często natury sercowej lub psychicznej a nawet chorobami. J.R. Ward stworzyła naprawdę doskonały obraz wampirzej społeczności oraz ich historię powstania, dzięki czemu czytelnik może bardziej zgłębić ten cudowny świat fantazji. Pokazała prawdziwą braterską więź, męską przyjaźń – czasem trudną i zupełnie niezrozumiałą- oraz pełne oddanie i miłość.

A dodatkowo każdy tom ma ponad 400 stron, więc nie można narzekać na zwięzłość tekstu.

Szczerzę się przyznaję, że bardzo często wracam do tych książek i za każdym razem jestem tak samo zachwycona. Jedynym minusem dla mnie są okładki polskiego wydania, ponieważ nie zachwycają tak bardzo jak treść. Ale stracą na tym jedynie ci, którzy sądzą książkę po okładce :). Gorąco polecam całą serię Bractwa Czarnego Sztyletu, no a w szczególności pierwszy tom cyklu, ponieważ jestem przekonana, że przypadnie on do gustu zwolennikom romansu, fantastyki, sensacji, krwi, seksu i oczywiście… zasypki dla niemowląt.

Czytajcie, kochane Panie, bo mokre sny gwarantowane.

 

Share this Post