Katarzyna Łochowska/ Luty 25, 2019/ RECENZJA

Tylko lepiej byłoby, gdyby ta historia okazała się prawdziwą. Dlaczego? Bo ma zadatki na scenariusz napisany przez życie. Gdybym na końcu przeczytała, że powieść została oparta na prawdziwych wydarzeniach, to całkowicie odzyskałabym wiarę w ludzkość, a tak mogę się jedynie nad nią rozpływać i marzyć, by jednak w ludziach pozostała ta iskra dobra, która towarzyszyła bohaterom. Trudno opisać Tam gdzie jesteś w kilku słowach, bo jak można zamknąć uczucia, jakie wywołuje ta książka, w jednej tylko recenzji…

Tytuł: Tam gdzie jesteś
Autor: Tomasz Betcher
Wydawnictwo: W.A.B

Anna w końcu postanowiła przerwać toksyczny związek ze swoim mężem, który całe życie tyranizował ją i dorosłego już syna. Po złożeniu pozwu rozwodowego i przeprowadzce Ania postanawia sprzedać domek letniskowy, który odziedziczyła po rodzica. Gdy dociera do Jantaru ze zgrozą i strachem, uświadamia sobie, że domek jest zamieszkały przez bezdomnego. Adam tuła się po Polsce, aż w końcu trafia do Jantaru i postanawia przeczekać zimę na opuszczonej posesji. Zraniony psychicznie i fizycznie nie zamierza nikomu się narzucać, a jedynie cierpieć w samotności. Gdy niespodziewanie Ania proponuje mu dalsze mieszkanie w Jantarze w zamian za opiekę nad domem, Adam rozpoczyna wewnętrzną walkę z demonami, które do tej pory zmuszały go do ciągłej tułaczki.

Ta powieść jest tak niesamowicie prosta w swojej konstrukcji, a jednocześnie potrafi tak człowieka złapać za serce, że aż byłam zła, gdy się skończyła. Chciałam, żeby Tam gdzie jesteś się nie kończyło, by było bardziej rozbudowane, bym mogła jeszcze chwilę spędzić nad kolejną stroną. Po zakończeniu przyszło jednak opamiętanie i myśl, że wszystko miało się tak właśnie zakończyć, a autor bardzo dokładnie przemyślał każdy aspekt książki. Nie zawiera ona pobocznych rozbudowanych wątków, ale opowiada historię, która sama w sobie jest tak bardzo poruszająca, że całkowicie wystarczająca do rozpalenia serca.

Chciałabym zwrócić uwagę na fakt, że autorem tej książki jest mężczyzna. Teraz nawet polecę stereotypem – książki o miłości zazwyczaj piszą kobiety. Trzeba ten stereotyp zakopać dziesięć metrów pod ziemią. Naprawdę byłam pod wrażeniem wrażliwości autora i tego prostego, a zarazem prawdziwego spojrzenia na miłość. Nie dostałam buchającej namiętności, uczucia od pierwszego wejrzenia, bogatego biznesmena i naiwnej dziewczyny, historii przepełnionej wszędobylską miłością, która aż wypływa z każdej strony w książce. Dostałam kurde życie i porządnego kopa w cztery litery.

Tam gdzie jesteś, Tomasz Betcher, Wydawnictwo W.A.B., obyczajowe, literatura kobieca, romans

W dzisiejszym społeczeństwie nauczyliśmy się osądzać ludzi po pozorach, a tak naprawdę za każdym człowiekiem kryje się jakaś historia. Stojący pod Biedronką menel, którego omijamy szerokim łukiem, mógł być kiedyś milionerem lub przynajmniej wieść zupełnie inne życie. Nie wiemy tego – doskonale go dostrzegamy, by jak najlepiej go unikać. Tam gdzie jesteś pokazuje, że nie zawsze nasz osąd jest trafny, a człowiek, z którym normalnie nie zamienilibyśmy ani jednego słowa, może być tym, czego szukaliśmy całe życie i tylko zbieg okoliczności sprawił, że stanął na naszej drodze.

Tam gdzie jesteś to powieść, która porusza do głębi. To oczywiście książka o miłości – takiej prawdziwej i rodzącej się z obopólnego szacunku. Przede wszystkim jednak to powieść o ludzkich demonach i obarczaniu siebie winą, o depresji i jej skutkach, a także o tym, do czego człowiek jest w stanie się posunąć, gdy nie potrafi przede wszystkim wybaczyć sobie. Dawno nie czytałam tak… świeżej powieści, która poruszyłaby wszystkie moje zmysły i doprowadziła do zmiany postrzegania rzeczywistości. Pod niewyróżniającym się opisem, kryje się naprawdę dobra powieść, która uczy, że z odpowiednimi ludźmi można pokonać najgorszą ludzką tragedię.

Tam gdzie jesteś to obowiązkowa pozycja. Pamiętajcie o tym.

Share this Post