WALENTYNKI: Nie, dziękuję!

love

Siedzę w domu, roboty od groma, ale mówią, że ta nie zając. No jasne, że nie ucieknie, ale się skubana namnoży i dopiero będę płakać. Myślę sobie jednak, że dzisiaj w końcu ten szczególny dzień. Wypadałoby coś napisać. Nic poważnego, ot zwykłe biadolenie, jak mi to źle i jaki świat jest niesprawiedliwy. Wypada? No jasne, że tak. Dlatego ktoś bardzo mądry stworzył felieton, a ja to wykorzystuję i piszę o miłości z przymrużeniem […]