Katarzyna Łochowska/ Lipiec 12, 2018/ RECENZJA

Rozdarte serce jest powieścią, na którą czekałam i miałam gorącą nadzieję, że wydanie tej serii nie zakończy się na pierwszym tomie. Najtwardsza stal naprawdę zapadła mi w pamięć i mimo że mogła dla niektórych wydać się powieścią szablonową, to miała potencjał i potrafiła zaskoczyć. Niestety dla drugiej części nie potrafię być pobłażliwa i w dzisiejszej recenzji będę się trochę czepiać.

Tytuł: Rozdarte serce
Autor: Scarlett Cole
Wydawnictwo: Akurat

W drugiej części z serii Tatuaże poznajemy bliżej historię Cujo i Dreii. On jest tatuażystą, o którym w pierwszej części mało mogliśmy się dowiedzieć. Okazuje się, że mężczyzna dużo przeszedł, na swoich barkach dźwiga pokaźny bagaż doświadczeń, ale mimo przeciwności losu pozostał zabawnym, rozsądnym i pomocnym facetem. Drea to dziewczyna, które całe swoje życie poświęciła chorej matce, pracuje w kilku miejsca i ledwo wiąże koniec z końcem. Dodatkowo jest osobą o nieposkromionym charakterze, który często doprowadza tatuażystę do szału. Cujo i Drea będą jednak musieli współpracować, ponieważ dziewczyna zostaje wplątana w kryminalną zagadkę.

Jeśli chodzi o tę powieść, to przede wszystkim jestem zła, że autorka nie wykorzystała w pełni potencjału, który zapoczątkowała w pierwszej części. Historia Harper i Trenta początkowo wydała mi się mało ciekawa, ale zostałam mile zaskoczona przez autorkę. Ci bohaterowie mieli jakąś historię, borykali się z rozterkami, a wątek niebezpieczeństwa trzymał w napięciu i czytelnik nie wiedział, kiedy może spodziewać się konfrontacji. Było widać, że Rozdarte serce jest również poprowadzone w podobnej narracji, Cujo i Drea mieli wiele problemów, ale to było za mało, by wzbudzić moje zainteresowanie. W końcu praktycznie w każdej obyczajówce bohater dźwiga pokaźny bagaż doświadczeń.

Myślę jednak, że główną przyczyną moich odczuć jest złe wykreowanie bohaterów. Już nawet nie chodzi o ich życiowe rozterki, bo mogłoby to być naprawdę emocjonującym wątkiem powieści, gdyby postaci były bardziej realne i mniej denerwujące. Może moje odczucia są związane z tym, że w pierwszej części tak naprawdę nie poznajemy Cujo i Drei. Wiemy, że istnieją i są najbliższymi przyjaciółmi Harper i Trenta. Ponadto nie pałają do siebie sympatią, więc w moim przeświadczeniu Cujo został przedstawiony jako prawdziwy bad boy, a tu się okazuje, że jest on niewyróżniającym się facetem z sercem na dłoni. I oczywiście nie jest to niczym złym, bo zdecydowanie bardziej polubiłam jego niż Dreę.

Rozdarte serce, Najtwardsza stal, Scarlett Cole, Wydawnictwo Akurat, romans, literatura kobieca,

Dziewczyna natomiast budziła trochę moje współczucie, ponieważ życie jej nie rozpieszczało, ale czasem nie potrafiłam pogodzić się z jej decyzjami. Trochę irytowała mnie swoim zachowaniem, ponieważ miałam wrażenie, że nie postępuje racjonalnie, a jest jedynie pionkiem w rękach autorki, która chce nakręcić akcję. Oczywiście nie będę tylko psioczyć na Rozdarte serce, bo muszę przyznać, że w pewnym momencie zachowanie Dreii uległo zmianie i musiała walczyć ze swoimi uczuciami. Ta wewnętrzna walka sprawiła, że zaczęłam pałać do niej większą sympatią.

Niestety, jeśli chodzi o wątek kryminalny, który miał napędzić całą akcję, to przez większość książki nie wiedziałam, o co w nim tak naprawdę chodzi. Możecie powiedzieć, że na tym właśnie polega cała kryminalna zagadka i rzeczywiście można powiedzieć, że tajemnica może co niektórych zaskoczyć. Ja niestety wolałabym, gdyby autorka serwowała elementy układanki w sposób bardziej zrozumiały, czerpałabym przyjemność z rozwiązywania zagadki razem z bohaterami.

Niemniej uważam, że Rozdarte serce to powieść z niewykorzystanym potencjałem i mam nadzieję, że następna część naprawi ten mankament. Mimo że wiele elementów książki wzbudziło we mnie mieszane uczucia, to jednak na jej korzyść przemawia fakt, że czyta się ją bardzo szybko. Z pewnością spodoba się czytelnikom, którzy lubią romanse zaprawione wątkiem kryminalnym i dużą dozą życiowych rozterek.

Będzie również idealna na leniwe wieczory.