Katarzyna Łochowska/ Sierpień 2, 2018/ RECENZJA

Gdy zabierałam się za drugą część serii Kółko Singielek Miejskich, wiedziałam, że będzie dobrze. Spodziewałam się po tej książce naprawdę wiele, biorąc pod uwagę, że pierwsza część wywarła na mnie ogromne wrażenie. I muszę przyznać, że książki Penny Reid to powieści, które czyta się naprawdę z ogromną przyjemnością. Myślę, że jeśli kiedyś pojawią się następne książki serii, to będą równie wspaniałe i mam nadzieję, że będę je recenzować.

Tytuł: Przyjaciele bez bonusu
Seria: Kółko Singielek Miejskich
Autor: Penny Reid
Wydawnictwo: Poradnia K

W drugim tomie poznajemy historię Elizabeth, która jest rezydentką w szpitalu. Jest to kobieta, która lubi stawiać na swoim, ma poczucie własnej wartości, a do tego sarkazmem włada lepiej niż niejeden szermierz floretem. Dramatyczne przeżycie z przeszłości nie pozwala jej nawiązywać trwałych związków – a przynajmniej tak jej się wydaje. Elizabeth jest przekonana, że wykorzystuje mężczyzn i nie zasługuje na miłość. Zupełnie inaczej myśli natomiast Nico Manganiello, z którym kiedyś Elizabeth łączyła specyficzna relacja. On jest teraz sławnym komikiem, prowadzącym kontrowersyjny program, a do tego jest przekonany, że żywi gorące uczucia do Elizabeth. I użyje każdego sposobu, by ją o nich przekonać, w myśl zasady, że jeśli przyjaciele to tylko z bonusami.

Elizabeth mogłam już poznać w pierwszym tomie – jest ona najlepszą przyjaciółką Janie. Początkowo trochę obawiałam się, że książka będzie podobna do pierwszej części i przez to może stać się troszeczkę szablonowa. Autorka jednak zupełnie inaczej opowiedziała historię Elizabeth i Nico, pozostawiając jednak swoje powalające poczucie humoru. Wydaje mi się jednak, że tutaj autorka postawiła bardziej na dramatyczność sytuacji, przywołując wydarzenia z przeszłości, a także wykorzystując sławę bohatera i wprowadzając element kryminalny. Myślę, że jest to naprawdę dobre rozwiązanie, ponieważ Przyjaciele bez bonusu różnią dzięki temu od pierwszej części, a dodatkowo stopniowo budowane jest napięcie i napędzana akcja.

Przyjaciele bez bonusu, Penny Reid, Wydawnictwo Poradnia K, Poradnia K, romans, literatura kobieca

Nie ma znaczenia, jak bardzo próbujesz jej unikać, miłość i tak cię znajdzie. Miłość zawsze cię dopadnie, powali na ziemię, chwyci cię, wierzgającą, za włosy i będzie cię tłukła swoim miłosnym kijem baseballowym, dopóki nie ulegniesz. To najbardziej nieokiełznana moc we wszechświecie.

Nie polecam czytać książki przed zapoznaniem się z pierwszą częścią. Oczywiście wszystko będzie zrozumiałe i łatwe do ułożenia w głowie, ale dzięki temu, że poznałam już koleżanki Elizabeth, a także relację łączącą Quinna i Janie byłam w stanie wszystko zrozumieć – a co ważniejsze poznałam dalsze losy pary z Randki z homo sapiens. Znając również temperament dziewczyn, wiedziałam, że mogę liczyć na prawdziwą akcję i z pewnością się nie zawiodę. Dlatego mam cichą nadzieję, że autorka będzie kontynuować serię.

Bardzo polubiłam Nico i uważam, że jest to jeden z lepszych bohaterów, o których mogłam ostatnio przeczytać. Uwiódł mnie swoim włoskim temperamentem i jak na komika przystało doskonałym poczuciem humoru. Był niezwykle opiekuńczy nie tylko wobec Elizabeth, ale przede wszystkim wobec swojej rodziny. Bardzo mnie ucieszyło, że autorka wprowadziła jej wątek do książki. Możecie sobie wyobrazić niezwykle liczną rodzinkę Włochów, którzy są w stanie skoczyć za sobą w ogień, ale jednocześnie nic im nie stoi na przeszkodzie, by robić sobie na złość.

Jeśli chodzi o Elizabeth, to początkowo miałam obawy, że taka dziewczyna jak ona, rzeczywiście nie pasuje do gorącokrwistego Włocha. Miałam ją za hardą kobietę, która nie da sobie w kaszę dmuchać i wszelkie romantyczne odchylenia w ogóle mi nie pasowały. Potem jednak zaczęłam wnikać w jej przeszłość i zrozumiałam, że to tylko maska ochronna. W tej części Elizabeth również mogła liczyć na swoje zwariowane przyjaciółki, które motywowały ją do działania i znowu narobiły niezłego zamieszania.

Co ciekawe przyjaciele bez bonusu są przez większość książki… rzeczywiście przyjaciółmi bez bonusu. I to również jest niezwykle interesujące, że autorka już nie oparła książki jedynie na miłosnej relacji głównych bohaterów, ale wprowadziła nowe osoby, nowe wątki, romans rozwijał się raczej powoli, a czasem może nawet topornie – co w sumie wyszło całej powieści na dobre. Mimo że Nico zapewniał Elizabeth o swojej miłości, to ja rzeczywiście mogłam ją dostrzec, ponieważ to nie były tylko suche słowa wytłoczone na papierze. Mężczyzna troszczył się o kobietę, była ona dla niego najważniejsza, a sam również borykał się problemami. Można powiedzieć, że to bohaterowie z krwi i kości – tylko na papierze.

Nie potrafię ocenić, która część mi się podobała, ponieważ obydwie są na tyle różne, że można dostrzec w nich wiele pozytywnych stron. Przyjaciele bez bonusu trzymają poziom i wliczam ich w poczet niepozornych książek, które potrafią zaskoczyć.

Tymczasem pamiętajcie, że jeśli przyjaciele to tylko bez bonusu!