PORADNIK PISANIA: Kiedy wewnętrzna blokada spędza Ci sen z powiek

blokada

Jeśli kiedykolwiek pisałeś, to wiesz, że czasem człowieka dopada prawdziwa niemoc, która sprawia, że nie ma siły wziąć w rękę długopisu, a biała kartka przyprawia go o palpitacje. Nie masz czasu, odkładasz wszystko na później, starasz się nie myśleć o pisaniu, znajdujesz sobie inne „zamienniki”. Jesteś leniem. Nie wmawiaj sobie, że masz blokadę twórczą. Zwyczajnie Ci się nie chce spiąć pośladków i wrócić do tego, co teoretycznie kochałeś.

Jak rozpoznać, że jednak doskwiera ci przypadłość zwana blokadą twórczą? Od lenistwa dzieli ją bardzo cienka granica, a wszystkie powyższe czynniki występują niemalże równocześnie. Z blokadą jednak się walczy, a lenistwo się usprawiedliwia. Skąd o tym wiem? Wciąż się z nią zmagam. Zacznijmy jednak od początku. Przestałam pisać nie z mojego wyboru. Zwyczajnie nie miałam na to czasu. Oczywiście możecie zarzucić mi, że przecież mogłam nie spać w nocy, a pisać, pisać, pisać. Gdy po całym dniu przychodziłam do domu, to pisanie znajdowało się na ostatnim miejscu mojej listy i choć bardzo nad tym ubolewałam, to usprawiedliwiałam się, że coś napiszę… jutro. I tak jutro zamieniło się w tygodnie, potem miesiące i gdy zdałam sobie sprawę, że tak mi upłynęło prawie dwa i pół roku, doznałam szoku.

Jasne, że w tym czasie pojawiały się jakieś moje artykuły, czasem jakaś recenzja, ba (!) wyskrobałam nawet licencjat. Wszystko to jednak przyszło mi z wielką trudnością, a gdy przypomniałam sobie stare czasy i zapragnęłam do nich wrócić, okazało się, że większą ochotę mam na kolejny odcinek serialu, a nie wylewanie myśli na papier. W pewnym momencie nawet nie potrafiłam napisać prostej recenzji, zwyczajnie uważając, że… nie potrafię tego zrobić! Nie umiem sklecić nawet jednego zdania. Nawet jeśli przyszło mi jakieś napisać, to od razu odzywał się wewnętrzny cenzor, który wytykał błędy. Skutkowało to jedynie tym, że usuwałam wszystko, co udało mi się napisać, biała karta mnie przerażała, a ja rwałam włosy z głowy.

Nie chciałam pisać czegoś, co nawet dla mnie wydaje się wymuszone, wyciśnięte, a do tego każdy pomysł, który wpadł do mojej głowy, wydawał się szablonowy aż do bólu. Historia płytka, bohaterowie nieżyciowi, normalnie porażka na całej linii. To, moi drodzy, jest blokada twórcza, która zaczyna się wtedy, kiedy kończy się lenistwo. A lenistwo kończy się wtedy, kiedy postanawiasz usiąść nad kartką, a okazuje się, że nie masz nic do napisania.

Nie podam metody, która jest w stanie pokonać blokadę. To przede wszystkim zależy od człowieka i od jego przystosowania. Można wiele mówić o tym, że pisanie ma stać się nałogiem. Tylko co pisać, gdy w głowie pustka? W pewnym momencie zastanawiałam się, czy nie pieprznąć tego wszystkiego i nie spędzić reszty życia przed komputerem, oglądając seriale. Nałogowy Książkoholik miał przestać istnieć, moja współpraca z innymi portalami miała zostać zerwana. A potem otrzeźwiałam i zaczęłam walczyć sama ze sobą. Pomyślałam: Jeśli nie teraz, to nigdy.

Wróciłam do Nałogowego, poszerzając jego formę i obiecując mu, że nie zniknę i nie zostawię go samego. Zaczęłam myśleć tylko o tym, co bym mogła zapisać. Dokładnie zaczęłam analizować, co wpadło do mojej głowy. Poskutkowało to tym, że poszerzyłam horyzonty i zaczęłam patrzeć na pisanie w normalny, niczym nieograniczony sposób. Wewnętrznemu cenzorowi kazałam się zamknąć i dopuszczam do głosu tylko wtedy, kiedy rzeczywiście jest potrzebny. Piszę, tworzę, nie podchodzę do siebie krytycznie, nawet jeśli na kartce pojawiają się głupoty. Nie myślcie, że przyszło mi to z łatwością, wciąż jest trudno. Odzyskałam jednak spokój i pewność siebie. Zapisuję każdy pomysł, blog pomaga mi rozwijać nałóg pisania, myślę. Wciąż walczę.

Co zrobić, żeby pokonać wewnętrzną blokadę?
Działać.
I tyczy się to całego życia, nie tylko pisania.

  • Też mam taką blokadę, od jakiś trzech lat. Ale to się bardziej tyczy tworzenia własnej historii, bo teksty na bloga wychodzą mi raz lepiej, raz gorzej. Jednak chciałabym wrócić do pisania opowiadań.

    • Katarzyna Łochowska

      Ja też mam problem właśnie jeśli chodzi o tworzenie własnych rzeczy. Właśnie z tym trzeba walczyć. Jeśli mogę Ci coś poradzić, to po prostu usiądź i zacznij pisać, nawet jeśli słowa nie będę układać się w logiczną całość lub po napisaniu strony stwierdzisz, że jednak trzeba ją wyrzucić do kosza. Ważne, żeby w ogóle zacząć!

  • Marysia w Krainie Czarów

    Często łapię taką wewnętrzną blokadę, choć raczej nie jest to związane z życiem twórczym 😀 Raczej z samym życiem. Gdy dzieciaki wchodzą na głowę, rutyna wkrada się w codzienność, a człowiek ma ochotę rzucić to wszystko, to robi się niebezpiecznie 😀 Walczę jednak każdym możliwym sposobem 😉

    • Katarzyna Łochowska

      To prawda 😀 Życiowa blokada jest niebezpieczna. Ja mam takie dni, że w ogóle nic mnie nie interesuje i nawet jeśli bym mogła coś zrobić, to jednak się za to nie zabieram. Chyba jednak każdemu takie dni się zdarzają 😀