OPOWIEŚĆ PODRĘCZNEJ – MARGARET ATWOOD: Przerażająca wizja przyszłości

opowieść

O tej książce słyszałam już jakiś czas temu, choć ma już kilkanaście lat. Nakręcono nawet film pełnometrażowy, który jednak nie zyskał zbyt dużego rozgłosu. Dopiero serial wzbudził wiele kontrowersji, o książce zaczęto mówić, a dzięki nowemu wydaniu nawet przeczytać, co myślę, że większość już zrobiła. Ja jednak zwlekałam i to dosyć długo. Nie byłam przekonana do wizji autorki. Wciąż odkładałam maraton serialu i nawet nie myślałam o czytaniu książki. Bałam się. I rzeczywiście miałam czego.

Tytuł: Opowieść Podręcznej
Autor: Margaret Atwood
Wydawnictwo: Wielka Litera

Autorka przedstawiła świat przyszłości, w którym kobiety nie mają nic do powiedzenia. Tym, którym się poszczęściło, są Żonami wysoko postawionych urzędników – ładnie się ubierają, dbają o ognisko domowe, a ich rola ogranicza się do ozdobnika. Są jeszcze Marty, które pracują w domach, inne zaś nie miały tyle szczęścia i zostały zesłane do ciężkiej pracy w Koloniach. Istnieją również Podręczne. Freda jest Podręczną, która ma urodzić dziecko Komendantowi i jego Żonie. Jeśli nie uda jej się zajść w ciążę, zostanie odesłana i skazana na status niekobiety. Czeka ją śmierć. W poprzednim życiu Freda miała jednak kochającego męża i córkę, o których nie potrafi zapomnieć. No i jest jeszcze Nick.

Zatkało mnie. Użył zakazanego słowa: bezpłodny. Już teraz nie istnieje nic takiego jak bezpłodny mężczyzna, w każdym razie oficjalnie. Płodne i bezpłodne mogą być tylko kobiety, tak stanowią przepisy. […] „Daj mi dzieci, inaczej umrę”. Te słowa mają niejedno znaczenie.

Gdyby ktoś mi dzisiaj powiedział, że od jutra moją jedyną wartością są działające jajniki, to pewnie nie dość, że bym go wyśmiała, to może jeszcze zarobiłby w zęby. Niestety z każdym kolejnym zdaniem przeczytanym w tej książce, zdawałam sobie sprawę, że taka przyszłość jest możliwa. Wystarczy zebrać kilku fanatyków, którzy pociągnęliby za sobą resztę, a ci normalni zostaliby zdegradowani do roli… Miałam napisać przedmiotów, ale wydaje mi się, że nawet przedmioty traktowano z większym szacunkiem. Mam niestety również nieodparte wrażenie, że co poniektórzy z rządzących zapoznali się z tą książką, a może nawet cytują ją sobie do snu.

Opowieść Podręcznej jest niezwykle uniwersalną powieścią, która ukazuje problem wciąż postępujący z biegiem lat – spadek przyrostu naturalnego. I rzeczywiście argumenty autorki, włożone w usta fanatyków, do mnie przemówiły. Rozumiałam, że z problemem trzeba walczyć. JEDNAK… Świadomość, że dzisiaj istnieją ludzie, dla których najlepszym rozwiązaniem tego problemu byłoby uczynienie z kobiet klacz rozpłodowych i nazwanie tego bożą wolną, mnie przeraża. I po długim namyśle doszłam do wniosku, że książka nie ma na celu przestrzegania kobiet przed używaniem antykoncepcji czy zachęcania do rodzenia dzieci. Ona przestrzega przed fanatykami, których należy wystrzegać się jak ognia. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że jeśli nasze społeczeństwo się nie obudzi, wizja autorki może znaleźć swoje urzeczywistnienie.

Opowieść

Miałam napisać o tym, że Freda mnie denerwowała, książkę źle mi się czytało i spędziłam nad nią trochę więcej czasu, niż planowałam. Tak rzeczywiście myślałam na początku, kiedy zaczynałam lekturę. Czytałam jednak książki, w których bohaterki nie miały pieniędzy, doskwierała im taka bieda, że jedyne, co mogły jeszcze sprzedać, to dziewictwo, były źle traktowane przez innych. Freda nie miała nic. Jedyne, co do niej należało, to wspomnienia. Nie mogła zadecydować o niczym, bo nawet o jej jajnikach decydował ktoś inny. I gdy zaczęłam się zastanawiać, jak ja bym się odnalazła w takiej sytuacji, jak ja bym postąpiła, co kilka miesięcy przekazywana do innego starego dziada, pozbawiona wszystkiego. Chyba skończyłabym tak, jak niektóre Podręczne…

Nie będę ukrywać, że opowieść czyta się trudno. Freda często przeskakuje, miesza wspomnienia, czasem czytelnik musi się zastanawiać, o co jej tak naprawdę chodzi. Domyślać się. To wszystko jednak sprawia, że książka wydaje się tak bardzo realistyczna, tak bardzo przerażająca, że pozostawia trwały ślad w umyśle człowieka. Myślę, że powinna zapoznać się z nią każda kobieta, choćby nie wiem, jak nudna jej się wydała. Po lekturze naprawdę można docenić to, co się posiada. Ja od razu zaczęłam oglądać serial i co mnie zaskoczyło, trochę różni się on od wersji ukazanej w książce. Dlatego warto przeczytać, a dopiero potem obejrzeć, by dodatkowo z innej strony ugryźć temat.

Lektura obowiązkowa, babeczki!

 

  • Księgozbiór Kasiny

    Muszę, po prostu muszę sięgnąć po tą książkę, strasznie zaintrygowalas! Chyba to mocna rzecz…

    • Katarzyna Łochowska

      Pewnie, że mocna. Doszły mnie słuchy, że w Kanadzie jest to lektura obowiązkowa. U nas też powinna, żeby kobietom oczy otworzyć i przedstawić tę najgorszą możliwość…

  • Kiedy zrobił się szał na serial, nie miałam już ochoty sięgać po książkę. Myślę jednak, że spróbuję dobrać się do niej w bibliotece 🙂

    • Katarzyna Łochowska

      Naprawdę polecam. Książka różni się od serialu. Ja na przykład bardziej byłam poruszona treścią, niż tym, co na ekranie (może dlatego, że najpierw czytałam książkę), widziałam różnice w serialu no i ta aktorka – dobijająca 😀 Jeśli trafisz na książkę w bibliotece, to się nie wahaj 😉

  • Serial bardzo odbiega od książki? Na razie nie czytałem książki i nie wiem, czy warto. Z jednej strony jestem ciekawy, jak wydarzenia potoczyły się w pierwowzorze opowieści, ale z drugiej mam wrażenie, że po obejrzeniu serialu mam dość tego świata. Może kiedyś skuszę się na książkę. Gdy oglądałem serial, czułem dyskomfort, jednak historia bardzo mi się spodobała.