Katarzyna Lochowska/ Listopad 14, 2015/ RECENZJA

Przyznam wam się do czegoś. Nie czytałam serii Wodospady Cienia. Oczywiście wiele o niej słyszałam, ale temat wampirów oraz istot nadnaturalnych wydał mi się już przereklamowany. Między innymi dlatego rzuciłam się w wir innych powieści, obiecując sobie, że książki jeszcze zdążę przeczytać. Gdy pojawiła się wiadomość o kontynuacji podobno zakończonej serii, nie wiem, co mnie popchnęło do zamówienia książki. Po prostu to zrobiłam, a dopiero potem zaczęłam myśleć.

Tytuł: Odrodzona
Seria: Wodospady Cienia po zmroku
Autor: C.C Hunter
Wydawnictwo: Feeria Young

Della jest wampirem. Stanowi to dla niej prawdziwe przekleństwo, bo wszyscy uważają ją za potwora. Przenosząc się do Wodospadów Cienia, zostawiła za sobą idealne życie. Nie może pogodzić się z tym, że rodzina jej nie akceptuje, a każde spotkanie z nimi przyprawia wampirzycę o smutek i rozpacz. Na szczęście ma najlepsze przyjaciółki – Kylie i Mirandę. Della chce również dostać się do organizacji JBF, na czym najbardziej się koncentruje i uparcie dąży do wyznaczonego sobie celu. Niepodziewanie pojawia się okazja do zaprezentowania umiejętności. Nieznany wampir zabija dwoje nastolatków, a Della nie spocznie, dopóki nie znajdzie sprawcy zbrodni. Dodatkowo po okolicy krąży wściekły duch, do Wodospadów przybywa tajemniczy Chase, a przystojny zmiennokształtny zaprząta myśli wampirzycy równie często, co straszna zbrodnia. To jednak nie koniec. Della będzie musiała zmierzyć się z przeszłością, by odkryć sekrety, które zmienią bieg historii.

W pierwszym momencie pomyślałam, że to nie ujdzie mi płazem. Nie znając w ogóle historii Wodospadów ani bohaterów, nie byłabym w stanie napisać nawet zdania o książce. Na szczęście książka opowiada zupełnie inną historię niż ta w poprzednich tomach, a bohaterów i miejsce można bardzo dobrze poznać i w tej części. Dlatego z napisaniem recenzji nie miałam większych kłopotów. No cóż… może miałam.

A to dlatego, że mam tak podzielone zdanie na jej temat. Z jednej strony książka mi się podobała i ma w sobie niesamowity potencjał. Z drugiej jednak są pewne szczegóły, które bardzo mnie w niej denerwowały. Autorka miała znakomity pomysł i choć zabrała się za utarty już temat, to udało jej się stworzyć coś nowego. Mam tu na myśli istoty nadnaturalne, które zostały przedstawione w nowy sposób. Dzięki temu schemat się nie powtórzył, z czego bardzo się cieszę.

Opisane tajemnice, a także droga do ich rozwiązania również niesamowicie mnie zaciekawiła. Oczywiście nic się w tej części nie wyjaśniło, co oznacza, że trzeba czekać na kolejny tom, ale te niewyjaśnione zagadki stanowią dla mnie obietnicę, że następne książki powalą mnie na kolana. Autorka stopniowo dawkowała napięcie, dzięki czemu książkę pochłonęłam dosyć szybko.

Jeśli zaś chodzi o minusy, to niestety dla mnie największym błędem była kreacja bohaterek. Nie wiem, czy w poprzednich częściach Kylie i Miranda, a nawet Della były tak bardzo irytujące, jak w tej. Ani na chwilę nie straciłam świadomości, że autorka opisuje nastolatków, którzy według mnie dorośli odrobinę za szybko. Dziewczyny niby są dojrzałe i chętnie korzystają z dobrodziejstw sparowania, a jednak miałam wrażenie, że zaraz zaczną bawić się lalkami.

Della natomiast przypominała mi buntowniczkę, która jednak nie wiedziała, od czego ma zacząć swoje wojowanie. Ciągłe rozmowy o chłopcach, ochy i achy na temat obśliniania, a że już nie wspomnę o rozmowach o seksie, zwyczajnie mnie dobijały. Trochę dla mnie jest dziwne, że Della bierze udział w sprawie morderstwa, a zachowuje się jak nieuświadomiona pensjonarka, która boi się własnego cienia.

Odrodzona

Pomijając główne bohaterki, reszta postaci wywarła na mnie pozytywne wrażenie – w tym bardzo tajemniczy Chase, który według mnie jest największym plusem powieści. To jego się wypatruje wśród stronnic książki. Nie można przewidzieć, co zrobi ani kim tak naprawdę jest. Aż do ostatniej strony z zapartym tchem śledzimy jego postępowanie, nie mogąc go zaszufladkować pod pojęciem dobry lub zły.

Mimo tylu negatywnych uwag Odrodzona zapisze się w mojej pamięci przede wszystkim dlatego, że zaskakuje zakończeniem czy raczej jego brakiem. Czytelnik na pewno ze zniecierpliwieniem będzie wyczekiwał następnego tomu w nadziei, że akcja nabierze tempa, a tajemnice zostaną odkryte. Ja tymczasem poważnie zastanowię się nad tym, czy w tym czasie nie uzupełnić swojej biblioteczki o pięć poprzednich tomów.

I tu pytanie do Was. Czytaliście serię Wodospady Cienia? Polecacie? A jeśli tak, to dlaczego?

 

Share this Post