Katarzyna Łochowska/ Sierpień 31, 2018/ RECENZJA

Podobno po przeczytaniu tej książki miałam nigdy więcej nie wejść do lasu. Prawda była taka, że już po przeczytaniu pierwszego rozdziału, postanowiłam, że w najbliższym czasie moja noga w nim nie postanie. Taki ze mnie mężny i dzielny rycerz, normalnie żadnemu zbirowi nie przepuszczę, że już nie wspomnę o seryjnych mordercach grasujących gdzieś pośród uspokajającej zieleni lasu. Naturalista zapowiadał się wspaniale i był taki przez większość lektury…

Tytuł: Naturalista
Autor: Andrew Mayne
Wydawnictwo: W.A.B.

Profesor Theo Cray jest uznanym biologiem – naprawdę nie chce mi się tłumaczyć jego dokładnej specjalizacji – który zostaje oskarżony o morderstwo. Szybko jednak wychodzi na wolność, ponieważ policja dochodzi do wniosku, że jego byłą studentkę zabił niedźwiedź grizzly. Cóż… Theo widzi jednak znacznie więcej, niż policja i rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Odkrycie kolejnych ciał nie przybliża go jednak do rozwiązania zagadki. Okazuje się, że będzie musiał zmierzyć się nie tylko z niedowierzającymi mu gliniarzami, własnymi demonami, ale również z seryjnym mordercą, który pozostał niewidzialny przez trzydzieści lat. Theo go dostrzega i właśnie dlatego niebezpieczeństwo spada najpierw na niego i jego najbliższych.

Myślałam, że Naturalista mnie niesamowicie zmęczy natłokiem niepotrzebnych faktów – nie zapominajmy, że jest to thriller z dużą dawką nauki. Zostałam jednak mile zaskoczona, gdy okazało się, że naukowe ciekawostki są dawkowane w przystępy i interesujący sposób. Wbrew pozorom z tej książki można czerpać niezłe podwaliny do dalszego zgłębiania tematu – bo nie oszukujmy się, że Naturalista nas tego nauczy. Może jednak stanowić ciekawą inspirację, z której wynika, że nawet roślina może wskazać nam miejsce zabójstwa. Plusem jest również to, że powieść czyta się niesamowicie szybko dzięki dosyć krótkim rozdziałom, które nadają Naturaliście dynamiczną strukturę oraz – co najważniejsze – wciąż towarzyszącemu napięciu. Z pewnością na korzyść działa również lekki styl autora.

Jak już napisałam na początku od pierwszych stron ściele się przysłowiowy trup, a my poznajemy mordercę. Oczywiście nie wiemy, czy w ogóle jest człowiekiem – przypomina to raczej spotkanie z rozwścieczonym wilkołakiem i w sumie przez większość książki nie mamy pewności, czy aby to zwykły człowiek. Mamy za to profesora, który początkowo wydaje się zapatrzonym w roślinne próbki intelektualistą. Dopiero świadomość, że zamordowano znaną mu osobę oraz chęć wymierzenia sprawiedliwości sprawia, że możemy poznać Theo jako całkiem rozgarniętego faceta ze słabością do ładnych pań.

Naturalista, Andrew Mayne, thriller, psychologiczne, przedpremierowo, zapowiedź, sensacja, kryminał

Podobało mi się, gdy bohater powoli odkrywał w sobie elementy śledczego, aż był w stanie porzucić dotychczasowe życie. Sama muszę przyznać, że śledztwo i mnie wciągnęło, więc z zapartym układałam łamigłówkę razem z Theo. Trudno mi tutaj powiedzieć coś o pozostałych bohaterach, bo są oni raczej tłem wydarzeń, odgrywają konkretną rolę i znikają, by oddać sprawy w ręce naszego biologa. Trochę zaskakujące było również to, że każdy pomysł – nawet najbardziej absurdalny – sprawdzał się w stu procentach, co sprawiało, że Theo miał zawsze rację. Może warto było rzucić mu trochę kłód pod nogi – pomyślicie, że sam fakt ścigania mordercy jest sam w sobie problemem. Zawsze można jednak zrobić z życia bohatera jeszcze większe piekło.

Wciągnęłam się w lekturę i zamiast męczyć się z powieścią naszpikowaną naukowymi doniesieniami, zdałam sobie sprawę, że mam do czynienia z książką mocno podszytą napięciem i z zapartym tchem wypatruję mordercy. Naturalista zdecydowanie jest mocnym spektaklem jednego aktora – trzeba nadmienić, że całkiem dobrego. Inaczej ta powieść pewnie nie wywarłaby na mnie takiego wrażenia. Niestety moje zachwyty skończyły się pod koniec. Miałam nadzieję, że zakończenie pozostawi mnie z trudnym do opisania wyrazem twarzy, a jednak przypominało końcówkę filmu sensacyjnego, w którym jeden bohater pokonuje całe zło tego świata. I może wcale nie jest to aż takie złe, jednak ja poczułam lekkie rozczarowanie, że w tych kilku ostatnich stronach nie odnalazłam aż tyle napięcia, ile zakładałam po serwowanej akcji w trakcie lektury.

Naturalista z pewnością będzie dla Was dobrą lekturą, jeśli brakuje Wam w życiu odrobinę napięcia i chcecie trochę pogłówkować, a przy okazji dowiedzieć się kilku naukowych ciekawostek.

Share this Post