Najpierw mnie porwali, potem zniewoli, a na koniec się zakochałam – o k-dramach słów kilka

Korean Dramas

Przyznaję się. Możecie wykonać wyrok bez orzekania winy. Oglądam koreańskie dramy i jest mi z tym bardzo dobrze. Nie jestem jednak sama. Mam wspólnika, który mnie wciągnął. Powołuję na świadka Gosiarellę, która mnie do tego nakłoniła. Dowody znajdziecie na jej blogu, ale ostrzegam, że każdy wpis jest radioaktywny. To wirus. Wnika w człowieka, siejąc spustoszenie i zmuszając do włączenia kolejnego odcinka. Ja już się zaraziłam, ale Wy macie jeszcze nieskalane duszyczki. Ratujcie się, póki możecie.

A tak całkiem serio – rzeczywiście oglądam koreańskie dramy (po naszemu można nazwać to serialem). Zaczęłam kilka miesięcy temu, wcześniej przypadkowo wpadając na wpis Gosiarelli (składam dziękczynne pokłony). Zaczęłam to robić, ponieważ brakowało mi zajęcia. Możecie teraz wytrzeszczać oczy, bo w końcu nie prowadziłam bloga, zmagałam się z licencjatem, a ponadto nie pisałam żadnej książki. Tak, brakowało mi zajęcia, które zajęłoby mój mózg na tyle, bym nie myślała i nie martwiła się nadchodzącym jutrem.

Początkowo zabrałam się za anime (tak, ta japońska bajka). Przemówiło do mnie – krótkie odcinki liczące trochę ponad 20 minut, często bardzo ciekawa historia, przyjemna dla oka grafika. Zanim zaczęłam oglądać, byłam przekonana, że to typowe kreskówki dla dzieci – niekoniecznie, cycka można zobaczyć nie raz i nie dwa. Fajne, ale na dłuższą metę nie da rady. Dorosła babka nie będzie całe życie oglądać malowanych rycerzyków. Przydałoby się coś z krwi i kości, co by śmigało po ekranie (a na jawie też by się przydało). Zaczęłam więc poszukiwać serialu na miarę Gry o tron lub Lucifera, który wciągnąłby mnie na tyle, że nie mogłabym się oderwać od komputera. Posucha jednak straszna, a akurat nauki miałam dużo – ochota na oglądanie najbardziej łapie mnie przed sesją. Was też?

I wtedy, niczym spadająca gwiazda, piorun, skierowany wprost w moją duszę, przepowiednia wiecznych rozkoszy… Dobra, Facebook wyświetlił wpis Gosiarelli. Wlazłam, poczytałam, popatrzyłam na stos pracy leżący obok i stwierdziłam, że i tak nie mam nic lepszego do roboty. Zaczęłam szukać czegoś, co w jakiś sposób by mnie zainteresowało i jakimś cudem trafiłam na Moon Lovers: Scarlet Heart Ryeo i to był strzał w dziesiątkę. Zachłysnęłam się kulturą, zachowaniem, obyczajami. Dosłownie wszystkim. Całe szczęście, że dramę również wybrałam bardzo dobrą, która mnie wciągnęła. Teraz wiem, że nie zawsze są one aż tak dobre i można się na nich przejechać.

Moon Lovers
Historia przedstawiona w dramie Moon Lovers jest niesamowita!

Jeśli zdecydujecie się oglądać k-dramy – nie martwcie się, po kilku odcinak przyzwyczaicie się do dławiących się na ekranie ludzi. Spokojnie, oni tak właśnie mówią. Co więcej, po kilku obejrzanych dramach będziecie w stanie rozróżnić, które charknięcie, co oznacza. Być może wkrótce zachwycicie się charknięciami i tak jak ja postanowicie lepiej zgłębić ten język. Czasem również będzie Was nużyć długość odcinka – trwają trochę ponad godzinę, a Goblin (polecam bardzo) nawet półtorej. Uwaga, babeczki! Jeśli lubicie umięśnionych drwali, to darujcie sobie oglądanie, bo inaczej przestaniecie ich lubić. Będziecie się zachwycać chłopięcą delikatnością, a ci koreańscy chłopcy naprawdę potrafią chwycić za serce.

Goblin
Goblin – drama z elementami fantastyki. Ach, ten Żniwiarz 😉

Musicie się przygotować również na zderzenie kultur. Jest to nieuniknione. Niektóre zachowania mnie zadziwiają do tej pory, ale jednocześnie jestem wszystkim zachwycona. Myślę, że każdy znajdzie odpowiednią dramę dla siebie – dużo romansów, kryminały, ale również dramy fantastyczne oraz komedie i horrory. Koreańczycy robią ich wiele każdego roku, więc warto czasem cofnąć się również do tych starszych. Jeśli nie wiecie, na jaką dramę się zdecydować, to polecam zasugerować się opinią innych. Zazwyczaj, jeśli ocena jest wysoka, to znaczy, że drama naprawdę musi być wyjątkowa. Ja przynajmniej wielokrotnie się z nią zgadzałam.

KmHm
Ji Sung w roli Shin Se Gi z dramy Kill me Heal me <3

Przede mną jeszcze wiele nieodkrytych historii, choć teraz już ich nie pochłaniam nałogowo. Z początku pożerałam dramę za dramą, zapominając o otaczającym mnie świecie. Jeśli więc chcecie zacząć je oglądać, to zorganizujcie sobie odpowiedni czas. Ostrzegam, że trudno będzie Wam wrócić do normalności, a Wasze spojrzenie na świat może się zmienić. Co więcej – najbliżsi mogą przestać Was rozumieć, jeśli zaczniecie rozpowszechniać koreański humor.

Pamiętajcie jednak – to wirus. Łapiesz i chorujesz do końca życia.

Gosiarella, pozdrowienia 😉

  • Uwielbiam dramy. Moom lovers nie moge obejrzec bo sie ścina strasznie ale trwam caly czas az skoncze. Dla mnie to tysiac kroc lepsze od got (nie lubie bleee) bo sa uczucia emocje i taki kopniak ze szok. Zaproponowalabym cos ale mam pecha i nie pamiet tyrulow ale jest jedna taka ktora uwielbiam najbardziej 🙂 spiewam tam Younha. Dla mnie dzień w ktorym skusilam sie na drame byl jak wygrana na loterii. Narzekam w kolko na nasze tv i netflixa. Mowie: jak bedzie azjaflix to sie mnie juz nikt a nikt nie pozbedzie sprzes odbiornika :3

    • Katarzyna Łochowska

      Azjaflix 😀 Sama bym korzystała, bo rzeczywiście czasem problemy z tymi odtwarzaczami. A ostatnio to nie można nic obejrzeć. Cieszę się, że podzielamy zainteresowanie. Jeśli trafisz coś godnego polecenia, to pisz do mnie. Będę oglądać 😀

      • Ach widze ze rozumiemy sie idealnie! Poki co proponuje PERSONAL TASTE <3 moja ulubiona drama

        • Katarzyna Łochowska

          Oooo… A o tej nie słyszałam. Muszę koniecznie zobaczyć, bo właśnie ostatnio jakoś nie mogę się na konkretną dramę zdecydować 😀 Może właśnie ta mi się spodoba 😉

    • mama misi i tosi

      DeVi102 na Netfixie też można znaleźć azjatyckie dramy, jest ich tam trochę.

      • Katarzyna Łochowska

        A jeśli chodzi o Netflixa, to ja jeszcze się nie przekonałam. Już kilka razy zabierałam się za założenie konta, ale rezygnowałam. Nie mam pojęcia, co można na nim obejrzeć, ale obiecałam sobie, że kiedyś skorzystam z tego darmowego miesiąca. Muszę tylko znaleźć taki miesiąc, w którym nic innego nie będę miała do roboty 😀 Mam rozumieć, że polecasz? 😀

        • mama misi i tosi

          jak najbardziej zwłaszcza, że można zawsze z kimś razem mieć konto i dzielić opłaty. mnie już niedługo strzeli rok jak mam konto i bardzo zadowolona jestem. zawsze można po próbnym mcu zrezygnować

          • Katarzyna Łochowska

            To muszę koniecznie spróbować 😉

      • Jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakie? <3 Jak moge to sprawdzic?

        • mama misi i tosi

          wchodzisz w seriale i programy i w podgatunkach wybierasz azjatyckie seriale i programy. między innymi znajdzieszlove cells, stranger, my only love song

  • mama misi i tosi

    ja zaczęłam od koreańskich teraz ogl zarówno te koreańskie jak i japońskie, tajskie zdarzają się chińskie czy tajwańskie i tak masz rację to wirus 😀 u mnie zaraziła się nawet moja 9 letnia córka, która lubuje się w tych krótkich 20 min

    • Katarzyna Łochowska

      A ja właśnie się zastanawiałam, czy nie rozpocząć przygody z jakąś inną dramą (nie koreańską). Chciałam się wziąć za jakąś chińską, ale ten język 😀 Jeszcze większy szok niż przy koreańskim. Chyba zacznę od tajskiej, bo już mam upatrzoną – Kiss Thai (w wersji koreańskiej Playful Kiss).

      • mama misi i tosi

        mnie już różnicy nie robi język 🙂 ba nawet ang napisy bo większość dram, które ogl mają napisy ang kiedys dla mnie nie do pomyślenia a teraz na luzie oglądam. najtrudniej mi było przy tajwańskiej dramie

  • Bukowa Kraina

    Kocham koreańskie dramy i od razu musialam zobaczyc co o nich sądzisz 🙂 Jako ze jestem juz mozna powiedziec wyjadaczem jesli chodzi o kdramy to już malo rzeczy mnie zaskakuje wlasnie w serialach. Polecam ci takze obejrzenie variety show np running man gdzie mozesz spotkać jezyk jak naprawde mowia koreańczycy. Moze ci sie spodoba 🙂 No i jesli lubisz programy typu talk show to polecam happy together z moim ulubionym hostem(gpspodarzem?) Yoo Jae Seok’iem.:)

    • Katarzyna Łochowska

      Ja jeszcze za talk showy się nie wzięłam. Wiem, że Koreańczycy mają specyficzne poczucie humoru i w dramach bardzo mi się ono podoba. Mam jednak wrażenie, że programy rozrywkowe to zupełnie inna bajka. A dramę, którą poleciłaś zapisuję na listę 🙂

      • Polecam Ci naprawdę obejrzenie Boys Over Flowers jeśli tego nie zrobiłaś no bo cóż to taki klasyk kdramowy jeśli mogę tak to ująć. Zazdroszczę odkrywania jeszcze tak wielu dram 🙂

  • Klaudia Zofia

    Dramy to życie. Jedyne seriale jakie oglądam. Ja obejrzałam jak na razie dwa odcinki Moon Lovers: Scarlet Heart Ryeo. Zainteresowałam się tą k-dramą ze względu na Baekhyuna z EXO. Po tych dwóch odcinkach drama bardzo mi się spodobała. Humor w niej jest niesamowity.
    Ja ze swojej strony mogę polecić „Strong Woman Do Bong Soon”. Genialna drama. Elementy fantasy, świetny humor i cudowni bohaterowie. To dzięki niej pokochałam Hyungsika. Bardzo polecam <3

    • Katarzyna Łochowska

      Jeśli chodzi o Moon Lovers, to jest to tak niesamowita drama. Odnajdziesz w niej zarówno śmiech i wzruszenie. Polecam oglądać do samego końca 😉

  • Jestem przeszczęśliwa, że coraz więcej blogerów ogląda dramy, bo to oznacza długie dyskusje na temat kolejnych koreańskich seriali, co zawsze sprawia mi ogromną frajdę <3 Moon Lovers to moje absolutne numer jeden, zakończenie tej historii mnie zniszczyło i wciąż czasami płaczę, gdy natrafię na piękne gify z tej produkcji, takiego kaca emocjonalnego nie miałam nigdy w życiu. Kiedy już zacznie się oglądać koreańskie dramy, nie ma możliwości się od nich oderwać, zresztą sama niedawno napisałam post, dlaczego są one lepsze od amerykańskich seriali. Ja zakochałam się w Korei, w kulturze i w języku, który również zaczęłam zgłębiać na własną rękę, więc high five! Jeżeli zaś chodzi o moje ulubione dramy to bardzo polecam ci "Descendants of the Sun", "W", "Legend of the Blue Sea" oraz "Healer" (Ji Chang Wook to mój ultimate crush <3). Koreańskie seriale to życie.

    Books by Geek Girl

    • Katarzyna Łochowska

      O rany! Bratnia dusza? 😀 Descendants już oglądałam i pozostało w mojej pamięci na długo. Piękna drama, która w dodatku ma przekaz. „W” też już zaliczyłam i całkiem mi się podobało 😉 „Legend” i „Healer” mam jeszcze przed sobą, bo ostatnio brakowało mi czasu, a wiadomo, że jak drama ma więcej odcinków, to trzeba i więcej czasu na nią poświęcić. Jeśli chodzi o Ji Chang Wooka, to widziałam go w „K2” i muszę przyznać, że jest niesamowity 😀 Moon Lovers wstrząsnęło mną bardzo. To była moja pierwsza drama, a pierwszy raz pamięta się do końca życia 😀 Przy niej się śmiałam i ryczałam. Coś wspaniałego – inaczej nie można tego opisać.
      Pozdrowienia 😉

      • Jeszcze nie widziałam „K2”, ale na pewno to nadrobię dla mojego ukochanego aktora, podobnie jak „Suspicious Partner”. Po prostu mam zamiar jak najdłużej rozwlekać to w czasie, bo Ji Chang Wook właśnie rozpoczął służbę wojskową i nie będę go widziała przez dwa lata, więc chcę sobie zostawić jego dramy na moment, w którym będę za nim strasznie tęskniła xD Ja zaczynałam od „Cheese in the Trap” półtorej roku temu, ale potem miałam długą przerwę. Tak naprawdę dopiero moja druga drama, „Descendants of the Sun”, sprawiła, że dostałam obsesji na punkcie koreańskich seriali. Potem było właśnie „Moon Lovers” i te dwie dramy są najbliższe mojemu sercu i są dla mnie najcenniejsze 😉 Widzę, że mamy podobny gust, także high five i koniecznie podaj mi inne tytuły, które zapadły ci w pamięć <3

        • Katarzyna Łochowska

          Oczywiście zobacz Kill me Heal me i nie odwlekaj, bo drama jest powalająca 😀 Heirs również dobra, tak samo Goblin czy Oh My Venus lub My Secret Romance (dwie ostatnie takie śmieszkowe).

  • Ciągle jestem zaskoczona ile ludzi mam na sumieniu! Przeprosiłabym, ale po co, skoro to takie dobre! Cieszę się, że dałaś się namówić, chociaż jestem przerażona tym, że zaczęłaś od Moon Lovers. Kocham ten tytuł i uważam za najlepszą dramę ever, ale historyk na początek O.O Jestem w szoku, że się nie poddałaś!
    Tekst: „(…) każdy wpis jest radioaktywny. To wirus.” Zrobił mi dzień <3
    Także tego… polecam się na przyszłość i jeśli będziesz potrzebowała grupy wsparcia, to daj znać, a powędruje do Ciebie zaproszenie do bardzo elitarnego Klubu miłośników koreańskich szczeniaczków na FB 🙂 Przydaje się, gdy trzeba się nagadać o dramach.
    Serduszkuję <3

    • Katarzyna Łochowska

      Ja do tej pory nie wiedziałam, że dramy są u nas aż tak popularne 😀 I dobrze! Niektóre są lepiej zrobione niż amerykańskie seriale czy filmy (swoją drogą słyszałam, że amerykański Death Note to klapa – kojarzysz?) Do grupy chętnie dołączę 😉 A Moon Lovers… Cóż z historią jestem za pan brat także no… Czuję, że gdybym zaczęła od jakiejś gorszej dramy (a wiem, że niektóre zupełnie do mnie nie przemawiają), to chyba szybko skończyłabym z nimi przygodę.Ta drama pokazała mi potencjał Koreańczyków i chwała im za to!

      • Death Note szalenie mi się podobało w wersji anime, zastanawiałam się nad obejrzeniem japońskiej dramy, ale amerykańską pełnometrażówkę dopiero dziś chcę sprawdzić. Pewnie to będzie straszny shit, zwłaszcza że wszyscy narzekają, ale trzeba będzie się przekonać na własnej skórze. #MasochizmPełnąParą
        Okey, to odezwij się do mnie na fb 😉

        • Katarzyna Łochowska

          Ja Death Note przerabiałam już jakiś czas temu i to w postaci mangi – można powiedzieć, że sięgnęłam do korzeni 🙂 Filmy japońskie mi się podobały, ale amerykańskiego boję się obejrzeć. Ciekawość chyba jednak zwycięży 😀