Katarzyna Łochowska/ Listopad 7, 2018/ RECENZJA

Sama nie wiem, co mogłabym napisać o tej książce, by oddać jej sedno, a jednocześnie nie zdradzić najistotniejszych faktów. Z pewnością Małe ogniska to powieść, która zostaje na długo w pamięci czytelnika, ale by przekonać się do tego typu narracji trzeba ją albo lubić, albo mieć naprawdę otwarty umysł na nowe doświadczenia. Dlaczego? Celeste Ng zaserwowała coś, co może zmienić podejście czytelnika do otaczającej go rzeczywistości.

Tytuł: Małe ogniska
Autor: Celeste Ng
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

W Shaker Heights wszystko jest zaplanowane – zaczynając od kolorów domów, a kończąc na działaniu mieszkańców. Gdy ktoś odstaje od normy, jest skazany na potępienie sąsiadów i skuteczne działanie w swojej sprawie. Miasteczko wydaje się rajem dla perfekcjonistów, którzy cenią sobie porządek i postępowość. Wkrótce do miasteczka wprowadza się nikomu nieznana artystka i wraz z córką wynajmuje mieszkanie od szanowanych Richardsonów. Młoda Pearl zyskuje sympatię dzieci Eleny Richardson, a zasadniczą kobietę zadowala fakt, że może pomóc ubogiej artystce. Jednocześnie miasteczkiem wstrząsa wiadomość o porzuconym dziecku, o które rozpoczyna się walka rodziców adopcyjnych i biologicznej matki. Sytuacja dzieli mieszkańców i sprawia, że najbardziej skrywane sekrety wychodzą na światło dzienne.

Małe ogniska jest powieścią zaplanowaną od początku do końca. Sam tytuł niewiele mówi na początku, ale po lekturze zdajemy sobie sprawę, że każdy bohater był takim małym ogniskiem, od którego wzniecił się prawdziwy pożar. Możemy nawet uznać, że bohaterem powieści jest samo miasteczko ze swoimi zasadami, które zmusza mieszkańców do takiego, a nie innego zachowania. Autorka niezwykle uważnie podeszła do tworzenia postaci. Każda z nich ma swoją własną historię i jest tak autentyczna w zachowaniu, że równie dobrze mogłaby mieszkać obok nas. To właśnie sprawia, że ta powieść jest tak niesamowicie życiowa.

Małe ogniska, Celeste Ng, Wydawnictwo Papierowy Księżyc, literatura współczesna, dramat, obyczajowe

I jak przystało na życiową powieść, Małe ogniska oferuje nam emocje, z którymi nie do końca można sobie poradzić po lekturze. Autorka pokazała nam wiele perspektyw i problemów – poczynając od nastoletnich miłostek, po siłę matczynej miłości, a na zamknięciu w przysłowiowej klatce kończąc. Trudno mi było znaleźć bohatera, któremu kibicowałabym z całego serca – każdy z nich miał wady, nie był bez winy i kierował się jakimiś pobudkami w dążeniu do celu. Największe wrażenie wywarła na mnie historia Mii, która przez większość książki pozostaje niezwykle tajemnicza i dopiero na koniec poznajemy przyczyny jej sposobu życia.

Dla mnie to jednak Elena Richardson jest najlepiej skonstruowaną postacią. Idealne życie w idealnym domku z białym płotkiem, zaplanowana ilość dzieci, praca ułatwiająca zajmowanie się domem i mąż na poważanym stanowisku – to wszystko Elena miała już zaplanowane w liceum i uparcie dążyła do realizacji swoich planów. Taki sposób myślenia wyniosła z domu i trzeba przyznać, że osiągnęła to, co chciała. Z zewnątrz była idealną panią domu, którą chciano naśladować. Czy była jednak szczęśliwa? Dopiero poznając Richardsonów, można zaobserwować, że wcale nie są tak idealni. Elena co prawda osiągnęła sukces, ale w głębi duszy pragnęła wyrwać się ze złotej klatki i często wracała do przeszłości. Warto zwrócić uwagę na jej relację z najmłodszą córką – według mnie to doskonały przykład tego, że miłość i nadopiekuńczość może przerodzić się w coś naprawdę strasznego.

Ponadto Małe ogniska są powieścią, która z pewnością nie wszystkim przypadnie do gustu. Akcja nie jest porywająca, a skupia się bardziej na odkrywaniu tajemnic głównych bohaterów. Autorka zmusza nas, byśmy skoncentrowali się na postaciach i przez to sami wejrzeli w głąb swojej duszy. Pokazuje, że czasem pod płaszczem doskonałości, kryją się głębokie rysy. Trudno ocenić mi kto popełnił błąd, którego nie dało się cofnąć i doprowadził do katastrofy. Zakończenie również nie daje odpowiedzi na niektóre pytania. Kto zawinił? Jak to dalej się potoczyło? Co się stało z bohaterami?

Małe ogniska to powieść trudna, ale jakże potrafi otworzyć oczy.

Share this Post