LEONIDY – NANNA FOSS: Gdy czas przestaje się liczyć

Leonidy

Co czujesz, patrząc w gwiazdy? Gdybym Ci powiedziała, że świat, w którym żyjesz, tak naprawdę jest względny. Co więcej – czas nie odgrywa w nim żadnej roli. Co byś zrobił, gdybym Ci powiedziała, że możesz pstryknięciem palców przenieść się w czasie i trafić do dowolnie wybranego miejsca? Mówisz, że to niemożliwe? W takim razie spójrz na leonidy i pstryknij. Odważysz się?

Tytuł: Leonidy
Seria: Spektrum
Autor: Nanna Foss
Wydawnictwo: Driada

Emi śni o chłopaku z turkusowymi oczami. Następnego dnia w jej klasie pojawiają się bliźniaki – Noa i Pi – a chłopak jest niemal identyczny, jak ten ze snu dziewczyny. Wspólny szkolny projekt zmusza uczniów do współpracy, przez co trafiają do domu tajemniczego Karla. Tam dzieciaki znajdują stary kompas, który wypala na ich dłoniach trójkątne blizny. Z pozoru sześć różnych osobowości zostaje połączonych niewidzialną nicią przeznaczenia. Okazuje się również, że każde z nich zyskało nadnaturalne zdolności. Od teraz będą musieli nauczyć się posługiwać nie tylko mocami, które często stanowią zagrożenie dla otoczenia, ale przede wszystkim będą musieli połączyć siły, by pokonać nadchodzące niebezpieczeństwo. Czym tak naprawdę jest kompas i dlaczego leonidy zdają się nim rządzić?

Gdy zobaczyłam książkę, która do mnie przywędrowała, wystraszyłam się nie na żarty. Cegła taka, że jakbym kogoś w głowę rąbnęła, to utrata przytomności gwarantowana. Prawie 550 stron. Pomyślałam sobie, że chyba coś się komuś pomyliło, że przesłał mi złą książkę. Patrzę jednak dokładnie, oglądam i wszystko się zgadza – okładka, historia, wydawnictwo. Okazało się, że to po prostu Leonidy w całej swojej okazałości. Objętość książki nie stanowi żadnego problemu. Czyta się ją dosyć szybko za sprawą dużego i czytelnego druku. Sama historia również jest wciągająca, przez co powieść pochłania się w ciągu kilku dni.

Można powiedzieć, że jest to typowa książka młodzieżowa, w której główni bohaterowie mieszczą się w przedziale wiekowym 15–17 lat. Czy jest to plus? Jak dla mnie jedynie po części. Powieść zawiera jednak kilka mankamentów, które warto poprawić w kolejnych częściach. Narracja prowadzona jest przez Emi – piętnastolatkę z talentem artystycznym. Jak dla mnie była ona zbyt słabo wykreowana, by wysunąć się na prowadzenie. Tak naprawdę nie wiedziałam, jaką rolę ma do odegrania. Została zdominowana przez postaci drugoplanowe, które o wiele bardziej mnie zaintrygowały i zaciekawiły. Emi niestety wypadała blado, a dodatkowo nie pomagał mi jej brak zdecydowania i podejmowanie pochopnych decyzji.

Leonidy
Ech… Ta okładka 😀

Jeśli chodzi o Noa, czyli na pierwszy rzut oka męskiego głównego bohatera, to mamy tutaj przykład typowego złego chłopca, który potrafi przeklinać, bić i zazwyczaj trafiać w sedno sprawy. To jednak tylko pozory, ponieważ chłopak skrywa własne demony, z którymi walczy niedostępnością i złością. Niestety Noa podobnie jak Emi czasami mnie irytował. Co prawda działał jako element zapalny i popychał akcję do przodu. Wielokrotnie jednak nie potrafiłam zrozumieć jego zachowania, a autorka w tej części tak naprawdę niczego ważnego o przeszłości bliźniaków nam nie zdradza. I od razu ucinam spekulacje na temat wątku romantycznego. W tej części oprócz rozmyślania głównej bohaterki, budzących się motyli w brzuchu i niezdecydowania, którego z przyjaciół wybrać jako obiekt westchnień, nic innego nie znajdziecie. Może się zdecyduje w kolejnych częściach 😉

Najbardziej w Leonidach ujęli mnie pozostali bohaterowie, o których tak naprawdę niczego konkretnego się nie dowiadujemy. Szalona, a jednocześnie bardzo wrażliwa Pi, która swoimi kolorowymi strojami rozświetla otoczenie. Adriana, która jest typową kujonką i mimo że jest wykreowana na kogoś nieprzyjemnego, to jednak mamy świadomość, że jej zachowanie jest spowodowane domowymi problemami. Linus jako roześmiany i żądny nowej wiedzy nastolatek, umiejący zagiąć nawet największego profesora. W końcu niewidomy Alban, który podbił moje serce swoją siłą i wytrwałością. Oni wszyscy wydają się bardziej prawdziwi i realni, niż dwójka głównych bohaterów… Chyba że tak naprawdę nie można jednoznacznie stwierdzić, kto jest głównym bohaterem tej książki.

Pomijając kreacje bohaterów, to fabuła, główny wątek całej historii, jak również tajemnica jest niezwykle ciekawa i interesująca. Musi być, ponieważ w innym wypadku przekopanie się przez ponad 500 stron byłoby trudne. Mimo że środek trochę mi się dłużył i dopiero gdy minęłam połowę książki, akcja ruszyła z kopyta, to autorka doskonale poradziła sobie z otoczką fantastyczną. Z pewnością nie jest ona sztampowa i można powiedzieć, że stanowi pewną nowość na rynku książek, które zawierają elementy fantastyczne. Co więcej – mam nadzieję, że moje przeczucia się spełnią, kolejna część będzie jeszcze bardziej emocjonująca i dowiem się z niej znacznie więcej, niż do tej pory. Tymczasem patrzcie w gwiazdy, czekajcie na leonidy, a nuż, widelec przeniesiecie się w czasie.

I ta okładka… Wciąż przyciąga moje oko.

 

  • Jestem w trakcie lektury tejże cegiełki 🙂

    • Katarzyna Łochowska

      Koniecznie daj znać, jeśli pojawi się recenzja. Jestem ciekawa, jak Ty odebrałaś książkę 😀

  • Okładka rzeczywiście jest świetna, więc może kiedyś sięgnę. Na razie jakoś bardzo mnie nie zaciekawiło 🙂

    • Katarzyna Łochowska

      Szczerze… Mam nadzieję, że kolejne części będą jeszcze lepsze, bo seria zapowiada się świetnie. Tylko żeby autorka tego nie zepsuła 😀 Wtedy warto będzie przedrzeć się przez pierwszą część, by dotrzeć do pozostałych 😉