Katarzyna Łochowska/ Marzec 8, 2018/ RECENZJA

Kolejny raz sięgnęłam po thriller, który jeszcze przed premierą okrzyknięto najlepszą książką, zrobił się szum i wszyscy czytali tylko to. Kredziarz leżał na półce i podchodziłam do niego raczej sceptycznie. Początkowo nawet mnie straszył swoją obecnością i bałam się, że tym razem nie podołam, nie sprostam lekturze. Po przeczytaniu pierwszych stron ja i Kredziarz zapałaliśmy do siebie sympatią. I tak pozostało.

Tytuł: Kredziarz
Autor: J.C. Tudor
Wydawnictwo: Czarna Owca

Eddie wraz z grupką przyjaciół spędza czas na niewinnych zabawach i wygłupach. Pewnego dnia wpada na pomysł, by zacząć komunikować się za pomocą kredy i rysunków. Wymyślony kod działa, ale zabawa kończy się, gdy tajemnicze rysunki doprowadzają dzieciaki do ciała dziewczynki. Wiele lat później dorosły już Ed wciąż mieszka w tym samym mieście i choć przyjaciele wiele już przeszli, to wciąż utrzymują kontakt. Wkrótce mężczyzna dostaje przesyłkę, w której znajduje kawałek kredy i rysunek wisielca. Okazuje się, że zabawa jeszcze się nie skończyła, a tajemnica domaga się odkrycia.

Kredziarz jest powieścią, której może nie czyta się z wypiekami na twarzy, ale ma w sobie coś takiego, co przyciąga człowieka do lektury. Przede wszystkim chyba bardzo przywiązałam się do bohaterów, których polubiłam, byłam ciekawa ich życia, ale przede wszystkim miałam wrażenie, że żyją tuż koło mnie. Dzieciaki musiały sobie radzić z problemami wieku młodzieńczego, pokonywać przeszkody, starać się zrozumieć problemy dorosłych. Polubiłam ekipę Eddiego, w której każdy był zupełnie inny, ale jednocześnie tak bardzo prawdziwy – jakbym widziała swoją ekipę z dzieciństwa.

Bycie dobrym człowiekiem nie polega na śpiewaniu hymnów czy modleniu się do jakiegoś mitycznego bóstwa. Nie chodzi o noszenie krzyżyka i chodzenie co niedziela do kościoła, ale o to, jak traktujesz innych ludzi. Dobry człowiek nie potrzebuje religii, bo wystarczy mu przekonanie, że postępuje właściwie.

Jednocześnie duży Ed również wywarł na mnie wrażenie. Nie jest on bożyszczem kobiet, stał się przeciętnym człowiekiem, który raczej nie wyróżnia się z tłumu, dziecięce marzenia ustąpiły dorosłości, a niezrozumiałe problemy rodziców w końcu stały się jasne jak słońce. To trochę smutne, gdy dziecko zostaje obdarte z marzeń i pozostawione dorosłości, ale w końcu chyba każdy z nas musi coś takiego przeżyć. I Kredziarz poniekąd właśnie to pokazuje, bo obok tajemnicy i zbrodni, jest również życie, które toczy się w każdym domu.

Kredziarz, J.C.Tudor, thriller, kryminał, sensacja, recenzja,

Muszę również przyznać, że główny wątek zbrodni również wywarł na mnie wrażenie, ponieważ do samego końca nie wiemy, kto tak naprawdę jest mordercą, ani czemu zabił. Podobało mi się, jak poszczególne elementy układanki wskakiwały na swoje miejsce. Okazało się, że nawet z pozoru błahy wątek, który dla bohaterów – a tym samym również dla mnie – nie miał znaczenia, okazywał się wskazówką. Ciekawym rozwiązaniem jest poprowadzenie narracji, w której poznajemy przeszłość bohaterów i popełnioną zbrodnię, a także czasy obecne bohaterom, w których gra toczy się dalej.

Mimo że zakończenie przypominało mi trochę film akcji, to jednak czułam się usatysfakcjonowana po lekturze. Kredziarz z pewnością zapisze się w mojej pamięci i będę go miło wspominać. Nie tylko jak thriller, ale przede wszystkim powieść o życiu, ludziach. ich troskach i problemach. Dawno nie przeczytałam tak „życiowej” powieści.

Czekam na kolejne książki autorki!

Share this Post