NA KRAWĘDZI WSZYSTKIEGO – JEFF GILES: Dwa światy i ludzie na ich krawędzi

krawędzi

W życiu kieruję się zazwyczaj głosem rozsądku, ale jeśli chodzi o książki, to ten często mnie zawodzi. Przyznaję, że czasem zupełnie go nie słucham tym bardziej gdy jęczy: Nie masz czasu czytać kolejnej książki! Zdecydowanie jej nie bierz! Nie kupuj! Nie kupuj, mówię! No i co narobiłaś? Teraz będziesz musiała napisać recenzję. Pewnie nie będzie ci się podobać. Będzie się ciągnąć jak flaki z olejem, a ty będziesz musiała się z nią męczyć… Dziwicie się, że ignoruję gnoja? Przez niego często znajduję się na krawędzi… wszystkiego.

Tytuł: Na krawędzi wszystkiego
Autor: Jeff Giles
Wydawnictwo: IUVI

Zoe ma siedemnaście lat, szaloną matkę-wegankę, brata z ADHD i dwójkę oddanych przyjaciół. Zoe kiedyś miała ojca oraz przyszywanych dziadków. Ojciec zginął, penetrując pobliską jaskinię, a staruszkowie zaginęli bez śladu, pozostawiając po sobie dwa psy i stary dom. Młoda dziewczyna przez ostatni rok mierzyła się z żałobą po stracie bliskich osób i gdy już myślała, że udało jej się zwalczyć smutek, jej brat wychodzi z domu podczas burzy śnieżnej, a nastolatce cudem udaje się go uratować. Zoe nie zdaje sobie sprawy, że tego wieczoru zmieni się jej całe życie, a tajemnice wyjdą na jaw. Szukając schronienia w domu staruszków, napotyka niebezpiecznego człowieka, przed którym ratuje ją młody chłopak. Rozpoczęcie znajomości w taki sposób nie wróży nic dobrego, gdy jednak Iks musi odejść, Zoe zdaje sobie sprawę, że się zakochała. Sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana, a Zoe będzie musiała stanąć na krawędzi dwóch światów, by ocalić najbliższych.

Cóż… ze wstępu nie możecie wywnioskować, czy książka mi się podobała. Prostuję: BARDZO mi się podobała. Nawet sobie nie wyobrażacie, co ta historia robi z człowiekiem. Spodziewałam się zwykłej młodzieżówki, która pozwoli mi na chwilę oderwać się od rzeczywistości, a tu proszę jakie zaskoczenie. Młodzieżówka co prawda jest, ale jest też fantastyka i thriller. Nie spodziewałam się takiego poprowadzenia akcji i tego, że aż tak bardzo spodoba mi się ta pierwsza część serii. Musicie wiedzieć, że moje półki są wypełnione książkami z tego gatunku, ale większość z nich jest napisana przez kobiety. Do tej pory uważałam, że o miłości – w dodatku młodzieńczej – najlepiej czyta się, gdy wyjdzie ona spod pióra pisarki. Myliłam się, ale przynajmniej potrafię się przyznać do błędu!

Krawędzi
Okładka przyciąga spojrzenie

Jeśli chodzi o historię, to może się ona wydać schematyczna. Znajdziemy w niej kilka elementów, które są stałe w powieściach młodzieżowych. Matka, która koniecznie w kwestii przekonań musi odróżniać się od córki, zwariowana przyjaciółka, która napędza główną bohaterkę, związek homoseksualny w wątku pobocznym, trauma, którą przeżywa nie tylko nasza postać, ale również jej otoczenie. No tak… Wspomniałam o przystojniaku, w którym można zakochać się na zabój? To wszystko może wydać się naprawdę schematyczne, ale bez tych istotnych elementów, ta książka nie miałaby sensu. Uważam, że ten schemat sprawił, że powieść jest niesamowicie wciągająca, czyta się ją bardzo szybko. Nie myślcie sobie jednak, że autor poszedł na łatwiznę. Schemat nie równa się przewidywalności. Nie w tej powieści.

Bohaterowie są dla mnie bez skazy i mówię całkiem serio. Zoe nie mogę nazwać głupią i irytującą nastolatką, ponieważ zazwyczaj wykazywała się niezwykłą dojrzałością, a jej troska o najbliższych chwyciła mnie za serce. Każdy z bohaterów jest niezwykle autentyczny, poczynając od młodszego brata bohaterki, a na mało znaczącym (na razie) przyjacielu rodziny kończąc. Każda z postaci ma swój charakter i w jakiś sposób jest zaangażowana w fabułę powieści. Wrażenie wywarło na mnie przedstawienie sposobu walki ze smutkiem po stracie najbliższej osoby. Uczucia bohaterów były tak bardzo realne, że sama przeżywałam z nimi wzloty i upadki. Czułam oczywiście pewien niedosyt związany z tym, że jednak nie wszystko zostało wyjaśnione, ale rozumiem, że to specjalne zagranie autora. W końcu to pierwsza część serii.

Najbardziej jednak zachwycił mnie wątek fantastyczny i od razu nastawcie się, że jest go bardzo dużo w powieści. Nie czytałam do tej pory książki, w której byłby przedstawiony wątek śmierci w taki właśnie sposób. Nie będę tutaj spojlerować, ale musicie wiedzieć, że świat wymyślony przez autora jest niezwykły, tajemniczy i brutalny. Ta powieść nie jest słodką opowiastką dla dziewczynek. Płynie w niej krew, nie wszystko idzie po myśli bohaterów, a miłość musi najpierw swoje wycierpieć, by dostać nagrodę.

Jak widzicie, dużo mam do powiedzenia o tej książce, co może oznaczać, że rzeczywiście wywarła na mnie wrażenie. Miłość na krawędzi dwóch światów, śmierć, życie, kłamstwa i tajemnice, które powinny być na wieki pogrzebane pod lodową skałą. Ta książka kojarzy mi się z antonimami. Ukazuje światło i jest jasna niczym śnieg, by zaraz przenieść czytelnika w ciemność nocy, przedstawia szczęście, które zaraz zostaje zaburzone przez cierpienie. Chciałabym więcej dowiedzieć się o Iksie i miejscu, w którym przebywał. Rozumiem jednak, że muszę poczekać na kolejną część.

Life is brutal.

 

  • Niebawem będę czytać i nie powiem, że pozytywne recenzje mnie niezwykle zachęcają 😀 Mam nadzieję, że mi również się spodoba!

    • Katarzyna Łochowska

      Jej… Książka mnie bardzo wciągnęła 😀 Mam nadzieję, że Tobie również się spodoba. Będę czekać na recenzję 😉

  • Czytałam i jestem równie oczarowana 😉
    Troszkę przygnębia mnie ten 2018 rok, na który zapowiadana jest kolejna część, no ale.. Nic nie poradzę 😀

    Pozdrawiam ciepło,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    • Katarzyna Łochowska

      No co ty? 2018? Jeszcze nie dotarła do mnie ta wiadomość w natłoku innych spraw. Książki będę wypatrywać 😉