Katarzyna Łochowska/ Październik 2, 2017/ W ŚWIECIE NAŁOGOWEGO

Ostatnio bardzo często spotykam się z opinią, że recenzje książek tak prawdę do niczego nie służą i mają jedynie sprawić autorowi przyjemność. Poczułam się urażona. Co ja jestem? Darmowy uszczęśliwiacz? Zabawka zrodzona z potrzeby przyjemności? Po co siedzę i czytam te wszystkie książki, a potem jeszcze zadaję sobie trud wyskrobania o nich jakiś logicznych zdań? Otóż myślałam, że recenzje jednak do czegoś się przydają. Hej, mam propozycję. Może przestańmy pisać recenzje? Ciekawe, co wtedy będą mówić. Zaczęłam się zastanawiać, wnikać i analizować. Chcecie się dowiedzieć, dlaczego piszę recenzje książek?

Moja książka się nie sprzedaje, choć mam sto pozytywnych recenzji. One więc do niczego nie służą, bo przecież i tak książka zaraz zostanie wycofana ze sprzedaży. Yhm… Skoro masz sto recenzji, to jednak książka musiała się sprzedać w jakimś tam procencie (chyba że rozdałeś rodzinie i to oni ją recenzowali). Ktoś zadał sobie trud, by książkę przeczytać, a nawet zrecenzować. Smucą mnie takie wypowiedzi, tym bardziej że sama co jakiś czas je słyszę od autorów, od blogerów, a także od ludzi, którzy są zupełnie niezwiązani z tym rynkiem.

Nie mogę wypowiadać się za innych, a jedynie wyrazić swoje zdanie. Oto dlaczego ja piszę recenzje książek. Po pierwsze uważam, że są one pomocne. Sama lubię czytać recenzje moich książek i wiem, jak przyjemnie jest usłyszeć o swojej pracy dobre słowo. Niemniej recenzja książki ma dla mnie bardzo duże znaczenie jako pisarki. To taki drogowskaz, który wyznacza mi kierunek dalszej pracy. Jeśli wiem, co nie podobało się moim czytelnikom, to w następnej książce nie popełnię już tego samego błędu. Poprawię go. W końcu uczę się całe życie, a recenzje moich książek mi w tym pomagają (o konstruktywnej krytyce będę jeszcze pisać). Dlatego piszę recenzje książek, a jeszcze chętniej piszę je dla debiutantów. Mam świadomość, że w ten sposób mogę im pomóc w dalszym rozwoju. I jasne, że doskonale zdaję sobie sprawę, jak bardzo może zaboleć krytyka. Niemniej w tym zawodzie jest ona niezbędna. Cieszy mnie świadomość, że moje zdanie może wpłynąć na dalszą pracę autora oraz ją poprawić. Przynajmniej taką mam nadzieję.

2b4804551b9a69b3e8a00612616871cc48a149c5 - Dlaczego piszę recenzje książek

Recenzja jest również dla mnie wspomagaczem promocji. Piszę wspomagaczem, ponieważ cały marketing nie może opierać się jedynie na publikowaniu recenzji. Jeśli wyślemy niezliczoną ilość egzemplarzy do blogerów, którzy mają książkę zrecenzować i na tym zakończymy nasze promocyjne działania, to… No sorry, tak się nie da. W promocję jest zaangażowane wydawnictwo, sponsorzy/patronat, dystrybutor, sam autor, gatunek książki, grupa docelowa i pewnie jeszcze wiele czynników promocyjnych, a dopiero na samym końcu majaczą blogerzy, którzy książkę zrecenzują. Niemniej jest to najszybsza metoda, która pozwoli pisarzowi dotrzeć do czytelników i da nadzieję na pozyskanie nowych zwolenników. Tego nie da się zbudować w jeden dzień. Cieszę się, że moja recenzja jest kolejną cegiełką dołożoną do całego muru.

Sama często czytam recenzje i dopiero potem decyduję, czy dana książka mnie zainteresuje, czy też byłaby zwykłą stratą czasu. Jeśli widzę, że dużo osób jednak jej nie poleca, to nie ma co ukrywać, jak również spisuję ją na straty. Jeśli znajdę kilka elementów, które mnie zaciekawią, a recenzje nie są jednoznaczne, to na książkę się decyduję, by na własnej skórze przekonać się, czy warta była ryzyka. Spotkałam się również z opiniami bardzo pozytywnymi, a książka okazywała się jedną wielką klapą. Jeśli jednak jesteś pisarzem i uważasz, że stworzyłeś arcydzieło, które samo się obroni, to Cię rozczaruję. Będzie zalegało w magazynie, ponieważ nikt się o nim nie dowie. A opinie innych? Cóż… każdy ma swoją. Ja lubię mieć świadomość, że może jednak ktoś przeczyta moją recenzję i właśnie ona okaże się tą przełomową, po której książka trafi w ręce czytelnika, a on na chwilę zapomni o otaczającej go rzeczywistości.

Dlaczego jeszcze piszę recenzje książek? Bo lubię. Tak po prostu. Dla mnie to również jest przyjemność, jeśli autor dowie się o mojej opinii i w jakiś sposób da mi do zrozumienia, że mnie zauważył, że przeczytał, że postara się zastosować do wskazówek. Mam wtedy poczucie, że jednak coś wniosłam do jego życia i gdy pojawi się kolejna książka, będę mogła sobie przypisać jakąś tysięczną część zasługi. To miłe, gdy możesz wejść w jakąś interakcję a autorem, poznać go, dowiedzieć się o nim kilku rzeczy. To sprawia, że książka nie jest już zlepkiem papieru zadrukowanego atramentem. To „coś”, co wyszło z drugiego człowieka. Zasługuje na trochę szacunku.

Skoro recenzje książek nic nie dają, to po co je pisać? Dlaczego wydawnictwa zadają sobie trud, by wydrukować egzemplarze recenzenckie i rozesłać wśród blogerów? Dlaczego coraz częściej blogi pojawiają się na okładkach książek w ramach patronatu i wspomagają promocję? Jeśli pisarz mówi, że recenzje nie są potrzebne, to dlaczego jego książka trafia jednak do blogerów? Dlaczego osoba, która nie pisze recenzji i uważa to za zbędne, przed zakupem książki dokładnie przekopuje internet w poszukiwaniu opinii innych? Lubię pisać recenzje, dzięki temu czasem mogę przeczytać książkę przedpremierowo i to również jest dla mnie nagrodą. Spotkałam się ze zdaniem, że blogerzy to wyzyskiwacze, którzy polują jedynie na darmowe książki. Nie dostajemy za to pieniędzy. Satysfakcja i ta książka to jedyne nagrody. Od siebie mogę powiedzieć, że nie zawsze piszę recenzje mając książkę papierową. Czytam również e-booki i piszę z nich recenzje. Tej przyjemności jednak nikt mi nie odbierze.

Piszecie recenzje książek, a jeśli tak to dlaczego? Może uważacie, że to jednak zbędne? Swoje zdanie zostawcie w komentarzu 😉

 

Share this Post