Katarzyna Łochowska/ Marzec 16, 2019/ RECENZJA

On – idealny. Ona – mamla z wyboru. Co z tego wyniknie? Całkiem zabawna historia miłosna z poważnym przesłaniem i dwójką uroczych dzieciaków. Idealny mężczyzna naprawdę przypadł mi do gustu, a Mitch jest pełnokrwistą 10 w każdej skali rządzącej tym światem. Chcę więcej i mam nadzieję, że już niedługo dostanę kolejną część.

Tytuł: Idealny mężczyzna
Autor: Kristen Ashley
Wydawnictwo: Akurat

Mara prowadziła spokojne i ustabilizowane życie, dopóki naprzeciwko nie wprowadził się przystojny detektyw Mitch Lawson. Wtedy życie Mary stanęło na głowie, bo zwyczajnie się zakochała. Niestety Mitch był stuprocentową 10, a ona dawała sobie łaskawe 2 w swojej skali wspaniałości. Wiedziała, że taki mężczyzna nawet na nią nie spojrzy, a co dopiero mówić o jakimkolwiek związku. Jedynym ratunkiem była ucieczka. Mitchowi podobała się roztrzepana, nieśmiała i wiecznie przed nim uciekająca sąsiadka. Gdy pod opiekę Mary trafia dwójka dzieciaków, detektyw dostrzega szansę na zbliżenie się do dziewczyny. Nie wie jednak, że miłość musi być najpierw okupiona walką.

Idealny mężczyzna to naprawdę… idealna lektura. I nie mówię tego, bo całkowicie się nią zachwyciłam. Oczywiście powieść ma kilka wad, a liczba wypowiedzianej przez bohaterkę samogłoski Eeee… przyprawiłaby Was o ból głowy – przyznaję, że miałam ambicję, by je policzyć, ale jestem zbyt leniwa. Niemniej to książka, która naprawdę mnie wiele razy rozbawiła, a Mitch stał się moją kolejną życiową miłością. Drugą – choć pewnie po przeczytaniu jego książki wskoczy na pierwsze miejsce – jest Tack, na którego czekam z utęsknieniem. Proszę! Wydajcie jego część, bo ja kocham motocyklistów!

Idealny mężczyzna, Kristen Ashley, Wydawnictwo Akurat, romans, literatura kobieca,

Mitch to naprawdę idealny facet, ale nie w przesadzony sposób. Oczywiście jest przystojny, ale tak naprawdę powalił mnie swoją opiekuńczością. Można powiedzieć, że wparował do życia Mary niczym taran i zadomowił się na dobre. Wcale się nie dziwię Marze, która zupełnie nie ogarniała, co się wokół niej dzieje. Wyobraźcie sobie – facet, w którym się skrycie podkochujecie i praktycznie za każdym razem przyprawia Was o mały zawał nagle zjawa się w waszym domu, często rozstawia Was po kątach, a na dodatek nie możecie się go pozbyć w żaden sposób. Musicie przyznać, że może się człowiekowi zakręcić w głowie, gdy seksowny detektyw kręci się po domu.

Mara to prawdziwa melepeta i ciepłe kluchy gdy w grę wchodzą kontakty z sąsiadem. Zapewniam, że dialogi przez nią prowadzone są tak ambitne, że po prostu będziecie pokładać się ze śmiechu. Tutaj powracam do tego nieszczęsnego E…, które początkowo jest odpowiedzią na każde pytanie Mitcha. Z początku myślałam, że autorka sobie ze mnie zakpiła, tworząc aż tak głupią bohaterkę, która nie umie sklecić nawet jednego zdania. Na szczęście charyzma Mitcha sprawia, że dialogi wyszły naprawdę zabawnie, a Mara rozkręca się ze strony na stronę.

Ostatecznie zapałałam do niej ogromną sympatią, a zakończenie książki pokazuje, że pazury miała, tylko głęboko je skrywała. To postać, która boryka się z wieloma problemami, a jednym z nich jest brak pewności siebie. Może właśnie dlatego relacja Mara-Mitch wcale nie jest przyprószona cukrem pudrem, choć może się wydać słodką historią. Dodatkowo Mara to dziewczyna z przeszłością i choć na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżnia, to zapewniam, że nie raz Was zaskoczy.

Elementem, na który zwróciłam uwagę i bardzo mi się spodobał, to postaci, o których można powiedzieć, że są z krwi i kości. Z pozoru idealny Mitch tak naprawdę też ma wady i czasem miałam ochotę skrócić go o głowę. Mara to dziewczyna, która… sprzedaje materace. Zazwyczaj bohaterki romansów nie wykonują aż tak prozaicznych czynności, a jednak autorka i to potrafiła wykorzystać na korzyć powieści – zapewniam, że materace Was rozśmieszą i zdziwicie się, co mogą ukrywać. Klamrą zamykającą jest oczywiście ostatnie kilka stron powieści, na których znajdziemy zwrot akcji, a przy okazji spotkamy się z bohaterami poprzednich części i – mam nadzieję(!) – przyszłych.

Idealny mężczyzna to z pozoru prosta historia miłosna, która niesie jednak ze sobą przesłanie i potrafi zaskoczyć. Pokazuje, że rodzicielskiej miłości można się nauczyć, a czasem całkiem obcy ludzie są lepszymi rodzicami, niż ci biologiczni. Dodatkowo książka jest bardzo pozytywnym zastrzykiem pobudzającym do działania i pozostawiającym czytelnika z uśmiechem na twarzy.

Idealna lektura, idealny mężczyzna – czegóż chcieć więcej?

Share this Post