GRIM. PIECZĘĆ OGNIA – GESA SCHWARTZ: Prawdziwa gratka dla fanów… Gargulców?

GRIM - GRIM. PIECZĘĆ OGNIA – GESA SCHWARTZ: Prawdziwa gratka dla fanów… Gargulców?

Gargulce – kamienne potwory, przycupnięte na fasadach budynków. Pokraczne. Przerażające. Pożyteczne. Może się to wydać niektórym dziwne, nie zmienia jednak faktu, że bohaterowie książki Gesy Schwartz naprawdę są Gargulcami i to takimi, które można spotkać na gzymsach starych budynków. I choć są stworzeni z kamienia, przypominają zwierzęta, smoki lub ludzi, nie przeszkadza im to w byciu całkiem… żywotnymi istotami.

Głównym bohaterem jest Gargulec o imieniu Grim, który jako najlepszy Cienioskrzydły strzeże granicy między światem śmiertelników, a krainą Innoistot. Jako Gargulec nie przepada za ludźmi, ale sumiennie wypełnia swoje obowiązki. Wszystko się zmienia, gdy Francją wstrząsają kolejne zbrodnie, a ich ofiarami zostają zarówno ludzie jak i Innoistoty. Od tej pory Grim musi rozwikłać zagadkę tajemniczego mordercy i pokonać największego wroga. Nie może obejść się bez pomocy swoich przyjaciół – kilku Gargulców, smoka i zabawnego kobolda, Remiego – oraz pewnej ludzkiej dziewczyny, przypadkowo wplątanej w gargulcowe porachunki.

Gesa Schwartz pokazuje naprawdę przepiękny świat i choć czytelnik ma świadomość, że akcja dzieje się współcześnie, to książka przenosi go do bajkowego miejsca. Autorka bardzo plastycznie i obrazowo opisała wymyślone światy, ponieważ akcja nie oscyluje tylko w jednym miejscu, a czytelnik czyta o nich z naprawdę wielką przyjemnością. Ghrogonia, czyli podziemne miasto Gargulców i Innoistot to tylko początek długiej wędrówki głównych bohaterów.

Myślę, że dużą zaletą całej powieści jest przede wszystkim Grim, którego autorka bardzo dokładnie przedstawiła i delikatnie uczłowieczyła. Oczywiście Gargulec ma skórę jak kamień, szpony i demoniczne skrzydła, ale bardzo przypomina człowieka nie tylko z wyglądu, ale i z charakteru. Targają nim te same emocje i niepewności. Grim jest po prostu cudowny i mimo jego delikatnych humorków i czasem dziwnego toku myślenia, czytelnik nie może go nie pokochać.

Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
Nie ma mnie tam, nie zasnęłam też.
Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo.
Nie ma mnie tam. Ja nie umarłam.

Tak samo jest z Mią, dziewczyną wplątaną w wojnę Gargulców, która musi złamać tajemniczą Pieczęć Ognia i pokonać złego Hybryda. Mia przez przypadek dowiaduje się, że widzi rzeczy, o których normalny człowiek nie ma zielonego pojęcia. Po zabójstwie brata, jej życie zostaje wywrócone do góry nogami i to za sprawą humorzastego Grima. Miałam obawy, że bohaterka ,,zepsuje” trochę ten wyczarowany przez autorkę świat. Że będę musiała znów czytać o problemach buntowniczej nastolatki, ale… rozczarowałam się bardzo pozytywnie. Mia doskonale wpasowała się w fabułę powieści i dodatkowo wzbogaciła ją swoją osobna historią. Ale o ty będziecie musieli przeczytać.

Grim. Pieczęć Ognia jest niezapomnianym i idealnym debiutem, o którym mogą pomarzyć niektórzy pisarze. Warto ją przeczytać ze względu na niesamowitą przygodę, wartką akcję i delikatną szczyptę romansu – mam nadzieję, że rozwinie się w kolejnych częściach, chociaż znając Grima… To doskonała pozycja dla koneserów świeżości, którzy są znudzeni powielaniem czytadełek.

Sama podchodziłam do tej książki z lekkim dystansem no, bo jakże to tak czytać o kamiennych rzeźbach? I to jeszcze w książce, która ma ponad 600 stron? Kochani, nie bójcie się. Grim może i jest poważnym tomiskiem, ale czyta się go jak bajkę na dobranoc. Myślę, że to również zasługa wydawnictwa, które naprawdę włożyło wiele pracy w pozycję wydawniczą. Bo przecież pierwsze, co przyciąga czytelnika do książki to okładka, a tutaj… jest niesamowita. Chyba najpiękniejsza, jaką widziałam i w dodatku powiązana z opowieścią. A czcionka jest całkiem spora i dodatkowo ułatwia czytanie, a człowiek nie zdaje sobie sprawy, że pochłania kolejne stronice.

Gorąco polecam książkę Grim. Pieczęć Ognia wszystkim fanom fantastyki, przygody i ludziom, który poszukują zapomnienia w książkach. Tutaj z pewnością je znajdziecie, a będzie ono okraszone ogromną dawką zabawy, stołową łyżką śmiechu, łyżeczką sensacji i szczyptą miłości. I oczywiście pewnym przystojnym Gargulcem.

Już nie mogę się doczekać kolejnej części.