Katarzyna Łochowska/ Czerwiec 5, 2019/ TO SIĘ OGLĄDA!

Na serial Good Omens czekałam z wielką niecierpliwością, bo kto raz zobaczył zwiastun tego cuda, po prostu musiał się zakochać. Anioły i demony? To mi wystarczy! Ja jeszcze nie zdołałam zakochać się w książkach Neila Gaimana, choć wiem, że cieszą się dużą popularnością. Tę konkretną akurat stworzył razem z Terrym Pratchettem. Kiedyś je nadrobię, przysięgam. Nie powiem, że nie obawiałam się trochę tego seansu, bo na Amerykańskich Bogach poległam. Miniserial Good Omens może za to nie powalił mnie na kolana, ale nie powiem, że oglądało mi się go nieprzyjemnie. Mam nadzieję, że znawcy twórczości Neila Gaimana nie zawiedli się na produkcji. Dla mnie jako laika wydaje się ciekawym eksperymentem.

Good Omens nie jest serialem, który mogą obejrzeć wszyscy i się nim zachwycić. Z pewnością czytelnicy Gaimana są już przyzwyczajeni do jego stylu. Ja początkowo nie mogłam zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi i dopiero po obejrzeniu wszystkich sześciu odcinków dostrzegłam pod warstwą absurdu i szaleństwa pewną regułę. I okazuje się, że tak naprawdę cały serial skrywa dosyć prostą, aczkolwiek ciekawą, zabawną i całkowicie fantastyczną historię. Oto mamy anioła i demona, którzy się przyjaźnią, choć niebiańsko-piekielne zasady im tego zabraniają. Na świat przychodzi Antychryst, który w odpowiednim czasie zwoła swoich koleżków Jeźdźców Apokalipsy i rozpętają Armagedon. Anioł i demon będą chcieli to powstrzymać. Do tego dochodzą jeszcze wiedźmy, kosmici i zaginiona Atlantyda. Czy coś pominęłam? Wszystko, bo tego nie da się opisać w kilku zdaniach!

Good Omens, Dobry omen, seriale, serial, Neil Gaiman, fantastyka, fantastyczny, serial fantasy, serial fantastyczny

Naprawdę piękne jest to, jak z pozoru zupełnie niepowiązane ze sobą wątki, które początkowo jedynie mieszają widzowi w głowie, na końcu łączą się w jedną spójną i nawet całkiem logiczną całość. Trochę żałowałam, że ostateczne starcie było dosyć krótkie, ale wydłużenie serialu mogłoby spowodować wprowadzenie do fabuły niepotrzebnych zapychaczy. Co do zakończenia – trochę mnie rozczarowało, bo liczyłam na naprawdę niezłą rozpierduchę. Tymczasem choć było ono poniekąd zaskakujące, to jednak poczułam niedosyt. Rozumiem jednak, że serial miał być – bo nie jestem w stanie sama potwierdzić, czy rzeczywiście jest – wiernym odzwierciedleniem książki.

Good Omens, Dobry omen, seriale, serial, Neil Gaiman, fantastyka, fantastyczny, serial fantasy, serial fantastyczny

Z pewnością zakochacie się w nonszalancji Crowleya i uroczym brytyjskim hello Azirafala. To mogę Wam obiecać. Co prawda większe wrażenie wywarł na mnie David Tennant, który w rolę demona wcielił się koncertowo – przygrywał mu Queen, który kawałki chyba pisał właśnie dla niego. Przyznaję, że demon skradł moje serce. Tym bardziej że był dla mnie najbardziej złożoną postacią w tym serialu – niby opowiadający się za złem, a jednak kuty na cztery łapy i chętny do wykiwania swoich piekielnych braci. Michael Sheen ze swoją uroczą nieporadnością, bijącą z twarzy szczerością i powalającym uśmiechem również daje radę. Te postaci bardziej się wyróżniają na tle innych, ponieważ zostały stworzone na zasadzie kontrastu – przyjaźń potrafi jednak pokonać wszelkie bariery.

Good Omens, Dobry omen, seriale, serial, Neil Gaiman, fantastyka, fantastyczny, serial fantasy, serial fantastyczny

Good Omens oglądało mi się całkiem dobrze, a ostatnie odcinki naprawdę mnie wciągnęły. Dobrze, że powstało ich jedynie sześć, bo twórcy nie przeciągają fabuły i nie zarzucają nas niepotrzebnymi dialogami – zresztą te, które pojawiają się na ekranie, mogą z początku wydać Wam się bezsensowne, zupełnie jakby postaci mówiły do siebie przypadkowe rzeczy. Potem jednak znajdziecie logikę w tym absurdzie. Podejrzewam, że może to być znakiem rozpoznawczym Neila Gaimana. Dodatkowo Good Omens to w końcu trochę inna wizja stworzenia i końca świata, a także nieba i piekła, którą warto zobaczyć.

Good Omens, Dobry omen, seriale, serial, Neil Gaiman, fantastyka, fantastyczny, serial fantasy, serial fantastyczny

Good Omens, Dobry omen, seriale, serial, Neil Gaiman, fantastyka, fantastyczny, serial fantasy, serial fantastyczny

Zachwyciły mnie efekty specjalne – chodzi mi głównie o animowane przerywniki, które obrazują to, co mówi narrator. Zostały zrobione naprawdę kunsztownie i nadają temu serialowi specyficzny klimat. Nie powiem, że zostałam powalona na kolana, niemniej kilka razy uśmiechnęłam się pod nosem, oglądając poczynania bohaterów. Serial należy oglądać z dużą uwagą, by dostrzec drobne szczegóły, o które zadbali twórcy. Widać, że poświęcili produkcji dużo czasu, a stworzone przez aktorów kreacje zapadają w pamięć.

Dla mnie w Good Omens rządzi jednak Crowley!

Good Omens, Dobry omen, seriale, serial, Neil Gaiman, fantastyka, fantastyczny, serial fantasy, serial fantastyczny

Share this Post