FAŁSZYWY POCAŁUNEK – MARY E. PEARSON: Bestseller czy gniot jakich wiele?

Fałszywy

Zachęcona bardzo pochlebnymi recenzjami, piękną okładką i interesującym opisem, sięgnęłam po książkę Mary E. Pearson. Powieści byłam niezwykle ciekawa i jak tylko książka trafiła w moje ręce, rozpoczęłam lekturę. Bestseller? Porywająca lektura, podbijająca serca czytelników na całym świecie? Gniot jakich wiele na księgarskich półkach, który zgrabnym opisem może wywieść czytelnika w pole? Chwila! Moment! Czytaj dalej…

Tytuł: Fałszywy pocałunek
Seria: Kroniki Ocalałych
Autor: Mary E. Pearson
Wydawnictwo: Initium

Księżniczka Arabella – Lia – jest córką króla, która zostaje zmuszona do małżeństwa z wybranym przez ojca kandydatem. Na domiar złego książę pochodzi z innego państwa, a małżeństwo ma zapewnić sojusz między wrogimi ludami, by zapewnić przetrwanie całego królestwa w nadchodzącej wojnie z barbarzyńcami. Księżniczka jednak nie zamierza podporządkować się woli swojego ojca i tuż przed ślubem ucieka, by zakosztować innego życia i znaleźć prawdziwą miłość. Ostoję znajduje w urokliwym miasteczku, gdzie rozpoczyna zupełnie nowe życie. Idylla trwa tylko do czasu, bo do wioski przybywają dwaj nieznajomi, którzy nadmiernie interesują się dziewczyną. Lia nie ma pojęcia, że jeden z nich jest wzgardzonym księciem, a drugi zabójcą, który ma poderżnąć jej gardło.

Już spieszę z wyjaśnieniem. Sama biłam się z myślami, czytając Fałszywy pocałunek. Chciałam jednak podejść do książki jak najbardziej obiektywnie, by wychwycić plusy i minusy. Było to jednak niezwykle trudne, ponieważ do połowy uważałam ją za gniota. Nie dlatego, że jest źle napisana – wręcz przeciwnie, autorka posługuje się takim językiem, że powieść czyta się niezwykle szybko. Aż sama zaczęłam się dziwić, że środek ciężkości w takim tempie przesuwa się w mojej dłoni. O co więc chodzi? Mimo że książka jest dobrze napisana, to jednak brakuje jej ogłady. Miałam wrażenie, że autorka nie poświęciła jej tyle czasu, ile tego wymagało.

Lia niestety jest typową nastolatką. Ogólnie w tej książce wszyscy są młodzi, a jeśli już ktoś jest stary (czyt. około 50), to jest zniedołężniałym starcem, który swoim obleśnym wyglądem godzi w dobry smak księżniczki. Bohaterka natomiast bardzo często zachowuje się jak typowa nastolatka, co jest niezwykle denerwujące. Na szczęście ma przebłyski normalności, odzywa się w niej zdrowy rozsądek, a pod koniec książki można zapomnieć o jej młodym wieku. Zakończenie natomiast było bardzo obiecujące, zauważyłam przemianę bohaterki i właśnie to mnie zachęciło do lektury kolejnej części. Po latach bohaterów i stylu pisania wnioskuję, że sama autorka również oscyluje w przedziale wiekowym 17–23 – ale nie wiem, może się jednak mylę.

Plusem powieści było przedstawienie postaci zabójcy oraz księcia w taki sposób, że praktycznie przez pół powieści czytelnik się zastanawia, kto kim jest. Poznajemy ich imiona, wygląd, a nawet mamy wgląd w ich myśli, dzięki rozdziałom, które są opowiadane z ich perspektywy. Autorka rzeczywiście odsłania powoli karty, tak by czytelnik się zastanawiał i dochodził. I jeśli książki nie będziecie czytać uważnie, to zagadka rzeczywiście może wydać się zaskakująca. Jeśli jednak zrobicie tak jak ja, czyli usiądziecie i zaczniecie logicznie myśleć, to niestety rozwiązanie samo wpadnie Wam do głowy. Ja jednak do końca wierzyłam, że autorka mnie zaskoczy i nie będzie po mojej myśli. Niestety zabójca nie był zbyt zabójczy, a książę wciąż chodził niezdecydowany.

Fałszywy
Prawda, że okładka przyciąga oko?

Minęłam połowę książki i uznałam, że jednak trzymam w rękach gniota i dałam się nabrać na ładny opis. Większość czasu spędziłam w malowniczej wiosce z księżniczką, której jedno spojrzenie na delikwenta wystarczy, żeby powiedzieć, że się zakochała. Przy lekturze utrzymywała mnie tajemnica, którą Lia zabrała ze sobą z zamku, legendy, które autorka wplatała między rozdziałami oraz chęć dotrwania do końca. I powiem Wam, że się opłaciło. Mimo że przez trzy czwarte książki nic się nie dzieje, to jednak w ostatniej części akcja rusza do przodu i to w przyśpieszonym tempie. Autorka nie oszczędza czytelnika i w pewnym momencie nawet łza zakręciła się w moim oku.

Mam do autorki jedynie żal, że tak mało poświęciła na dopracowanie postaci oraz otoczenia. Stworzyła bardzo dobry świat z własnymi legendami, wojnami, a nawet zwierzętami, ale braki w opisie nie pozwoliły mi w nim utonąć. Gdyby podała więcej szczegółów, mogłabym sobie wyobrazić świat z książki, a niestety obraz w mojej głowie nie układał się w spójną całość. Dostrzegłam jednak przemianę bohaterki i potencjał książki. Dlatego nie mogę powiedzieć, że Fałszywy pocałunek jest gniotem. Mogę stwierdzić, że jest – może nie najlepszym – ale dobrym rozpoczęciem serii, które obiecuje, że jeszcze będzie się działo. Skoro tak, to autorko poprawiaj błędy, a ja czekam na kolejną część.

Kto czytał? Jakie odczucia?

 

  • Marysia w Krainie Czarów

    Muszę przyznać, że książkę pochłonęłam bardzo szybko i wywarła na mnie miłe wrażenie. DLatego chciałam się dowiedzieć, co o niej sądzisz. Cieszę się, że również znalazłaś w niej jakieś mocne strony 🙂 Po przeczytaniu recenzji rzeczywiście zdałam sobie sprawę z niektórych „błędów” autorki. Książka tak mnie jednak wciągnęła, że podczas lektury zupełnie nie zwracałam na nie uwagi 😉

    • Katarzyna Łochowska

      Szkoda, że autorka nie skupiła się bardziej na postaciach i świecie przestawionym w powieści. Mam nadzieję, że nadrobi to w kolejnych częściach, bo książka ma potencjał. Cieszę się, że Tobie tak bardzo się spodobała 😀 Czas, który poświęciłaś na czytanie nie został zmarnowany 😉