Katarzyna Łochowska/ Październik 16, 2017/ FELIETON

Wiecie, dlaczego zazwyczaj obrywam po tyłku? Jestem za bardzo empatyczna. Pewnie się zastanawiacie, czym ta cała empatia jest. Spieszę z wyjaśnieniem, bo chyba nie wszyscy wiedzą, z czym empatię się je. Najzwyklej mówiąc, jest to zdolność odczuwania emocji lub postawienia się w sytuacji, w której znalazła się druga osoba. Proste? Logiczne? No chyba nie za bardzo…

Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo czasem mam ochotę objechać kogoś w Internecie. Albo jeszcze lepiej – zhejtować delikwenta tak bardzo, aż mu cała dyskusja wyjdzie uszami. To mnie wprowadza w euforię. Nie wspomnę o wsadzeniu komuś szpilki bez powodu lub doprowadzenia do płaczu. Takie momenty mogłabym kolekcjonować na wyimaginowanej półce w mojej głowie i wieczorami przy lampce wina wspominać, zamiast oglądać kolejny nudny film. Mogłabym… Niestety empatia mi na to nie pozwala. Mała szkarada odzywa się zawsze nieproszona i zmusza mnie do wcielenia się w zupełnie inną osobę. Fuj! Próbowaliście kiedyś stać się zhejtowanym uczestnikiem dyskusji, pracownikiem, nad którym wyżywa się szef, brzydszą koleżanką, której nikt nie lubi? Nie próbowaliście? A odważylibyście się?

empatia

Może kiedyś przestaniemy być passé.

Ja niestety dzień w dzień zakładam zbroję, biorę tarczę do ręki, nakładam hełm i idę pod rękę ze swoją empatią wojować z wiatrakami. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo nienawidzę, gdy w mojej głowie pojawia się myśl: „A jakby się poczuła ta druga osoba, gdybym powiedziała tak czy siak? Może z mojego powodu wróci do domu i będzie wypłakiwać się w róg tej ducha winnej poduszki?” Naprawdę powinniście mi współczuć, bo czuję się jak jakaś idiotka, która chodzi po tym świecie i żałuje innych, i się zastanawia, co powiedzieć, by kogoś nie urazić i się głowi, czy jej kolejny krok nie zdenerwuje tych Nieempatycznych, którzy o empatii nie mają zielonego pojęcia.

Niestety, my Empatyczni jesteśmy w tym momencie reliktami. Wiecie, jakie to straszne uczucie, gdy jesteś ledwo po dwudziestce, a już jesteś reliktem? Wiecie, jak to jest być zdominowanym przez Nieempatycznych, zupełnie im podporządkowanym i wciąż chowającym się za własnym cieniem? Jeśli tak to zbijam z wami wirtualną piątkę. Powinniście być zadowoleni, bo należycie do elitarnego grona. My Empatyczni musimy na sobie polegać, musimy krzewić empatię w szerszych kręgach, musimy spiskować, radzić i dyskutować, a być może… nie za rok, nie za dwa, może nawet nie za dziesięć, ale kiedyś przestaniemy być passé. Sorry, ale całe życie nie zamierzam być reliktem i dostawać po tyłku za to, że mam na uwadze dobro Nieempatycznych. Mam cichą nadzieję, że Wy też nie.

Empatio! Trwaj! W Tobie nadzieja.

Share this Post