Dzisiaj empatia jest passé…

empatia

Wiecie, dlaczego zazwyczaj obrywam po tyłku? Jestem za bardzo empatyczna. Pewnie się zastanawiacie, czym ta cała empatia jest. Spieszę z wyjaśnieniem, bo chyba nie wszyscy wiedzą, z czym empatię się je. Najzwyklej mówiąc, jest to zdolność odczuwania emocji lub postawienia się w sytuacji, w której znalazła się druga osoba. Proste? Logiczne? No chyba nie za bardzo…

Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo czasem mam ochotę objechać kogoś w Internecie. Albo jeszcze lepiej – zhejtować delikwenta tak bardzo, aż mu cała dyskusja wyjdzie uszami. To mnie wprowadza w euforię. Nie wspomnę o wsadzeniu komuś szpilki bez powodu lub doprowadzenia do płaczu. Takie momenty mogłabym kolekcjonować na wyimaginowanej półce w mojej głowie i wieczorami przy lampce wina wspominać, zamiast oglądać kolejny nudny film. Mogłabym… Niestety empatia mi na to nie pozwala. Mała szkarada odzywa się zawsze nieproszona i zmusza mnie do wcielenia się w zupełnie inną osobę. Fuj! Próbowaliście kiedyś stać się zhejtowanym uczestnikiem dyskusji, pracownikiem, nad którym wyżywa się szef, brzydszą koleżanką, której nikt nie lubi? Nie próbowaliście? A odważylibyście się?

empatia
Może kiedyś przestaniemy być passé.

Ja niestety dzień w dzień zakładam zbroję, biorę tarczę do ręki, nakładam hełm i idę pod rękę ze swoją empatią wojować z wiatrakami. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo nienawidzę, gdy w mojej głowie pojawia się myśl: „A jakby się poczuła ta druga osoba, gdybym powiedziała tak czy siak? Może z mojego powodu wróci do domu i będzie wypłakiwać się w róg tej ducha winnej poduszki?” Naprawdę powinniście mi współczuć, bo czuję się jak jakaś idiotka, która chodzi po tym świecie i żałuje innych, i się zastanawia, co powiedzieć, by kogoś nie urazić i się głowi, czy jej kolejny krok nie zdenerwuje tych Nieempatycznych, którzy o empatii nie mają zielonego pojęcia.

Niestety, my Empatyczni jesteśmy w tym momencie reliktami. Wiecie, jakie to straszne uczucie, gdy jesteś ledwo po dwudziestce, a już jesteś reliktem? Wiecie, jak to jest być zdominowanym przez Nieempatycznych, zupełnie im podporządkowanym i wciąż chowającym się za własnym cieniem? Jeśli tak to zbijam z wami wirtualną piątkę. Powinniście być zadowoleni, bo należycie do elitarnego grona. My Empatyczni musimy na sobie polegać, musimy krzewić empatię w szerszych kręgach, musimy spiskować, radzić i dyskutować, a być może… nie za rok, nie za dwa, może nawet nie za dziesięć, ale kiedyś przestaniemy być passé. Sorry, ale całe życie nie zamierzam być reliktem i dostawać po tyłku za to, że mam na uwadze dobro Nieempatycznych. Mam cichą nadzieję, że Wy też nie.

Empatio! Trwaj! W Tobie nadzieja.

  • Marysia w Krainie Czarów

    Też jestem empatyczna i rzeczywiście często wiele w sobie duszę, łapię się na tym, że nie zawsze mówię wprost, co myślę. Ma to też swoje złe strony, bo zbiera się we mnie wulkan niewypowiedzianych słów, który kiedyś musi znaleźć ujście. Staram się żyć, by nikogo nie obrażać, ale niestety ludzie są różni i często nie mamy wpływu na to, kogo spotykamy 😉

    • Katarzyna Łochowska

      Mam to samo. Niewypowiedziane słowa zbierają się w człowieku, a najgorsze jest to, że potrafię się wyżyć na niewinnych. Cóż… charakterek z empatią idą w parze 😉

  • Agnieszka Maciejewska

    Ja jestem empatyczna. Od zawsze. Lubię tę cechę.
    Myślę jednak, że to cecha, która odchodzi do lamusa. Niestety.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    • Katarzyna Łochowska

      No niestety ten świat zmierza trochę w złym kierunku, ale osoby empatyczne jeszcze istnieją i to jest najważniejsze. Szkoda, że często zapominamy o empatii..

  • Muszę być empatyczna, gdy pracuję z ludźmi w szpitalu. Po prostu nie da się inaczej. Ale przyznam, że to mnie często męczy psychicznie, więc potem się wyłączam.

    • Katarzyna Łochowska

      Praca w szpitalu jest przede wszystkim bardzo odpowiedzialna i głównie opiera się na komunikacji. Przyjęło się, że w takiej sytuacji każda ze stron powinna być dla siebie miła – niestety to tylko teoria. Jak wiadomo na świecie są różni ludzie. W szpitalu spędziłam trochę czasu i zawsze starałam się być dla każdego miła i uprzejma. Serce mi się krajało, gdy widziałam osoby starsze ode mnie, które dosłownie pomiatały Paniami pielęgniarkami. Nic dziwnego, że po kilku godzinach w takiej atmosferze, człowiek marzy o wyłączeniu się 😉

      • Wiesz, ja mam naprawdę ogromny szacunek do pielęgniarek. Nawet nie dlatego, że jedną mam w rodzinie, ale po prostu wiem, jak ciężką mają pracę. Niemniej gdy proszę o pomoc przy pacjencie, bo z jakiegoś powodu nie da się z nim cwiczyć na sali (rana się rozlazła, zaczął krwawić, wymiotuje, ma biegunkę, potrzebuje środka przeciwbólowego), a pielęgniarka czy pielęgniarz mówią mi, że nie mają czasu i dalej grają w pasjansa na komputerze lub popijają kawę, to ręce opadają.

        • Katarzyna Łochowska

          To rzeczywiście… Mi też ręce opadają 🙁 Często jest tak, że ludzie wymagają od innych szacunku, choć mam wrażenie, że czasem nawet nie wiedzą, czym on tak naprawdę jest. Ech… Szkoda.

  • naczytane.blogspot.com

    Kiedyś byłam empatyczna, ale… do niektórych osób po prostu nie da się przemawiać miło. Życie chyba mnie sporo nauczyło 😉

    • Katarzyna Łochowska

      Życie w ogóle sporo potrafi człowieka nauczyć… A lekcje zazwyczaj bolesne…