DOPÓKI ŚMIERĆ NAS NIE POŁĄCZY – DANUTA NOSZCZYŃSKA: Ludzka niesprawiedliwość nie zna granic

Dopóki
Wcześniej nie czytałam żadnej książki Danuty Noszczyńskiej, toteż nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Tę powieść zaczęłam czytać pod wpływem chwili, mając na głowie wiele innych obowiązków, ale pragnąc odmiany. Z opisu wywnioskowałam, że będzie to lekki romans, który pozwoli mi oderwać się na chwilę od pracy. Nic bardziej mylnego. Nie dajcie się zwieść pozorom ani opisom na okładkach(!). Powieść wywarła na mnie niesamowite wrażenie i wcale nie była przyjemną i lekką opowiastką na dobranoc. Zmusza raczej do porządnej refleksji i zastanowienia się nad samym sobą.

Tytuł: Dopóki śmierć nas nie połączy
Autor: Danuta Noszczyńska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
 
Naprzeciwko do mieszkania wprowadza się buńczuczna, pyskata i wulgarna Małgorzata, która burzy spokój pięćdziesięcioletniej Doroty. Kobieta jest pisarką, a dodatkowo pracuje dla mazagranu, specjalizującego się w zjawiskach paranormalnych. Powoli zaprzyjaźnia się z sąsiadką, choć ta odstrasza wszystkich innych. Okazuje się, że młoda dziewczyna w końcu wyrwała się z zapadłej wsi i chce stanąć na nogi w mieście. Ma jej w tym pomóc dobra praca oraz zdanie matury. Nie jest to jednak takie proste, jak mogłoby się wydawać. Małgorzata coraz bardziej pogrąża się we własnych problemach, sąsiedzi jej nie akceptują, a pieniędzy wciąż ubywa. Jedynie przyjaźń z Dorotą wciąż się zacieśnia. I gdy się wydaje, że dziewczyna już stanęła na nogi, wtedy jej świat znów wali się w posadach. 
 
Można powiedzieć, że ta powieść jest swego rodzaju biografią Małgorzaty opowiedzianą przez Dorotę. Na początku myślałam, że nie ma w tym nic szczególnego, ale z czasem zrozumiałam, jak bardzo się myliłam. Według mnie powieść jest przepiękna, choć bardzo wzruszająca i niekiedy wręcz wstrząsająca. Dorota opowiada o tym, jak poznała Małgorzatę i przytacza najważniejsze wydarzenia z jej życia. Okazuje się, że nie była ona zahukaną dziewczyną ze wsi, ale bardzo zdolną i utalentowaną osobą, która wiele doświadczyła w swoim życiu. Czytając powieść, zdajemy sobie sprawę, co tak naprawdę jest najważniejsze w życiu i jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć, by osiągnąć wyznaczone cele. Co jesteśmy w stanie zrobić, gdy zmusza nas do tego sytuacja.
 
Dopóki śmierć nas nie połączy to książka, przy której można się pośmiać, ale będzie to śmiech przez łzy. W trakcie trwania fabuły wciąż zmagamy się z uczuciem, że to jeszcze nie koniec. Czujemy, że coś wisi w powietrzu, aż w końcu następuje przełom, a wraz z nim przychodzi zrozumienie. Wszystko staje się jasne, umysł oczyszcza się i w końcu można inaczej spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość.
 
Bardzo podobał mi się wątek paranormalny, który autorka zgrabnie przemyciła do powieści. Łączy się on oczywiście z pracą bohaterki i pisaniem artykułów o treściach nadprzyrodzonych. Można by się spodziewać, że to bujdy wyssane z palca, ale zaangażowanie pisarki w pracę jest niezwykle zaskakujące. Dorota spędza bardzo dużo czasu na poszukiwania potwierdzeń swoich tez, a pomagają jej w tym listy przesłane przez czytelników, którzy na własnej skórze doświadczyli niewyjaśnionych zdarzeń. Za sprawą Małgorzaty lekkie zajęcie, pozwalające na opłacenie rachunków, zamienia się w prawdziwą pasję, a bohaterki wyruszają na prawdziwe łowy duchów. I choć polowanie na zbłąkane dusze nie jest specjalnie rozwinięte w książce, a już na pewno nie możemy jej nazwać fantastyką, to jednak sprawia, że czytelnik z zaciekawieniem śledzi poczynania kobiet. Dodatkowo dowiaduje się również, że Małgorzata wcale nie jest taką zwykłą dziewczyną ze wsi.
 Dopóki śmierć
Jeśli chodzi o główną bohaterkę, to uważam, że jest ona niezwykle prawdziwą osobą. Jej początkowe zachowanie może szokować, bo jako prawdziwa dziewucha ze wsi sypie przekleństwami jak z rękawa, wdaje się w bójki i podpada miejscowym. Bardzo wyraźnie możemy zauważyć zmiany, jakie w niej następują. Są one niestety podyktowane coraz to większymi kłopotami. Widzimy, że sytuacja zmusza Małgorzatę do podjęcia radykalnych środków i możemy się dziwić, ale z pewnością będziemy jej współczuć. Osobiście uważam, że była ona niesamowitą postacią, wykreowaną na niezależną, ale jednocześnie niezwykle silną kobietę, którą porządnie doświadczył niesprawiedliwy los. Bardzo ją polubiłam i tym gorzej zniosłam jej ostateczny wybór.
 
Dorota natomiast jest przykładem na to, że istnieją jeszcze ludzie bezinteresowni, którzy niosą pomoc najbardziej potrzebującym. Książka poruszyła mnie tak bardzo, ponieważ nienawidzę ludzkiej zawiści, a autorka dobitnie pokazała, do czego może ona doprowadzić. Nie mogłam się pogodzić z tym, że Dorota i Małgorzata są wobec niej tak bezbronne. Książka z pewnością na długo zostanie w mojej pamięci i nie dajcie się zwieść opisowi na okładce. To żadna ckliwa opowieść o wielkiej miłości. To po prostu życie.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka