Katarzyna Łochowska/ Sierpień 8, 2018/ RECENZJA

Do tej książki podeszłam zdecydowanie zbyt lekko i pisząc tę recenzję, wciąż sobie to wypominam. Pewnie, że mogła mnie zmylić słodka okładka, ale gdybym wcześniej wiedziała, o czym tak naprawdę ta książka jest, chyba spróbowałabym się psychicznie nastawić. Nie chcę Was tutaj wprowadzić w błąd, mówiąc, że Dietoland to jakiś twór, który robi papkę z mózgu. To po prostu doskonały obraz świata, w którym obecnie żyjemy i przyjdzie nam żyć nadal.

Tytuł: Dietoland
Autor: Sarai Walker
Wydawnictwo: W.A.B.
PREMIERA 22.08.2018

Plum, a tak naprawdę Alicia Kettle, jest kobietą, która przez całe swoje życie była otyła. Z utęsknieniem czeka na operację zmniejszenia żołądka, która w końcu doprowadzi ją do celu – szczupłej figury. W końcu naprawdę stanie się Alicią i będzie mogła prowadzić normalne życie. Na razie praktycznie nie opuszcza mieszkania, wychodzi jedynie do pobliskiej kawiarni, w której odpisuje na listy czytelniczek popularnego magazynu dla nastolatek, jej życie towarzyskie nie istnieje. Plum od zawsze była narażona na drwiny innych ludzi i nauczyła się żyć w kokonie, do którego nie wpuszcza nikogo. Dziwny zbieg okoliczności sprawia jednak, że trafia do Domu Kaliope, w którym mieszkają pokrzywdzone przez los kobiety. Czy Plum zmieni zdanie dotyczące operacji? W jaki sposób nowe znajomości wpłyną na jej postrzeganie świata? Co się stanie, gdy światem wstrząśnie seria morderstw? I kim jest Jennifer, która za nimi stoi?

Mam dużo do napisania o tej książce. Przede wszystkim trudno mi stwierdzić, czy mi się podobała. Chyba zaczęłam rozpatrywać ją jako pewien podręcznik, który opowiada o tym, co już się dzieje i otwiera na to oczy, co jeszcze może się stać. Dlatego tak trudno mi rozpatrywać ją w tradycyjnych aspektach. Niemniej historia Plum zrobiła na mnie wrażenie, a także sama forma przedstawienia problematyki przez autorkę. Dietoland z pewnością jest powieścią, którą z pewnością nie wszyscy zrozumieją, a po drugie nie wszystkim się spodoba. Jeśli podejdziemy do książki „z głową”, a dodatkowo nie nastawimy się na miłe czytadło do poduszki, ale potraktujemy poważnie, to możemy liczyć na kawał porządnej lektury.

Plum jest bohaterką, którą rzadko spotyka się w książkach. Waży prawie sto czterdzieści kilo i ta waga jest zmorą jej życia. Poznajemy ją w momencie, w którym ona sama nie ma już chęci do niczego. Czeka jedynie na upragnioną operację. Naprawdę współczułam jej takiego stanu i z ciekawością śledziłam jej losy. Zastanawiałam się, czy w końcu uda jej się ożywić ukrytą w niej Alicię. Autorka doskonale pokazała walkę z otyłością – restrykcyjna dieta, liczenie kalorii, jedzenie przypominające w smaku papier i w końcu upragnione dwa kilo mniej. A potem napad obżarstwa, przez który przybywa pięć.

Plum dodatkowo walczyła z depresją, nie mogła liczyć na pomoc najbliższych, ponieważ matka nie rozumiała jej chęci bycia szczupłą. Ludzie wytykali ją palcami, poniżali, a nawet posuwali się do rękoczynów. Będąc przez całe życie pośmiewiskiem, Plum chciała jedynie stać się niewidzialna. I tutaj warto również wspomnieć o jej przemianie i powolnym akceptowaniu siebie. Niemniej droga, którą musiała pokonać, niekiedy wprawiała mnie w osłupienie i wiedziałam, że ja bym sobie nie poradziła. Ostatecznie Plum okazała się niezwykle silną kobietą.

Dziewczynkom od najmłodszych lat wpaja się strach przed „złymi mężczyznami”, którzy mogą nas skrzywdzić. Żyjemy w obawie, że nas zgwałcą, pobiją, nawet zamordują, ale problem w tym, że nie ma sposobu, żeby odróżnić tych złych od tych dobrych, więc trzeba wystrzegać się wszystkich. Powtarza nam się, żebyśmy nie wychodziły same wieczorami, nie ubierały się w taki, czy inny sposób, nie rozmawiały z nieznajomymi, nie prowokowały mężczyzn, okazując im fałszywe zainteresowanie. Chodzimy na zajęcia z samoobrony, chowamy się za zamkniętymi drzwiami, nosimy ze sobą gaz pieprzowy. Od dziecka zaszczepia się w nas strach przed mężczyznami. Czy to nie jest forma terroryzmu?

Dietoland, Sarai Walker, Wydawnictwo W.A.B, literatura kobieca, feminizm, literatura obyczajowa

Gdy zobaczyłam, że na okładce zaznaczone jest, że to książka feministyczna, to od razu miałam nietęgą minę. Mam wrażenie, że ostatnio termin feminizm jest nadużywany i jakoś nie jestem jego fanką. Niemniej po lekturze mogę stwierdzić, że Dietoland jest o kobietach i przede wszystkim dla kobiet. To obraz dzisiejszego społeczeństwa, w którym nagość i erotyzm nie robią na nikim wrażenia, w którym każdy podejrzewa i jest podejrzewany. Autorka trochę wyolbrzymiając, pokazała, do czego powoli zmierzamy – uprzedmiotawiając kobiety, promując frywolność, wkładając piękno w określone ramy, do tego należy dodać gwałty, przemoc oraz mobbing. Autorka pokazuje, z czym przychodzi zmierzyć się kobiecie i daje na to pewną radę – proponuje wziąć sprawy we własne ręce.

Czytając Dietoland, gdzieś z tyłu w głowie miałam książkę Margaret Atwood Opowieść Podręcznej. Atwood również pokazała świat, w którym mogłybyśmy kiedyś żyć – świat, na którego czele stoją mężczyźni. Walker przeciwstawia się tej teorii. To kobiety przejmują władzę, wymierzają sprawiedliwość za własne krzywdy i stanowią prawo. Pokazuje, że w każdej znas drzemie siła, która pcha nas przez życie niczym taran. Trzeba jednak powiedzieć jasno i wyraźnie, że Dietoland to przede wszystkim bezprecedensowy manifest kobiecości, który jednych zaskoczy i zauroczy, a w drugich wzbudzi niesmak. Powieść napisana z rozmachem, która odkrywa głęboko ukryte ludzkie pragnienia i postępki.

Z pewnością kwestia przestrzegania praw kobiet jest niezwykle trudnym tematem, którego jednak podjęła się autorka. Myślę, że udało jej się przekazać istotę całej sprawy i zrobiła to w imponujący sposób. I ja również w pewnien sposób kibicowałam Jennifer i myślałam o swojej ruchalności* – żeby jednak w pełni pojąć sens powieści, musiałam się głęboko zastanowić nad całą kwestią. I wiecie co?

Dietoland daje do myślenia.

*określenie książkowe, jeśli chcesz sprawdzić, czy jesteś ruchalna, koniecznie przeczytaj Dietoland!