CHŁOPCY, KTÓRYCH KOCHANO ZA MOCNO – KAZIMIERZ KYRCZ JR: Byle do dna

PSX 20200323 193952 scaled - CHŁOPCY, KTÓRYCH KOCHANO ZA MOCNO – KAZIMIERZ KYRCZ JR: Byle do dna

Podobno nie ocenia się książki po okładce. Może to i prawda, ale akurat to właśnie ona przykuła moją uwagę, jako pierwsza w przypadku Chłopców, których kochano za mocno. Oryginalna, mozaikowa, męska twarz, do tego zapewnienie jednego z moich ulubionych autorów, Wojciecha Chmielarza, że to świetny i mroczny dreszczowiec, spowodowały, że nie mogłam przejść koło tego tytułu obojętnie.

Tytuł: Chłopcy, których kochano za mocno
Autor: Kazimierz Kyrcz Jr.
Wydawnictwo: Harper Collins Polska

Sięgając po Chłopców, których kochano za mocno, nie wiedziałam, że jest to kontynuacja Dziewczyn, które miał na myśli. Jednak książka jest napisana w taki sposób, że kompletnie nie przeszkadzał mi fakt, iż nie czytałam pierwszej części. Nie czułam się w żaden sposób zagubiona w wątkach, czy zdezorientowana w treści.

Historia rozgrywa się w Krakowie, moim ukochanym, rodzinnym mieście, więc tym bardziej czytało mi się ją przyjemnie, bo mogłam doskonale wyobrazić sobie miejsca i ulice, o których pisze autor. A czytamy o ekipie Edyty Fortuny, w skład której wchodzą m.in. Tytus Marchwica, Sebastian Bednarski, Zdzisław Kosturek i Inga Chajec. Policjanci próbują dopaść seryjnego mordercę zwanego Kubą Szpikulcem, rozprawiającego się z krakowskimi prostytutkami. Jest to o tyle trudne, iż pojawia się coraz więcej jego naśladowców. Jak na przykład Artur Porudzki, który każdego dnia jest krzywdzony psychicznie przez swoją nadopiekuńczą i hipochondryczną matkę. Kobieta nie ma pojęcia, że swym postępowaniem stworzyła upośledzonego umysłowo potwora, który stłamszony przez nią, daje upust emocjom, krzywdząc innych ludzi.

Poznajemy też Michała Walczaka, nauczyciela historii, który zmusza się do odwiedzania swojej matki w zakładzie opieki specjalnej. Kobieta jest niespełna rozumu, żyje w swoim świecie, odcięta od rzeczywistości, klepiąc w kółko niepowiązane ze sobą wierszyki i rymowanki. Każda wizyta u niej kosztuje Walczaka mnóstwo energii i emocji. Czy patrzenie na chore ciało i pokręconą psychikę osoby, która wydała go na ten świat, odbije piętno również na jego umyśle?

To są tylko dwa wątki z wielu zawartych w Chłopcach, których kochano za mocno, bo tak właśnie zbudowana jest ta powieść. Kilka historii, przypadków, postaci, oprawców, ofiar pozornie niepowiązanych ze sobą. Pozornie, bo w rezultacie wszystko się łączy, przenika nawzajem, w mniej lub bardziej oczywisty sposób.

799705 352x500 - CHŁOPCY, KTÓRYCH KOCHANO ZA MOCNO – KAZIMIERZ KYRCZ JR: Byle do dna

Według mnie Chłopcy, których kochano za mocno to książka głównie o policjantach, ukazująca prawdziwe oblicze ich pracy i tego, jaki ma wpływ na życie poza nią. A tego w zasadzie nasi bohaterowie nie posiadają. Za dnia stróże prawa, starający się ścigać świrów, zboczeńców, zwyrodnialców, walczą ze statystykami i biurokracją. Nocą zaś podejmują kolejne próby walki z wypaleniem, zmęczeniem, brakiem empatii, samotnością, upijając się do nieprzytomności. Każdy z nich dźwiga swój bagaż doświadczeń i bolączek, ale łączy ich jedno – fakt, że wszyscy mają totalnie popaprane życie osobiste, głównie z powodu pracy. Prawda jest taka, że bez niej już nie potrafią żyć i normalnie funkcjonować. Stoją na krawędzi wytrzymałości, normalności, śmierci, a w głowie dudni wciąż to samo pytanie: skoczyć?

Czy tak wygląda obraz naszej polskiej policji? Bo przyznam szczerze, że jeżeli tak, to trochę mnie to przeraża. Jest smutny, dołujący, chory i budzi grozę, a ludzie tam pracujący są bardzo szybko przemieleni przez system i wypluci, niczym zużyta guma do żucia. W trakcie lektury irytował mnie fakt bezradności funkcjonariuszy, brak pomysłu na poprowadzenie śledztwa, złapanie tropu. Wszyscy bohaterowie zdają się być w letargu, wykonują tylko czynności związane z procedurami, nikt się nie wychyla, nikt nie drąży. Najważniejsze to odbębnić dniówkę, spisać raport i po bólu.

Przy tym wszystkim książka jest dla mnie bardzo autentyczna. Myślę, że nie bez znaczenia pozostaje fakt, że autor jest oficerem krakowskiej policji. Kto lepiej od niego mógłby opisać funkcjonowanie tego środowiska od podszewki? Myślę, że bazując na prawdziwych sytuacjach i doświadczeniach zawodowych, udało mu się stworzyć wielowymiarowe, mocne i pełnokrwiste postaci. Do tego świetny, lekki styl, pełen czarnego humoru, odrobina ironii, kąśliwości, to wszystko sprawia, że powieść pochłania się szybko i przyjemnie. Dodatkowo autor zastosował ciekawy zabieg, mianowicie każdy rozdział opatrzył cytatem, swoistego rodzaju mottem, pochodzącym z jakiegoś serialu.

To moje pierwsze spotkanie z autorem, ale myślę, że się polubiliśmy. Za nieszablonowość, szczerość, realizm, polecam każdemu koneserowi gatunku. Powieść mocna, po przeczytaniu pozostawia czytelnika z uczuciem lekkiego zbrukania i kacem, na pewno nie dla wrażliwców.

Za egzemplarz dziękujemy wydawnictwu

HCPoland logo655 1 - CHŁOPCY, KTÓRYCH KOCHANO ZA MOCNO – KAZIMIERZ KYRCZ JR: Byle do dna

6 thoughts on “CHŁOPCY, KTÓRYCH KOCHANO ZA MOCNO – KAZIMIERZ KYRCZ JR: Byle do dna

  1. Oczywiście, że książki ocenia się po okładce! To mój główny wyznacznik przy każdej wizycie w bibliotece xD Jak jest słodka parka na okładce – to romans. Jak malowniczy domek – obyczaj itd. Wiele się można dowiedzieć, więc oceniajmy po okładkach, po to są! Czasem może trochę myli, gdy okładka jest szkaradna, a treść niczego sobie. Albo na odwrót…
    Kąśliwy! Ostatnio, pisząc recenzję, szukałam właśnie takiego słowa… Kurczę, teraz to już po ptakach…
    Wydaje mi się ciekawy ten motyw nadopiekuńczości. I obraz polskiej policji. Zwłaszcza, że to polska książka. Zapamiętuję tytuł, może sięgnę, jak będę mieć ochotę na wciągającego thrillera.

Leave a Reply

%d bloggers like this: