KRZYK DO NIEBA – MONS KALLENTOFT: Cena wybaczenia

PSX 20200307 163134 1 scaled - KRZYK DO NIEBA – MONS KALLENTOFT: Cena wybaczenia

Za każdym razem, gdy widzę opis „cykl…” lub „tom x”, to mam wątpliwość, czy aby zrozumieć fabułę i nie pominąć żadnego cennego wątku nie powinnam zacząć od początku serii? Dokładnie tak samo było i tym razem, a trzeba dodać, że komisarz Malin Fors miałam zamiar poznać dopiero w 12. tomie, więc już trochę historii w jej życiu było. Zaryzykowałam, dając autorowi Krzyku do nieba spory kredyt zaufania, czy słusznie?

Tytuł: Krzyk do nieba
Autor: Mons Kallentoft
Seria: Komisarz Malin Fors (tom 12)
Wydawnictwo: Rebis

Wakacyjny upał nie daje od siebie odpocząć. To jeden z tych dni, kiedy dosłownie wszystko się lepi, od asfaltu na drodze, po najbardziej przewiewną lnianą koszulę na placach. Właśnie takiego dnia, powracająca do pracy po kilkumiesięcznej przerwie wywołanej załamaniem nerwowym kobieta zapomina o swoim synu i zamiast odwieźć go do przedszkola, zostawia go w rozgrzanym aucie i tym samym skazuje na okropną śmierć. Tu od razu powstaje pytanie – lekkomyślna dzieciobójczyni, czy ofiara własnej słabości?

Opinia publiczna nie zadaje pytań. Opinia publiczna od razu wydaje wyrok, który niczym śmierdząca maź błyskawicznie rozlewa się po wszystkich kanałach informacyjnych i bez względu na fakty od razu podpisuje wyrok. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że w dobie dzisiejszych mediów każdy może swobodnie wyrażać swoje myśli, nawet te najmroczniejsze, bez obawy, że zostanie pociągnięty do jakiejkolwiek odpowiedzialności. Czy faktycznie jesteśmy tacy anonimowi, jak nam się wydaje?

791769 352x500 - KRZYK DO NIEBA – MONS KALLENTOFT: Cena wybaczenia

Od samego początku dochodzenie prowadzi wspominana komisarz Malin Forst, dla której sprawa jest o tyle trudna, że sama jest matką i pomimo okropieństwa sytuacji stara się podejść do tego tematu na chłodno, skrupulatnie badając wszystkie tropy. Sprawa nie jest prosta, ponieważ jej myśli zabiera również inny wątek bezpośrednio związany z jej córką, która, choć już dorosła, to wplątała się w poważne tarapaty mogące zakończyć jej dopiero rozwijającą się karierę zawodową. W obliczu problemów dziecka każda matka zawsze stara się zrobić wszystko, żeby naprawić sytuację. Czy nawet kosztem złamania prawa, choć samemu jest się jego stróżem?

Natłok myśli nie jest sprzymierzeńcem chłodnego kalkulowania, ale może właśnie instynkt macierzyński spowoduje, że na temat, gdzie już każdy postawił wykrzyknik, ona pozwoli sobie jeszcze na znak zapytania? Czy było to zbyt naiwne i emocjonalne, czy jednak warto zaufać swoim instynktom i czasami pozwolić sobie na ziarnko niepewności tam, gdzie każdy już wydał osąd?

Tu od razu powiem, że Mons Kallentoft w swojej powieści Krzyk do nieba zupełnie mnie nie zawodzi. Pomimo tego, że dopiero nawiązuję znajomość z komisarz Malin, to kolejne wątki wprowadzone są tak płynnie, że nie mam poczucia jakiegoś niedopowiedzenia lub niewiedzy. To sprawia, że nie trzeba polować na kolejne tomy według kolejności, ale można się nimi cieszyć według dowolnej konfiguracji. I to jest warte pochwały.

Ciekawym zabiegiem było opisywanie myśli niektórych bohaterów na podstawie krótkich zdań, czasami urywanych lub wręcz pojedynczych słów. To świetnie ukazywało gonitwę myśli, która miała miejsce w jego głowie w danej chwili. Czasami był to moment refleksji, czasami niemy krzyk do nieba, ale zawsze odzwierciedlający pewnego rodzaju wewnętrzny konflikt, który pomimo pozornego zewnętrznego spokoju pokazuje, że natura ludzka potrafi być skomplikowana i upierdliwa.

Upierdliwa, bo niczym natrętny komar powraca z myślami, które staramy się wyrzucić ze swojej głowy. Czasami ze wstydu, czasami jako w nagrodę w ramach wewnętrznego rozgrzeszenia, ale głowa ma swoje warunki. Choć pozornie możemy się wydawać poukładani, w przypadku trudnych życiowych sytuacji pogodzeni z losem, to gdzieś z tyłu czai się coś, co może wszystko podważyć. Blokada, która tylko czeka, by się uruchomić i wyzwolić tę ciemną stronę mocy.

Choć w Krzyku do nieba nie ma wielu drastycznych opisów, jak to często na tego typu literaturę przystało, to trzeba przyznać, że mimo wszystko Mons Kallentoft potrafi budować napięcie. I choć właśnie sama historia jest zbudowana na podstawie czegoś niewyobrażalnie dramatycznego, to jest to opisane w taki sposób, że nie skupia się na brutalnych detalach, ale na skomplikowanej ludzkiej naturze, co finalnie może być jeszcze okropniejsze.

Podsumowując, warto było zaufać autorowi i jestem pewna, że to było dopiero pierwsze z wielu wspólnych śledztw. Mroczny szwedzki kryminał, który obnaża ciemną stronę natury człowieka i daje dużo do myślenia. Nigdy nie mów nigdy…

Za egzemplarz dziękujemy wydawnictwu

166956 rebis 500 - KRZYK DO NIEBA – MONS KALLENTOFT: Cena wybaczenia

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: