KOŁYSANKA Z AUSCHWITZ – MARIO ESCOBAR: Nie możemy zapomnieć

Kolysanka1 1 1200x722 - KOŁYSANKA Z AUSCHWITZ – MARIO ESCOBAR: Nie możemy zapomnieć

Aktualny rynek książkowy jest wprost zalewany tytułami o tematyce dotyczącej Auschwitz, Holokaustu i rzeczywistości obozowej. Słyszę głosy, że to za dużo, temat się przejadł. Czy można mieć przesyt? Oczywiście, że tak. Można też pójść o krok dalej, podobnie jak ja i spośród gąszczu spróbować wyłowić jakąś perełkę. Mnie się udało i chcę Wam o tym opowiedzieć.

Tytuł: Kołysanka z Auschwitz
Autor: Mario Escobar
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Kołysanka z Auschwitz Mario Escobara to oparta na faktach historia Helene Hennemann, którą poznajemy w momencie, gdy do drzwi jej mieszkania pukają niemieccy policjanci. Z rozkazu Himmlera dokonywali czystek i umieszczali wszystkich Romów w obozie pracy Auschwitz – Birkenau. Mąż Helene był Romem, więc według niemieckiego prawa pięcioro ich dzieci również. Rozkaz dotyczył zatem wszystkich poza nią, czystej aryjskiej krwi Niemki. Mogła zachować wolność, ale podjęła jedyną słuszną decyzję – pojechali wszyscy.

I tak Helene trafiła do piekła, gdzie ze względu na swoje pochodzenie, musiała podwójnie walczyć o życie każdego dnia. Jej los się zmienił się, gdy do obozu przyjechał doktor Mengele. Helene dostała propozycję prowadzenia przedszkola, ze względu na swoje wykształcenie. Zgodziła się, dostrzegając w tym szansę na ocalenie dzieci lub chociaż złagodzenie ich bólu i cierpienia.

kolysanka z auschwitz b iext53964167 - KOŁYSANKA Z AUSCHWITZ – MARIO ESCOBAR: Nie możemy zapomnieć

Kołysanka z Auschwitz to książka z gatunku tych, co wnikają głęboko w umysł, duszę, chwytają za serce i długo nie chcą puścić. Odkąd stałam się świadomym czytelnikiem, zawsze najchętniej sięgałam po książki z okresu II wojny światowej. Może dlatego, że po ich przeczytaniu czuję cały kalejdoskop emocji. Dociera do mnie, że moje współczesne problemy są po prostu błahe. Chyba najbardziej chodzi o to, że wciąż nie potrafię pojąć, jak to wszystko mogło się wydarzyć.

Mario Escobar na podstawie pamiętnika i różnego rodzaju dokumentów i zapisków stworzył powieść, w której przypomina nam sytuację Romów podczas wojny, bo o tej mniejszości narodowej mówi się w literaturze niezwykle rzadko. Autor doskonale oddaje fanatyzm niemieckiego narodu, jego obsesję na punkcie czystości rasowej, która sięgała tak dalece, że bez skrupułów zamknięto za bramą nawet swoją rodaczkę. Jej jedynym „przewinieniem” był fakt, że poślubiła Roma i nie była w stanie wyrzec się swojej rodziny.

Mnie szczególnie, jako matce trudno było czytać Kołysankę z Auschwitz. Przez całą lekturę próbowałam utożsamić się z główną bohaterką. Zastanawiałam się, czy byłabym zdolna do takich poświęceń i decyzji? Czy potrafiłabym zrezygnować z jedzenia, będąc bliska omdlenia, aby podzielić swoje racje między dzieci?

Myślę, że każda matka postąpiłaby podobnie jak Helene, która podjęła heroiczną próbę zmiany warunków życia romskich dzieci, choć często mogła zapłacić za ten czyn najwyższą cenę. Przez krótką chwilę udało jej się nawiązać nić porozumienia z doktorem Mengele. Dotarła do jego wnętrza, odrobiny człowieczeństwa, powodując, że odezwały się w nim ludzkie odruchy. Przynajmniej tak jej się wydawało. Jak człowiek zwany „Aniołem Śmierci”, słynący ze swoich „zamiłowań” do eksperymentów na ludziach, mógł być zdolny do czynienia dobra? Ta próba z góry była skazana na niepowodzenie i Helene dopiero z czasem zdała sobie sprawę, do czego tak naprawdę służyło przedszkole.

Uważam, że każdy powinien sięgnąć po Kołysankę z Auschwitz. Jest to trudna, dotykająca do głębi powieść, która nie pozostawia czytelnika obojętnym. Nie można jej po przeczytaniu tak po prostu odłożyć i zapomnieć. I o to właśnie chodzi, żeby NIE ZAPOMNIEĆ. Myślę, że akurat ten okres w dziejach ludzkości jest naprawdę ważny, trzeba o nim czytać, mówić i wyciągać wnioski.

%d bloggers like this: