Wznowienia – ale na co to komu?

hands 3457909 1920 - Wznowienia – ale na co to komu?

Czy Wy też zauważyliście pewien trend szczególnie wśród naszych polskich pisarzy? Czy może raczej najbardziej płodnych polskich pisarek? Ile razy kupiliście jakąś książkę polskiego autorstwa, a tu za jakiś czas idziecie do księgarni i widzicie jej nowe wydanie? Dlaczego wydawnictwa tak chętnie robią wznowienia książek, które często jeszcze nie zdążyły zniknąć z rynku? Bo jeśli pisarz jest płodny i poczytny, to mają pięćdziesiąt procent szans, że ta inwestycja im się zwróci. I to z nawiązką.

Wznowienia okiem czytelnika

To jasne, że dla czytelnika wznowienia zawsze będą interesujące. Zobaczcie, ile jest serii książek Harrego Pottera – co jakiś czas pojawiają się nowe i przyciągają pięknymi okładkami, czasem obrazkami, a jeszcze kiedy indziej dodatkami. Mimo że ja jestem oddana pierwszym najstarszym okładkom i wciąż patrzę na nie z sentymentem, to jednak młode pokolenia kupują już wznowienia serii. Nawet nie wiem, czy Harry jest jeszcze dostępny w starych okładkach – będę musiała to sprawdzić przy najbliższej wizycie w księgarni. Sami jednak przyznacie, że Harry jest już postacią ponadczasową i przeszedł do historii.

Co jednak z książkami polskich autorów? Co jakiś czas wpada mi w oko zapowiedź nowej książki jakiegoś pisarza – mówimy oczywiście o autorach z pokaźnym dorobkiem – która zostaje wydana w nowym wydawnictwie i ciągnie za sobą lawinę starych książek, które zostają wznowione pod szyldem nowego wydawcy. Osobiście nie potrafię zrozumieć tego fenomenu. Czy kupujecie wznowienia, które różnią się jedynie okładką, jeśli macie już na półce dane książki? Ja tak nie robię. Co więcej – mam kilka niedokończonych zagranicznych serii, które już nie są wydawane w Polsce, a chętnie zaopatrzyłabym się we wznowienia. Wydawanie po raz enty powieści, które jeszcze są jeszcze dostępne w księgarniach, jest dla mnie marnotrawstwem. Wydajcie je, gdy już znikną z rynku i dajcie szansę nowym autorom!

Wznowienia okiem autora

To jasne jak słońce, że wydanie książki – pierwszej i każdej kolejnej – jest czymś niesamowitym. Zawsze są to wielkie emocje, a zobaczenie na półce swojej ciężkiej pracy sprawia, że serce może spuchnąć z dumy. Myślę, że wznowienia podzielają te emocje – w końcu autor może sobie przypomnieć, że tę książkę kiedyś napisał, wspomnieć towarzyszące mu uczucia, a nawet przeczytać ją po raz kolejny. To jest fajne. Nie od dziś wiadomo, że w Polsce z pisarstwa nie da się wyżyć – a przynajmniej głodem przymierają takie szaraki jedno czy dwu książkowe. Myślę, że płodni etatowcy radzą sobie całkiem nieźle. Pieniążki (może małym, a może dużym strumieniem) płyną do nich od wydawnictw, a także raz do roku dostają wypłatę za wypożyczenia biblioteczne (jeśli się zarejestrowali), a w bibliotece książki rzadko ulegają przedawnieniu. Oczywiście nie oszukujmy się – kokosów z tego nie ma, ale jeśli ktoś pisze kilka książek do roku lub jest Blanką Lipińską, to już ma jakiś zysk. Jako autor nie dziwię się, że pisarze dążą do wznowienia swoich starszych powieści.

Wznowienia okiem wydawcy

Jeśli autor jest znany i poczytny, to wydawnictwo może mieć przynajmniej cień szansy, że inwestycja w wydanie jego książek się zwróci. Co, jeśli jednak autor jest debiutantem lub słyszał o nim jedynie światek, a nie cały świat? Wtedy oczywiście inwestuje się w promocję i jak grzyby po deszczu pojawiają się hasztagi #królowaromansu czy inna #divafantastycznejsceny. Nie spotkałam się, żeby wznawiano książki debiutantów. Polecę nazwiskami – najwięcej wznowień widziałam u Katarzyny Michalak, a ostatnio Agnieszka Lingas-Łoniewska również może poszczycić się wydaniem jej najbardziej poczytnych powieści. Nie oszukujmy się jednak, bo to są jedne z najbardziej poczytnych polskich autorek, przynajmniej w sferze literatury obyczajowej i romansu. Zastanawia mnie jedynie jedno – czy wydawnictwom zwróci się za wydanie powieści, które już wcześniej zostały przeczytane przez tysiące czytelników, a ich starsze wydania są wciąż dostępne w bibliotekach? To pytanie kieruję do Was i do wydawców. Może ktoś będzie w stanie mi na nie odpowiedzieć.

Nie mam dużego problemu ze wznowieniami, ale odnoszę wrażenie, że sławni autorzy mogą to wykorzystywać na swoją korzyść, a tym samym zabierać szansę debiutantom na wyjście z cienia. Pamiętajmy, że wydawnictwa ograniczają się w wydawaniu powieści, ponieważ roczny budżet nie pozwala im wydawać codziennie nowej książki. Niektórzy nawet sporządzają plany wydawnicze na przyszłe lata. Dobrze przypomnieć sobie powieści, które zostały już wcześniej wydane, ale dajmy im szansę na to, by zniknęły z księgarskich półek i zatarły się w naszej pamięci.

Wtedy wznawiajmy do woli.

 

wznowienia