STRANGER THINGS: W oczekiwaniu na 4 sezon

stranger things 3 wallpaper - STRANGER THINGS: W oczekiwaniu na 4 sezon

Nawet sobie nie wyobrażacie, jak wiele czasu potrzebowałam, żeby zacząć oglądać Stranger Things. Od samego początku temu serialowi mówiłam stanowcze i kategoryczne NIE – nawet gdy byłam namawiana przez znajomych i zapewniania, że jest naprawdę dobrą produkcją. Okazało się jednak, że nie potrzebowałam żadnych zapewnień i namawiania, bo wystarczyła zwykła nuda i majacząca na horyzoncie sesja. Stranger Things zaczęłam oglądać i… całkowicie przepadłam.

W związku z tym, że jestem już po 3 sezonie serialu, postanowiłam zebrać moje przemyślenia w zbiorczej recenzji – choć zdaję sobie sprawę, że jedna recenzja to zdecydowania za mało. Stranger Things nie chciałam oglądać, ponieważ myślałam, że główną rolę odgrywają tam tylko dzieciaki, co po części jest prawdą. Po drugie jestem człowiekiem, który nie ogląda horrorów, bo zwyczajnie nie może po nich spać w nocy – a tak właśnie jawił mi się ten serial. Moja głowa jest jak gąbka, która przyjmuje wszelkie napięcie i strachy, a potem nie daje mi zmrużyć oka.

Starnger Things, Netlix Orginal Series, netlix serial oryginalny, Netflix Polska, fantastyka, horror, seriale

I jak możecie się spodziewać, po pierwszym sezonie Stranger Things praktycznie nie spałam dwie noce, bo w końcu jest to serial pełen niespodzianek, napięcia i przerażającego demogorgona. Moja głowa musiała więc to wszystko przetworzyć, by szybko zabrać się za drugi sezon i już podejść do niego na pełnym luzie i spokoju. Wiem – ja siebie też nie mogę ogarnąć, ale taka we mnie Xena wojownicza księżniczka siedzi, że praktycznie umieram ze strachu, jak na ekranie pojawiają się horrory.

Starnger Things przede wszystkim miło mnie zaskoczyło tym, jak w każdym sezonie została rozdzielona akcja. Każda ekipa – ja jestem zawsze team Steve! – ma do spełnienia konkretne zadanie, by na końcu zagadka została rozwiązana. Może właśnie przez to każdy bohater ma do odegrania swoją rolę, a widzowi trudno się rozstać z którymkolwiek. W pierwszym sezonie często mnie irytowała ekipa Mike`a, choć dzieciaki mi imponowały swoim naukowym myśleniem i tym, że praktycznie same musiały stawić czoła demogorgonowi.

Starnger Things

I jakie zaskakujące jest to, że w końcu Stragner Things to chyba jeden z nielicznych seriali (chyba, że znacie jakieś inne), w którym dzieciaki nie muszą same mierzyć się z mrocznymi siłami, ale dorośli również je w końcu zauważają! W pierwszym sezonie wszyscy uważali Joyce za wariatkę, bo nikt nie chciał uwierzyć, że ona również widziała demogorgona. Jak piękne jest to, że w końcu dzieciaki łączą siły z dorosłymi, by pokonać wspólnego wroga. I każdy znajdzie w tym serialu postać, z którą może się utożsamić przynajmniej wiekowo, bo w końcu mamy tam zarówno nastolatków, młodych dorosłych, jak i całkiem już podstarzałych bohaterów.

Stranger Things

Przyznaję, że z uwagą śledziłam poczynania teamu Steva i teamu Hoppera. I jeśli już jesteście po 3 sezonie, to wiecie, jak nieprawdopodobne zakończenie miał ten ostatni. Osobiście uważam, że bardzo możliwe są spekulacje, jakoby Jim siedział na Kamczatce i czekał na ratunek. I nawet chciałabym, żeby tak było, bo nie wyobrażam sobie Starnger Things bez mojego uroczego, uczuciowo nieporadnego policjanta. Podobało mi się również, jak twórcy rozwijali przez te sezony jego relację z Joyce – przez to otworzyli sobie naprawdę dużą furtkę do 4 sezonu i mam nadzieję, że przelezą przez nią, jak demogorgony przez ruskie przejście.

Jeśli chodzi o ostatni sezon Starnger Things, to wprowadzenie rosyjskich wojsk do Hawkins, trochę zbiło mnie z pantałyku, ale nie ukrywam, że twórcy sprytnie to rozegrali. Jednocześnie jestem ciekawa, jak poprowadzą 4 sezon, bo według najnowszych doniesień chcą przenieść akcję na nowy teren, a nie tylko zawężać do małego miasteczka. Z jednej strony jestem na tak, a ciekawość już mnie zżera, ale z drugiej strony… ci Ruscy i ta Kamczatka. Hawkins miało klimat.

Stranger

Stragner Things uważam za bardzo dobry serial (może nawet powalający) – choć nie oszukujmy się, bo dociekliwi (a zawsze się tacy trafią) znajdą w nim kilka niedociągnięć. Mnie te trzy sezony urzekły klimatem – dla osoby, która nie wychowała się w tamtych latach, scenografia jest powalająca – humorem, pomysłem i doskonałą grą aktorską (choć Lucas wkurza mnie do tej pory). I jestem bardzo ciekawa, w jakim stopniu serial pokrywa się z książkami. A może ktoś czytał i jest w stanie nakreślić mi różnice i podobieństwa?

Koniecznie dajcie znać, czy lubicie Stranger Things, czy oglądacie i co Was najbardziej urzekło w tych 3 sezonach.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *