KONKURSY: Piekło jest wybrukowane nagrodami

battle black blur 260024 - KONKURSY: Piekło jest wybrukowane nagrodami

Ile razy zostaliście zwabieni ciekawą nagrodą, a jedynie, co musieliście zrobić, to wykazać się kreatywnością? Ile razy okazało się, że Wasza kreatywność jednak nie wystarczyła lub co gorsza – przegrała z czymś, co koło kreatywności najwyżej stało. Żeby brać udział w internetowych konkursach, które są dedykowane do konkretnej grupy docelowej, trzeba być masochistą. Na warsztat weźmy oczywiście konkursy książkowe, bo to te najczęściej przyciągają nałogowego książkoholika.

Zdarza mi się organizować konkursy. Przyznaję, że bardzo długi czas stroniłam od tej jakże popłatnej i przyciągającej ludzkie spojrzenia inicjatywy. Dlaczego? To na mnie spoczywa ten nieprzyjemny obowiązek i muszę wybrać zwycięzcę, a jeszcze wcześniej nagłowić się, jak ten cały konkurs przeprowadzić. Zmusić ich do ruszenia mózgownicą, czy postawić na tradycyjne już zgłoś się, udostępnij, wygraj? I wcale się nie dziwcie, że większość z organizatorów stawia właśnie na to ostatnie rozwiązanie. Przede wszystkim takie konkursy generują większą rzeszę potencjalnych laureatów.

W pierwszym przypadku, gdy stawiamy na kreatywność, to musimy liczyć się z tym, że nie wszyscy w takim konkursie będą chcieli wziąć udział. Ile razy mieliście ochotę wciąż udział w zmaganiach, w których trzeba było udzielić konkretnej odpowiedzi, odłożyliście to na później i przypomnieliście sobie kilka tygodni później, gdy z nagrody cieszył się już jakiś ktoś? Nie od dziś wiadomo, że żeby wymyślić, to trzeba myśleć, a jak się okazuje, nie każdy ma do tego odpowiednie predyspozycje – lub nie każdemu chce się to robić akurat w tym momencie.

Nasza książkowa blogosfera z myśleniem nie jest jednak aż tak do tyłu, a konkursy, w których trzeba wykazać się kreatywnością, szokują niekiedy liczbą komentarzy. Szczególnie gdy gra jest warta świeczki, a nagroda stanowi łakomy kąsek dla książkoholików. Co jednak w przypadku, gdy pada pytanie o to, dlaczego akurat do Ciebie ma trafić dana nagroda? Wiadome, że odpowiedzi będą bardzo podobne, a ludzie będą stawać na głowie, by pobudzić kreatywność do działania. I weź tu człowieku, wybierz najlepszą! Wiecie, dlaczego długi czas nie organizowałam konkursów? Bo już nie chciałam dostawać prywatnych wiadomość z zażaleniami, jeśli ktoś nie został nagrodzony, a przecież poświęcił czas na napisanie wierszyka, zrobienie plakatu czy wymyślenie epopei narodowej.

Z drugiej jednak strony doskonale potrafię zrozumieć takie osoby i za przykład posłużę się prywatą. Zachęcona pokaźną książkową nagrodą, wysiliłam mózgownicę, kreatywność popłynęła wartkim strumieniem, koledzy w zmaganiach wyrazili swoją aprobatę, a ja byłam zadowolona z efektów mojej pracy. Oczywiście nie nastawiałam się na wygraną, bo aż taką masochistką to ja nie jestem. Gdybym jednak wiedziała, jak potoczy się los zwycięzcy, to nie spędziłabym pół dnia na myśleniu, składaniu do kupy rymów, dopasowywaniu zdań. Wzięłabym kartkę papieru, pierwszą lepszą gazetę, wycięła słowa klucze, cyknęła zdjęcie i wpakowała w komentarz pod postem. Nie zajęłoby mi to nawet pięciu minut, a zwycięstwo miałabym w kieszeni, bo bym się różniła. W końcu wcale nie chodzi o to, aby kreatywność trzymała się kupy, ale żeby wyróżniała się w tłumie tej całej przytłaczającej kreatywności.

I jakby na to nie patrzeć, to zarówno organizatorzy są masochistami, jak i uczestnicy konkursów. Wierzę, że na świecie są osoby, które nie przejmują się tym, czy wygrają – składają wszystko na krab szczęścia. Wierzę również, że są na świecie osoby, których wcale nie obchodzi, kto wygra. Po prostu rzucają monetą. Co jednak z osobą, która do mnie napisała, że poświęciła tak wiele czasu, a ja jej nie doceniłam? Co ze mną, skoro tak bardzo się starałam i w moim poczuciu osoba nagrodzona wcale aż tak bardzo się nie wysiliła? Czy naprawdę chodzi jedynie o to, żeby się wyróżnić, a talent już się nie liczy? Co z tymi przeklętymi konkursami, które nagradzają jednego, a drugiego krzywdzą? Co z nimi zrobić? Zakazać? Nagradzać wszystkich jak leci? Nie nagradzać nikogo, niech sobie piszą komentarze i się łudzą, że kiedyś nastąpi rozwiązanie?

Powiem Wam, co zrobić. Pisać, organizować, brać udział, przegrywać, podnosić się z kolan, godzić się z porażką i atakować jeszcze większą kreatywnością. Nie poddawać się, choć nie od dziś wiadomo, że zwycięzca może być tylko jeden. Może kiedyś będziesz to Ty, a może kiedyś będę to ja.

 

konkursy, konkurs, nagrody, kreatywność, felieton, z przymrużeniem oka, talent, ocenianie, konkurencja, konkursy książkowe

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *