PRZEDPREMIEROWO ZBUNTOWANE SERCE – WARLAND: Nienawiść kontra miłość

DSC 0522 800x533 - PRZEDPREMIEROWO ZBUNTOWANE SERCE – WARLAND: Nienawiść kontra miłość

Pod żadnym pozorem nie czytajcie tej recenzji, jeśli macie przed sobą lekturę Zbuntowanego Dziedzica. Lepiej przeczytajcie jego recenzję TUTAJ. Zaklinam Was na wszystkich seksownych książkowych facetów, bo nie możecie sobie zrobić krzywdy i zaspojlerować tej książki. Zbuntowane serce jest bowiem doskonałym zakończaniem historii Gii i Rusha, a Warland znów stanęły na wysokości zadania.

Tytuł: Zbuntowane serce
Autor: Vii Keeland, Penelope Ward
Wydawnictwo: Editio Red
PREMIERA: 03.07.2019

Gdy już wszystko wydawałoby się uporządkowane, życie Gii znów wywraca się o 180 stopni. Przyzwyczaiła się do myśli, że Rush zaakceptował jej nienarodzone dziecko, a wspólna przyszłość napawa ją optymizmem. Niestety na jej drodze przypadkowo staje biologiczny ojciec dziecka, a fakt kim jest naprawdę, może przekreślić plany Gii i Rusha. Rush nie spodziewał się ciosu, jaki zgotował mu los. Gdy odkrywa prawdę o tożsamości ojca dziecka, nie może się z nią pogodzić. Wszystko wskazuje na to, że nienawiść jest silniejsza od miłości.

Uwierzcie mi na słowo, że Zbuntowane serce wielokrotnie mnie wzruszyło i wprawiło w stan rozrzewnienia. Głównie to sprawka Rusha, który znów pokazał, że wcale nie jest zimnym draniem, ale uroczym, opiekuńczym i zaradnym facetem. Odniosłam wrażenie, że ta część bardziej skupiła się na nim – pojawiło się zdecydowanie więcej rozdziałów napisanych z jego perspektywy, przez co można zauważyć, że w trakcie trwania fabuły więcej dzieje się w jego życiu. Odpowiadało mi to bardzo, ponieważ mogłam zgłębić jego uczucia i to on w tej części musiał podjąć ważną decyzję. Wielokrotnie myślałam, że pęknie, podwinie ogon i ucieknie, a przynajmniej zrobi jakąś głupotę, która całkowicie złamie serce Gii. Na szczęście udowodnił, że jest facetem, o którym marzy każda kobieta.

Gia została trochę zepchnięta na dalszy plan, ale to, co zostało pokazane w jej wykonaniu, naprawdę wzbudziło mój podziw. Przede wszystkim dziewczyna musiała się zmierzyć z okrutną prawdą i świadomością, że jej plany na przyszłość legły w gruzach. Wzięła to jednak na klatę i według mnie zachowała się naprawdę dojrzale. Przede wszystkim nie pokazywała Rushowi swojej rozpaczy, choć oczywiście czytelnicy mają świadomość, że bardzo przeżywa jego niezdecydowanie i ucieczkę. Dziewczyna doskonale jednak zdaje sobie sprawę z tego, że musi żyć dalej, bo za kilka miesięcy zostanie mamą i jest gotowa poświęcić wszystko dla swojego dziecka. Przygotowuje się na przyszłość, w której może nie być Rusha i sama będzie musiała sobie ze wszystkim radzić.

Zbuntowane serce, Zbuntowany Dziedzic, Vii Keeland, Penelope Ward, Warland, The Rush, romans, erotyka, obyczajowe

Zbuntowane serce wciągnęło mnie na tyle, że zdołałam je przeczytać w zaledwie kilka godzin niedzielnego popołudnia. Ta książka ponadto naprawdę budzi emocje – mimo że nie wywołała moich łez, to jednak przeżywałam rozterki bohaterów. Niesamowicie przywiązałam się do Gii i Rusha – szczególnie do Rusha – co oznacza, że autorki dały z siebie naprawdę wiele, by stworzyć tak niesamowite postaci. W tej części jest też zdecydowanie mnie scen seksu, co zaliczam na plus. Dzięki temu mogłam przeżyć z bohaterami kilka dramatów – a tych akurat nie brakuje. Akcja naprawdę jest całkiem wartka, cały czas coś się dzieje i może przez to książkę czyta się tak niesamowicie szybko i przyjemnie.

Miłym zaskoczeniem było również dokładniejsze ukazanie sytuacji rodzinnej Rusha. O ile w pierwszej części poznaliśmy jego sympatyczną matkę, tak tutaj mężczyzna musiał się zmierzyć z niegodziwym ojcem i jeszcze gorszym bratem. Zapewniam Wam, że pewien zwrot akcji z pewnością zaskoczy niejednego czytelnika, a także sprawi, że zmięknie Wam serce. Ostatecznie Zbuntowane serce jest naprawdę przyjemną lekturą, a zawarte w niej emocje rozgrzeją Wasze serca. Nie spodziewałam się, że historia Gii i Rusha nabierze takiego rozpędu – odniosłam wrażenie, że ten cykl jest zupełnie inny, niż powieści spod pióra duetu Warland. Mogłoby się wydawać, że to życie napisało ten scenariusz, a nie autorki – tym bardziej że los lubi płatać takie przewrotne figle.

Zbuntowane, czy nie, pamiętajcie, by wasze serca były przepełnione miłością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *