KSIĘŻYC JEST PIERWSZYM UMARŁYM – KARINA BONOWICZ: Nie ufaj nikomu

DSC 0346 1 1 1200x800 - KSIĘŻYC JEST PIERWSZYM UMARŁYM – KARINA BONOWICZ: Nie ufaj nikomu

Zaleciało mi powiewem świeżości. Choć przyznaję, że jeżeli nałogowo pochłaniacie literaturę z elementami słowiańszczyzny, to ta przypadnie Wam do gustu, ale może Was nie zaskoczyć. Ja zostałam całkowicie wciągnięta i nie spodziewałam się, że książka wywrze na mnie aż tak duże wrażenie. Księżyc jest pierwszym umarłym jest jednak powieścią, która nie dość, że doskonale się zaczyna, to w dodatku zwiastuje jeszcze lepszą kontynuację.

Tytuł: Księżyc jest pierwszym umarłym
Seria: Gdzie diabeł mówi dobranoc tom 1
Autor: Karina Bonowicz
Wydawnictwo: Initium

Alicja po śmierci rodziców przeprowadza się do małej miejscowości w Bieszczadach – Czarcisława. Nie jest z tego faktu zadowolona, tym bardziej że przywykła do życia w dużej i anonimowej Warszawie. W Czarcisławie wszyscy się znają, a co więcej – każdy zna Alicję, choć ona nie zna jeszcze nikogo. Dodatkowo nie uśmiecha jej się mieszkanie ze zwariowaną ciotką, która jest niewiele starsza od niej oraz nawiązywanie bliższych znajomości z dziwacznymi mieszkańcami miasteczka. Wkrótce okazuje się, że Czarcisław skrywa mroczną tajemnicę, a Alicja będzie musiała ją dokładnie zgłębić, żeby ocalić nie tylko własne życie. Gdy w tajemniczych okolicznościach ginie jedna z uczennic miejscowej szkoły, a Alicja zaczyna zgłębiać prawdziwą naturę mieszkańców Czarcisława, zauważa, że może ufać jedynie najgorszemu wrogowi, który jednym cięciem pazurów może pozbawić ją głowy.

740920 352x500 - KSIĘŻYC JEST PIERWSZYM UMARŁYM – KARINA BONOWICZ: Nie ufaj nikomu

Przede wszystkim książka Księżyc jest pierwszym umarłym wydała mi się niezwykle przemyślana – a ja naprawdę lubię, gdy autor spędza nad powieścią trochę więcej czasu i to widać w tekście! Ten tom uważam za naprawdę doskonałe rozpoczęcie serii i nie obawiam się, że autorka nagle straci zapał, bo skończy jej się materiał. Nie straci. Ja to wiem i w dodatku musi w najbliższym czasie dostarczyć mi kontynuację, bo inaczej uschnę z tęsknoty za Nikodemem! Pisząc, że książka jest przemyślana, mam na myśli głównie całe tło historyczne, skomponowanie postaci, złożenie ich charakteru i przede wszystkim nieskończone pokłady weny płynące ze słowiańskich wierzeń.

Mogłabym się przyczepić do relacji bohaterów, która od początku była dla mnie pewnikiem i nie było tu żadnego zaskoczenia. Powiem więcej – nawet bym się rozczarowała, gdyby autorka postanowiła mnie jednak zaskoczyć i stworzyć na siłę związek z bohaterem, którego w ogólnie nie brałam pod uwagę. A tak dostajemy prawdziwą chemię między postaciami, mamy prawdziwego bad boya, który pozostaje skurczybykiem do samego końca i „związek” – (nie)romantyczny – który zmusza bohaterów do połączenia sił. I okazuje się, że Księżyc jest pierwszym umarłym to książka głównie o zawiązywaniu przyjaźni, pokonywaniu własnych słabości i przekraczaniu granic, o których wcześniej się nie wiedziało, że w ogóle istnieją.

I w końcu Księżyc jest pierwszym umarłym to powieść z naprawdę zakręconymi bohaterami. Początkowo zupełnie nie mogłam pogodzić się z tym, że to tacy trochę odszczepieńcy, ale gdy w grę weszła ich prawdziwa natura, to od razu się w nich zakochałam – głównie w Nikodemie, ale reszta skrupulatnie torowała sobie drogę do mojego serca. Ponadto każdy z nich ma niewyparzoną gębę, a ich dialogi często powalały mnie na kolana. Naprawdę uśmiechałam się, czytając tę książkę, co oznacza, że autorka włada dobrym – może też trochę czarnym – humorem.

Alicja jest natomiast bohaterką, która w zanadrzu zawsze ma jakąś ciekawą ripostę i zmiata nią przeciwnika. Dorównuje jej jedynie Nikodem i może właśnie dlatego ta para bohaterów tak przypadła mi do gustu, choć nie macie co liczyć, na żyli długo i szczęśliwie w ich przypadku. Może w drugiej części 😉 W powieści cały czas coś się dzieje i nie ma czasu, by zatrzymać się i pomyśleć nad uczuciami. No może tylko nienawiść szybko rozkwita, a wiadomo, że od nienawiści do miłości tylko jeden krok.

I w końcu elementy wierzeń słowiańskich, które w każdej książce tego typu doprowadzają mnie do szybszego bicia serca. Dlaczego? Bo uważam, że zapomnieliśmy o naszych pięknych wierzeniach, legendach i mitach, a powinniśmy o nich pamiętać. Kiedyś nawet sobie obiecałam, że dokładnie zgłębię mitologię słowiańską i jeśli widzę, że ktoś to zrobił przede mną, to chylę czoła. I dam Wam dobrą radę. Nie czytajcie już więcej recenzji tej książki. Po prostu zróbcie sobie dobrze i przeczytajcie Księżyc jest pierwszym umarłym. Ja z niecierpliwością maniaka czekam na drugą część i mam zamiar przyssać się do niej jak strzyga do świeżego ciałka – tym bardziej że książka zakończyła się ciekawym cliffhangerem.

I pamiętajcie, że gdy księżyc w pełni, to nie dzieje się nic dobrego.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: