WYNAJMIJ SOBIE CHŁOPAKA – STEVE BLOOM: Chłopak w zasięgu… telefonu

DSC 0146 800x533 - WYNAJMIJ SOBIE CHŁOPAKA – STEVE BLOOM: Chłopak w zasięgu... telefonu

Czemu jeszcze nikt nie wpadł na taki pomysł? A jeśli wpadł, to czemu ja nic o tym nie wiem? Dziewczyny ile razy musiałyście iść na jakieś rodzinne przyjęcie lub uroczystą ceremonię, a nie miałyście z kim. Ja przyznaję, że zawsze miałam problem ze znalezieniem osoby towarzyszącej i w sumie wciąż mam. A w alternatywnej książkowej rzeczywistości mogłam ją sobie po prostu wynająć i spędzić wieczór z idealnym partnerem, a nie z Jackiem Daniel`sem.

Tytuł: Wynajmij sobie chłopaka
Autor: Steve Bloom
Wydawnictwo: Ya!

Brooks Rattigan marzy o dostaniu się na Uniwersytet Columbia. Tak naprawdę stało się to jego wielką obsesją, której podporządkowuje całe swoje życie. Ostatnią klasę spędza na nauce, doskonaleniu swoich umiejętności i nadziei, że jednak stanie się cud, a on zostanie przyjęty na tę prestiżową uczelnię. Brooks marzy jedynie, żeby w końcu wyrwać się z Jersey i od swojego przytłoczonego życiem ojca. Problem stanowią jednak pieniądze, które trzeba zapłacić za naukę na Uniwersytecie. Przypadek sprawia, że Brooks idzie na bal z kuzynką największego twardziela w szkole. Spostrzega w tym szansę na zarobek. Wkrótce bogaci i nadopiekuńczy rodzice wykupują jego usługi, by ich córki mogły mieć wymarzonego partnera. Brooks nie widzi w tym nic złego, dopóki nie spotyka Celii Liberman i coraz bardziej wikła się w sieć kłamstw.

Biedni, głupi dziani rodzice. Myślą, że jeśli wydadzą wszystko dość pieniędzy, dadzą swoim dzieciakom wszystko. Pewne rzeczy są jednak niedostępne nawet dla nich, nadzianych bez umiaru. Są osoby, których nie da się naprawić, tak jak naprawia się krzywy zgryz.

Książka Wynajmnij sobie chłopaka ma w sobie coś takiego, że naprawdę człowiek pochłania ją w zastraszającym tempie. Nie powiem, że jest to powieść górnych lotów, bo niestety klasyfikuje się jedynie jako książka z gatunku młodzieżowego – ale całkiem dobra książka. Wszyscy już wiedzą, że Netflix na jej podstawie nakręcił film i choć go nie oglądałam, to po zwiastunie wiem, że ekranizacja znów rozmija się z treścią. Co więcej – mam przeczucie, że film wypadnie gorzej od powieści. Wynajmij sobie chłopaka tak naprawdę jest trochę przewidywalna i powiela pewne schematy, ale to w końcu typowa książka dla młodzieży – tylko trochę starszej, bo temat seksu pojawia się w niej często, choć w zawoalowany sposób.

Brooks Rattigan z jednej strony jest typowym nastolatkiem, w którym buzują hormony i ślini się na widok najmniejszego skrawka dziewczęcego ciała. Jednocześnie jest nastoletnim bohaterem, który wyróżnia się od konkurencji. Jest specyficzny – ma obsesję na punkcie Columbii, a co za tym idzie czyta nawet poradniki, które pomogą mu dostać się na studia. Praktycznie nie ma życia towarzyskiego, bo jedynego kumpla olewa, gdy tylko nadarza się okazja i musi się uczyć. Doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich braków wiedzy, ale jednocześnie nie ma pojęcia, że tak naprawdę jest dupkiem. Potrafi narazić najlepszego przyjaciela, by podnieść sobie wynik na studia. W dodatku jest powierzchowny i ocenia dziewczyny po wyglądzie, choć od czasu do czasu budzi się w nim gentleman. W dodatku bez żadnych skrupułów wykorzystuje bogatych, by samemu jak najwięcej zarobić.

Wynajmij sobie chłopaka, Steve Bloom, Wydawnictwo Ya!, młodzieżowe, literatura młodzieżowa, nastolatkowie

W sumie o Brooksie Rattiganie można by pisać w nieskończoność, bo stanowi naprawdę doskonały obiekt analizy. Jest typowym nastolatkiem, który myśli jednym i nie dostrzega nic złego w swoim zachowaniu, ale jednocześnie naprawdę zaimponował mi swoim zdecydowaniem i poświęceniem nauce. Dodatkowo przez narrację tylko z jego perspektywy wiemy, że jako typowy nastolatek ma poważny konflikt ze swoim ojcem, którego postrzega w bardzo złym świetle. Przez to, że narratorem jest Brooks mamy jedynie jego perspektywę na inne postaci i do końca nie wiadomo, czy Brooksowi można ufać.

Ostatecznie zabrakło mi również rozwiązania niektórych kwestii – jak choćby wątku z matką Brooksa. Ponadto Wynajmij sobie chłopaka skupia się głównie na Brooksie i jego niekiedy pokręconym myśleniu, co mi osobiście odpowiadało, ale jeśli liczycie na bardziej rozbudowany wątek romantyczny, to się przeliczycie. Tutaj miłość wali z zaskoczenia na koniec, a w trakcie lektury możemy liczyć co najwyżej na przyjacielskie przepychanki i seksowne, ale równie fałszywe kusicielki, które mamią młodych chłopców swoim wyglądem. Jako powieść młodzieżowa Wynajmij sobie chłopaka sprawdza się w swojej roli i co najważniejsze ostatecznie wytyka wszystkie nastoletnie błędy Brooksa – z czego współcześni nastolatkowie mogą czerpać jakąś naukę.

Dziewczyno! Jeśli więc nie masz chłopaka, to sobie go wynajmij – lub taniej Ci wyjdzie, jeśli kupisz sobie jakiegoś książkowego nicponia w księgarni.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *