Historie siedzą w mojej głowie

conference learning meeting 7095 800x533 - Historie siedzą w mojej głowie

Jakie jest drugie ulubione pytanie pisarza? Pierwsze to oczywiście pytanie o kolejną książkę. Potem prawie zawsze następuje ten moment, w którym ktoś pyta o inspirację. Skąd bierzesz pomysły na książki? Duże rozczarowanie następuje, gdy walę standardem i odpowiadam, że z życia. Podobno ono pisze najlepsze scenariusze. Jak mam lepszy dzień, to mówię, że je zrywam z jabłonki, która rośnie za domem. Wtedy dopiero patrzą na mnie jak na wariata. Wypróbujcie kiedyś sami, to zobaczycie. Jak niby mam człowiekowi wytłumaczyć, że historie siedzą w mojej głowie. Tak po prostu jest, nie potrafię się ich pozbyć, może mam to od urodzenia, a może po prostu naprawdę jestem wariatką, która gada z tymi wszystkimi narwańcami, którzy domagają się przelania na papier.

Czasem mam wrażenie, że choruję na prawdziwe rozdwojenie jaźni. Zupełnie jakbym przenosiła się do mojego wymyślonego świata, czy raczej została wciągnięta tam siłą przez moją wyobraźnię. Właśnie wtedy w mojej głowie zaczynają tworzyć się historie i postaci, które potem ożywają na papierze. Zazwyczaj następuje to gdy jestem pod prysznicem, co ma dwojakie skutki. Po pierwsze nie jestem wtedy świadoma, ile już razy umyłam włosy, przez co powtarzam tę czynność i zużywam tonę szamponu. Po drugie nie mam gdzie zapisać pomysłów – i jeśli nie zrobię tego zaraz po wyjściu spod strumienia wody, wszystko trafia szlag. Wanna to miejsce, gdzie wszystkie troski ulatują z wodą do ścieków, a człowiek zostaje tylko z najważniejszymi sprawami sam na sam. I wbrew zdrowemu rozsądkowi, naprawdę lubię te małe wycieczki w głąb mojej głowy. W końcu pisarz musi chyba mieć coś z wariata. Dlaczego? Bo robi to, co robi i jeszcze to lubi.

W moim przypadku problemem jest coś innego. Mam tyle historii w głowie, że czasem nie nadążam za fabułą każdej z nich. One żyją własnym życiem i często mają mnie w głębokim poważaniu. I weź teraz człowieku, wytłumacz laikowi, że masz w swojej głowie inne światy. Poza tym zastanówcie się przez moment, jakie to duże utrudnienie dla autora. Każdy z bohaterów domaga się atencji, a ja dzień w dzień dzielę wannę z kimś innym. Raz siedzę w niej z seryjnym mordercą, a na drugi dzień strzelam sobie pogawędkę z seksownym najemnikiem i razem ustalamy plan działania na najbliższe rozdziały. Człowiek może od tego zwariować, bo za którą niby historię wziąć się najpierw? Nic jednak nie mogę poradzić na to, że te wszystkie historie tam są i czekają na swoją kolej. Nic dziwnego, że często mają dość tego czekania i zwyczajnie przerywają mi kąpiel.

Dlatego naprawdę nie lubię, gdy ktoś mnie pyta o inspiracje. Zwyczajnie nie jestem w stanie udzielić konkretnej odpowiedzi, ponieważ historie są jak rośliny. Czasem przez lata hoduje się ziarenko, które w pewnym momencie dojrzewa i się rozwija. Nie chodzę po świecie i na każdej ulicy dostrzegam coś, co mnie może zainspirować. Zazwyczaj jestem tak zabiegana, że cudem dostrzegam cokolwiek. Może niektórzy tak mają, że gdzie się nie obejrzą, to przychodzi do nich natchnienie, siadają pod gruszą i tworzą. Moje historie najpierw rodzą się w głowie, potem długo dojrzewają, a następnie nie dają mi spokoju, póki nie przeleję ich na papier.

I jakkolwiek absurdalnie to zabrzmi, to moja inspiracja chyba bierze się stąd, że po prostu dużo gadam z tymi moimi bohaterami, kombinuję na różne sposoby, a potem bardzo dużo poprawiam, by w końcu stworzyć coś bliskie ideału. To mnie nakręca. Nie wzoruję się na niczym ani na nikim i staram się nie powielać schematów. Muszę mieć świadomość, że to, co tworzę, jest od początku do końca moje. Przyznaję, że zajmuje mi to dużo czasu, w ciągu którego wszystko może ulec zmianie. Historie ewoluują, czasem zamieniają się miejscami lub po prostu dochodzą do wniosku, że są bez sensu i wyparowują z mojej głowy.

Mnie historie towarzyszą na każdym kroku. A jaka jest Wasza super moc?

Historie, inspiracja, z życia pisarza, autor, pisanie książek, natchnienie, jak pisać, pisarz,