KRYSZTAŁOWE MOTYLE – KATARZYNA MISIOŁEK: Morza łez nie będzie

DSC 0475 800x533 - KRYSZTAŁOWE MOTYLE – KATARZYNA MISIOŁEK: Morza łez nie będzie

Kryształowe motyle to powieść dla ludzi o mocnych nerwach, którzy jednak mają w sobie dużego wrażliwca. Do książki podeszłam już z konkretnym nastawieniem, bo jak zwykle nie mogłam sobie odpuścić czytelniczych polecajek. Miały być łzy, brak snu w nocy, wulkan emocji i stos zużytych chusteczek higienicznych. Czy to wszystko było? Przekonajcie się sami.

Tytuł: Kryształowe motyle
Autor: Katarzyna Misiołek
Wydawnictwo: Książnica

W sieci można spotkać różne osoby. Okazuje się, że internet pomaga w poznaniu ludzi, którzy zmagają się z tymi samymi problemami. Przekonują się o tym bohaterki tej powieści – Anna, Elżbieta i Izabela. Każda z nich przeżyła tragedię i straciła dziecko. Anna wegetuje bez ambicji i radości, mając na głowie nudną pracę i ciągle narzekającą matkę. Elżbieta z pozoru ma szczęśliwe życie, rodzinę i dobrze prosperujący interes, ale wciąż nie może pogodzić się ze stratą. Izabela prowadzi SPA i pozornie otrząsnęła się z bolesnych doświadczeń. Razem będą musiały pokonać swoją żałobę i ruszyć dalej przez życie. Czy każdej z nich się to uda?

Zaraz weźmiecie mnie za potwora bez serca, bo… nie popłakałam się ani razu. Autorka w tej powieści zwraca uwagę na bardzo delikatny i trudny temat. I naprawdę trudno sobie wyobrazić, co czuje matka, która straciła dziecko, o ile samemu się tego nie przeżyło. Można współczuć i płakać razem z nią, ale jeśli nas bezpośrednio to nie dotyczy, to zareagujemy tak, jak na każda inną śmierć, o której słyszymy. Tymczasem dla rodziny jest to niewyobrażalny cios, z którym musi się borykać jeszcze przez długi czas, jeśli nie przez całe życie. Tym bardziej wymagałam od takiej powieści pewnej głębi, która pozwoliłaby mi na chwilę zanurzyć się w tym trudnym i bolesnym położeniu.

Kryształowe motyle, Katarzyna Misiołek, obyczajowe, literatura kobieca, Wydawnictwo Książnica, Grupa Wydawnicza Publicat

Biorąc na warsztat bardzo trudny temat, trzeba się liczyć z tym, że wykonanie będzie jeszcze trudniejsze. Nie wystarczy powiedzieć, że jest źle i wszyscy uwierzą na słowo i będą płakać, bo wydarzyła się tragedia. Liczyłam na bardziej rozbudowane postaci, które by do mnie przemówiły i naprawdę przejęłabym się ich losem. Ich czyny utwierdzałyby mnie w tym, że coś się dzieje i mogę spodziewać się najgorszego, choć tak naprawdę mam nadzieję, że wyjdą z opresji cało. Owszem Anna, Elżbieta i Izabela przeżywają żałobę na swoje sposoby i należy im współczuć. Ponadto mają przeciwko sobie cały świat. Dlatego, że w tej książce dramat goni dramat i tak naprawdę przez większą jej część zastanawiałam się, jak w ogóle autorka postanowiła ją zakończyć. Bo jak można aż tak dokopać swoim bohaterkom i w sumie tylko Elżbietę obdarować zobowiązaniami trzymającymi przy życiu?

Izabela jest postacią, która według mnie została najmniej przybliżona w całej powieści. Oprócz kilku najważniejszych informacji nie dane mi było poznać jej najgłębszych sekretów. I dlatego zupełnie nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego postąpiła tak, a nie inaczej. Nic tego nie zapowiadało. Po prostu szast-prast i po sprawie. Rozumiem, że miał to być szokujący punkt kulminacyjny, ale tu nie chodzi, by wyciągać królika z kapelusza, ale wcześniej obiecywać czytelnikowi, że takowy królik może się pojawić i tym samym wzbudzać jego zapał do czytania.

Kryształowe motyle to powieść, po której wymagałam naprawdę wiele i uważam, że wykorzystałaby swój potencjał, gdyby więcej miejsca poświęcono na przeżycia bohaterów i to, co tak naprawdę myślą. Tymczasem bohaterki obsypano dramatami, które mają wzbudzać w czytelnikach grozę, żadnej tak naprawdę – może oprócz Elżbiety – nie rzucono kotwicy, która mogłaby utrzymać je na powierzchni. Ratunkiem miała okazać się przyjaźń i ona również wzbudziła we mnie sprzeczne uczucia. Nie podobało mi się, co na końcu powiedziała jedna z bohaterek na temat Izy, ale przyjaciółki tak się chyba nie zachowują. Jeśli tak, to ja dziękuję za taką przyjaźń.

Naprawdę cieszyłabym się, gdyby Kryształowe motyle były dłuższe, a ja mogłabym bardziej zgłębić psychikę głównych bohaterek. Tu miałam wrażenie, że wszystko zostało mi podane na tacy, a ja tylko musiałam się przejąć tym stanem rzeczy i uwierzyć na słowo, że świat naprawdę jest zły. Może to po prostu coś ze mną jest nie tak – choć często zdarza mi się płakać na filmach i książkach – bo nie zostałam poruszona do głębi tymi dramatami – choć ciekawa wydawała mi się relacja Anny z matką i z uwagą śledziłam, w jaki sposób kobieta sobie z tym poradzi.

Kryształowe motyle z pewnością większości z Was dostarczą dużo emocji, ale dla mnie czegoś zabrakło. Plusem powieści jest to, że można ją przeczytać w ciągu jednego dnia, a styl autorki jest naprawdę przystępny. Jeśli więc macie chwilę czasu, to podejmijcie wyzwanie i zmierzcie się z tą książką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *