Lucyfer powrócił i ma w rękawie asa

60349770 1114517915425517 5074518445932937216 n 800x451 - Lucyfer powrócił i ma w rękawie asa

Na 4 sezon Lucyfera czekałam z tak wielką niecierpliwością, że prawie padłam z wyczerpania, zanim Netflix zlitował się i rozpoczął kampanię promocyjną tego serialu. Lucyfer już kiedyś zagościł na blogu, a znajdziecie go TUTAJ. Praktycznie nie mogę uwierzyć w to, że już obejrzałam wszystkie odcinki, a teraz będę musiała czekać na kolejne – bo że kolejne będą, to nie mam wątpliwości. Dlaczego? Po pierwsze Netflix nie może tego zrobić widzom i nie wyłożyć kasy na kolejne sezony. Po drugie coś czuję, że ta kasa za 4 sezon Lucka się zwróci i to z nawiązką. Po trzecie zakończenie sezonu ma duży potencjał i aż szkoda, jakby to wszystko miało się tak skończyć.

Muszę przyznać, że trochę obawiałam się Netflixa i tego, że zniszczy Lucka i zamieni w coś zupełnie innego. Na szczęście producenci trzymają poziom od początku, a netflixowy Lucyfer nie różni się tak bardzo od pierwowzoru – przynajmniej na pierwszy rzut oka. Konwencja co prawda jest zachowana, ale dzięki temu, że ograniczono odcinki, a fabułę trzeba było zmieścić jedynie w 10, to możemy spodziewać się ciągłej akcji i nierozwlekania jej – jak to było w przypadku 3 sezonu. Ponadto było widać, że poprzednio producenci nie mieli już pomysłu, co z tym Luckiem zrobić, dlatego zasypywali nas masą dochodzeń, pomijali relacje bohaterów, a skupili się na spektakularnym zakończeniu, żeby – werble – przekazać nam informację o tym, że Lucyfer się skończył! Tak się nie robi. Widać, że Netflix chce wprowadzić zmiany, ale robi to powoli.

Lucyfer, Lucifer, Netflix, Chloe, Eve, serial, seriale, fantastyczny, fantastyka, anioły, demony, diabeł

Podobało mi się to, że w 4 sezonie postanowiono bardziej skupić się na bohaterach i mimo że mamy oczywiście dużo kryminalnych zagadek, to czasem miałam wrażenie, że one przemykają po ekranie, ustępując miejsca temu, co najważniejsze – Luckowi. Świetnym posunięciem było dopuszczenie do głosu postaci drugoplanowych i to nie tylko po to, żeby zrobić tło dla wygłupów Lucyfera. W końcu Linda i Amenadiel, Maze, Dan i Ella dostali cząstkę swojej małej historii i mogli wykazać się zarówno postaciowo, jak i aktorsko. Tego brakowało mi w poprzednich sezonach, bo mimo że występowali, to ich historie nic nie wnosiły do głównego wątku Lucyfera i Chloe. Teraz każdy tak naprawdę jest ważną postacią, z którą można zaprzyjaźnić się na nowo.

Netflix postawił również na nowe twarze, za co jestem mu wdzięczna. Brakowało mi już wątku niebiańsko-piekielnego i nowych postaci, które wniosłyby powiew świeżości do produkcji. Eve początkowo mnie bardzo denerwowała i wprowadziła trochę zamętu w idealne życie Lucyfera. Ostatecznie jej entuzjastyczne podejście do życia sprawiło, że musiałam przynajmniej częściowo obdarzyć ją sympatią. Niestety powtórzono schemat, w którym „nowa twarz” wysuwa się naprzód – podobnie jak było z Charlotte – a inne fantastyczne postaci nie zostają za bardzo dopuszczone do głosu. Szkoda, że nie pociągnięto bardziej wątku Remiel – anielskiej siostry Lucyfera lub ojca Kinleya i hordy demonów, grasującej po Los Angeles.

Lucifer Season 4 Netflix 1024x576 - Lucyfer powrócił i ma w rękawie asa

W końcu jednak częściej mogliśmy „podziwiać” Lucyfera jako Pana Piekieł. Charakteryzacja naprawdę przypadła mi do gustu i miałam nadzieję, że Lucek będzie mieć trochę więcej problemów z proroctwem, którym straszył ojciec Kinley. Problemy Lucyfera z jego prawdziwą naturą zostały dla mnie trochę za szybko zażegnane. Miałam nadzieję, że będzie musiał nad tym popracować, a przez to Chloe zbliży się do niego jeszcze bardziej i zaakceptuje go takim, jaki jest naprawdę. Muszę jednak przyznać, że gdy Chloe poznała już prawdę, to od razu jakoś lżej mi się oglądało ten serial. Ostatecznie detektyw uwierzyła w słowa Lucyfera – choć początkowo nie było łatwo – a on mógł dzielić z kimś swój sekret i miał w końcu w kimś oparcie. Ich relacja w końcu została pogłębiona, na co czekałam trzy długie sezony.

LUCIFER 404 Unit 00530R db3945c - Lucyfer powrócił i ma w rękawie asa

Zakończenie wzbudziło jednocześnie mój zachwyt, ale i smutek nad Luckiem. Dlatego nie wyobrażam sobie, że twórcy nie będą kontynuować Lucyfera i pozostawią to w takim stanie. Dla mnie ten serial wciąż ma duży potencjał, który w najnowszym sezonie nie został do końca wykorzystany, ale równie dobrze może być tylko stopniowo dawkowany w następnych odcinkach. Dla mnie najważniejsze jest to, że Lucek pozostał Luckiem, ale… widać w nim zmianę. W końcu zaczął rozumieć, co tak naprawdę jest ważne i mam nadzieję, że tak pozostanie.

Lucyfer już za mną, ale z ciekawością czekam na Good Omens. Premiera już 31 maja!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *