ZBUNTOWANY DZIEDZIC – WARD KEELAND: Kochaj albo rzuć

DSC 0311 1 800x533 - ZBUNTOWANY DZIEDZIC – WARD KEELAND: Kochaj albo rzuć

Ten tytuł przyciągnął mnie od razu, gdy tylko pojawił się w zapowiedziach. I nie pytajcie dlaczego, bo wystarczy spojrzeć na okładkę, następnie na autorki, a nawet zahaczyć o tytuł, by wiedzieć, że Zbuntowany dziedzic mieści się w granicach tylko jednego gatunku. Penelope Ward wciąż pozostaje autorką, do której mam sentyment i nadzieję, że nie zmarnuje swojego potencjału. Ostatnio razem z Vi Keeland trochę mnie rozczarowały à propos Milionera i bogini. Dzisiaj jestem w stanie wybaczyć im te potknięcia, bo uwiodły mnie Zbuntowanym dziedzicem.

Tytuł: Zbuntowany dziedzic
Autor: Penelope Ward, Vi Keeland
Wydawnictwo: Editio Red

To miała być tylko przyjacielska przysługa. Gia nie miała żadnego pojęcia o pracy barmanki, ale i tak postanowiła pomóc przyjaciółce i jednorazowo zastąpić ją w barze. Na jej nieszczęście akurat tego dnia w lokalu pojawił się właściciel. Nikt by nie przypuszczał, że Rush ma kupę kasy i jest właścicielem prestiżowego lokalu. Wytatuowany, wysportowany i niezwykle arogancki mężczyzna sieje prawdziwy pogrom wśród pracowników i każdy boi się mu sprzeciwić. Każdy oprócz Gii. Dziewczyna sama nie wie, co popycha ją do ciągłego sprzeciwiania się mężczyźnie, ale chemia między nimi nie daje jej spokoju. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Rush wyznaje proste zasady – żadnych związków jedynie niezobowiązujący seks. To jednak nie jest w stanie powstrzymać rodzącego się między nimi uczucia. Wkrótce okazuje się, że jedna pochopnie podjęta decyzja, może zaważyć na ich wspólnym szczęściu.

Zbuntowany dziedzic jest bardzo prosty w swojej konstrukcji. Mamy dziewczynę, która tylko na pierwszy rzut oka wydaje się szarą myszką. Panoszącego się wszędzie mężczyznę, który skrywa wiele pod maską pogardy. I kłopoty, które są nieuniknione, ale jednocześnie tak bardzo potrzebne, by umocnić więź między bohaterami. Po ostatnim małym niewypale, który zafundowały mi autorki, trochę się obawiałam, że znów wyjdzie z tego meksykańska telenowela, ale na szczęście Zbuntowany dziedzic od początku daje radę. Na uwagę z pewnością zasługują częste przepychanki słowne bohaterów, które wprowadzają do powieści trochę humoru.

Życie składa się w dziesięciu procentach z tego, co ci się przytrafia, i w dziewięćdziesięciu procentach z tego, co z tym zrobisz.

Rush to kolejny książkowy facet, który podbił moje serce – naprawdę na moich półkach stoi już zbyt wiele pierwszych miłości. Ma wszelkie zadatki na samca alfa, do tego wszyscy się go boją, ponieważ zazwyczaj nie owija w bawełnę. Pod maską złego drania skrywa jednak troskliwą duszę i mimo licznych zapewnień, że posiada bardzo ciemną stronę, w tej części niestety niedane było mi jej poznać. Jego historia natomiast wydaje się bardzo ciekawa i autorki stopniowo dawkowały o nim informacje, więc mam nadzieję, że dowiemy się jeszcze więcej w kolejnej części. Niemniej tytułowe określenie bardzo do Rusha pasuje – a jego prawdziwe imię powali Was na kolana i całkowicie skonacie z miłości.

Zbuntowany dziedzic, Vii Keeland, Penelope Ward, Warland, erotyka, literatura kobieca, romans

Gia to dziewczyna, która z pozoru wydawała mi się typową szarą myszką – okularnica, która pisze(!) książki i ma problem z blokadą twórczą. Co jeszcze bardziej mnie zaskoczyło, to fakt, że dostała dziesięć tysięcy dolarów zaliczki za książkę, której jeszcze nie napisała. Też bym tak chciała. Przeświadczenie, że mam do czynienia z kolejną niewydarzoną dziewczynką, sprawiło, że wielokrotnie otwierałam szeroko oczy ze zdumienia. Okazuje się, że Gia wcale nie jest taka grzeczna, jak mogłoby się to wydawać na początku. Co więcej – w pewnym momencie to ona zaczyna uwodzić Rusha i chce przenieść ich relację na wyższy poziom.

Od razu uprzedzam, że Zbuntowany dziedzic kończy się takim cliffhangerem, że jeśli nie chcecie sobie popsuć przyjemności z czytania, to nie zaglądajcie na koniec książki. Naprawdę nie mogę się doczekać, jak rozwinie się sytuacja Rusha i Gii i mam nadzieję, że autorki przybliżą nam trochę bardziej postacie Rusha i jego rodziny, a także nie pozwolą odetchnąć, skoro w taki sposób zakończyły pierwszą część.

Zbuntowany dziedzic to książka, którą naprawdę warto przeczytać w wolne popołudnie.

1 thought on “ZBUNTOWANY DZIEDZIC – WARD KEELAND: Kochaj albo rzuć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *