MIESZKAJĄC Z WROGIEM – PENELOPE WARD: Kocham cię, ale cię nie lubię

DSC 0358 800x533 - MIESZKAJĄC Z WROGIEM – PENELOPE WARD: Kocham cię, ale cię nie lubię

Stara miłość nie rdzewieje? Musicie przyznać, że nawet najsilniejsze uczucie może przygasnąć, jeśli w grę wchodzą bolesne doświadczenia. Co, jeśli miłość zamieni się w nienawiść, która przetrwała całą dekadę? Czy wtedy można na dnie duszy odnaleźć jeszcze to młodzieńcze uczucie, którym darzyło się tę drugą osobę. I co byście zrobili, gdybyście musieli zamieszkać z człowiekiem, którego kochacie nad życie, ale on Was nienawidzi?

Tytuł: Mieszkając z wrogiem
Autor: Penelope Ward
Wydawnictwo: Editio Red

Amelia dziedziczy po babci połowę domu. Niestety druga połowa przypada Justinowi – jej najlepszemu przyjacielowi z dzieciństwa, z którym rozstała się w bardzo nieprzyjemnych okolicznościach. Gdy zjawa się w domku, ma nadzieję, że Justin nie będzie chciał w nim spędzać czasu. Niestety on pojawia się tam ze swoją dziewczyną i pała do Amelii ogromną nienawiścią. Mimo wrogości Justina, w Amelii odżywają głęboko skrywane uczucia, a każda kolejna kłótnia coraz bardziej ją rani. Amelia jeszcze nie wie, że już całkiem niedługo przyjdzie jej się zmierzyć nie tylko z Justinem, ale również nową rolą, którą narzuci jej życie.

Mieszkając z wrogiem to powieść, po której z pewnością nie będziecie się spodziewać takich zwrotów akcji. Początkowo myślałam, że to kolejna powieść z gatunku lekkich opowiastek o miłości, a tu takie zaskoczenie. Oczywiście znajdziemy tu elementy romansu, trudnej przeszłości i lekkich przepychanek głównych bohaterów. Powiem Wam jednak, że to jedynie wierzchołek góry lodowej, w którą uderza Amelia, ale nie będę zdradzać więcej szczegółów. Dodatkowo w tej powieści wszystkich bohaterów da się lubić. Czasem jedynie Amelia mnie irytowała barkiem pewności siebie, ale Justin całkowicie mi to wynagradzał.

Mieszkając z wrogiem, Penelope Ward, Editio Red, romans, obyczajowe, erotyka

Kto nie chciałby mieszkać z takim Justinem palec do góry. Nie ma nikogo? I się nie dziwię. Prawdziwy chłopak z gitarą i ogromnym… talentem. Troskliwy, oddany, prawdziwie kochany z głosem rockmana. Do tego ambitny, mądry i opiekuńczy. Tak zachwalam Justina, bo naprawdę go polubiłam. To taki chłopak z sąsiedztwa, któremu nie uderzyła woda sodowa do głowy, mimo że odniósł sukces. Oczywiście na początku był opryskliwy i nie przebierał w słowach, ale jednocześnie był przy tym niezwykle uroczy. Zapewniam, że gdy poznacie Justina, to od razu się w nim zakochacie.

Amelia to raczej twardo stąpająca po ziemi dziewczyna, która tylko czasami miewa chwile słabości i wychodzi z niej niedoceniona nastolatka. Przyznaję, że trochę mnie wtedy irytowała i zupełnie nie mogłam zrozumieć jej krótkowzroczności – facet nie byłby w stanie tak się poświęcić, gdyby nie kochał, a ona uparcie potrzebowała potwierdzenia. Muszę stwierdzić, że znalazła się jednak w takiej sytuacji, że każdej nieprzygotowanej kobiecie byłoby trudno. Dodatkowo jej relacja z Justinem wcale nie jest od początku jasna – to przede wszystkim opowieść o wielkiej przyjaźni, która przetrwała wiele przeciwności.

Po przeczytaniu Mieszkając z wrogiem mogę z ręką na sercu powiedzieć, że to piękna historia, która na pierwszy rzut oka może niektórym wydać się kolejną opowiastką o miłości. Przede wszystkim jest to powieść o przyjaźni, poświęceniu i o przekraczaniu własnych barier. Miłość oczywiście również jest zawarta w tej historii, ale dla mnie była jedynie następstwem życiowych wyborów – pojawiła się wcześnie i przetrwała mimo niezliczonych problemów.

Mieszkając z wrogiem to powieść, która Was zaskoczy i zapewniam, że odłożycie ją na półkę z uśmiechem na twarzy.