NATURALISTA – ANDREW MAYNE: Strzeż się drapieżnika… PRZEDPREMIEROWO

DSC 0530 1 1200x706 - NATURALISTA – ANDREW MAYNE: Strzeż się drapieżnika... PRZEDPREMIEROWO

Podobno po przeczytaniu tej książki miałam nigdy więcej nie wejść do lasu. Prawda była taka, że już po przeczytaniu pierwszego rozdziału, postanowiłam, że w najbliższym czasie moja noga w nim nie postanie. Taki ze mnie mężny i dzielny rycerz, normalnie żadnemu zbirowi nie przepuszczę, że już nie wspomnę o seryjnych mordercach grasujących gdzieś pośród uspokajającej zieleni lasu. Naturalista zapowiadał się wspaniale i był taki przez większość lektury…

Tytuł: Naturalista
Autor: Andrew Mayne
Wydawnictwo: W.A.B.

Profesor Theo Cray jest uznanym biologiem – naprawdę nie chce mi się tłumaczyć jego dokładnej specjalizacji – który zostaje oskarżony o morderstwo. Szybko jednak wychodzi na wolność, ponieważ policja dochodzi do wniosku, że jego byłą studentkę zabił niedźwiedź grizzly. Cóż… Theo widzi jednak znacznie więcej, niż policja i rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Odkrycie kolejnych ciał nie przybliża go jednak do rozwiązania zagadki. Okazuje się, że będzie musiał zmierzyć się nie tylko z niedowierzającymi mu gliniarzami, własnymi demonami, ale również z seryjnym mordercą, który pozostał niewidzialny przez trzydzieści lat. Theo go dostrzega i właśnie dlatego niebezpieczeństwo spada najpierw na niego i jego najbliższych.

Myślałam, że Naturalista mnie niesamowicie zmęczy natłokiem niepotrzebnych faktów – nie zapominajmy, że jest to thriller z dużą dawką nauki. Zostałam jednak mile zaskoczona, gdy okazało się, że naukowe ciekawostki są dawkowane w przystępy i interesujący sposób. Wbrew pozorom z tej książki można czerpać niezłe podwaliny do dalszego zgłębiania tematu – bo nie oszukujmy się, że Naturalista nas tego nauczy. Może jednak stanowić ciekawą inspirację, z której wynika, że nawet roślina może wskazać nam miejsce zabójstwa. Plusem jest również to, że powieść czyta się niesamowicie szybko dzięki dosyć krótkim rozdziałom, które nadają Naturaliście dynamiczną strukturę oraz – co najważniejsze – wciąż towarzyszącemu napięciu. Z pewnością na korzyść działa również lekki styl autora.

Jak już napisałam na początku od pierwszych stron ściele się przysłowiowy trup, a my poznajemy mordercę. Oczywiście nie wiemy, czy w ogóle jest człowiekiem – przypomina to raczej spotkanie z rozwścieczonym wilkołakiem i w sumie przez większość książki nie mamy pewności, czy aby to zwykły człowiek. Mamy za to profesora, który początkowo wydaje się zapatrzonym w roślinne próbki intelektualistą. Dopiero świadomość, że zamordowano znaną mu osobę oraz chęć wymierzenia sprawiedliwości sprawia, że możemy poznać Theo jako całkiem rozgarniętego faceta ze słabością do ładnych pań.

683535 352x500 - NATURALISTA – ANDREW MAYNE: Strzeż się drapieżnika... PRZEDPREMIEROWO

Podobało mi się, gdy bohater powoli odkrywał w sobie elementy śledczego, aż był w stanie porzucić dotychczasowe życie. Sama muszę przyznać, że śledztwo i mnie wciągnęło, więc z zapartym układałam łamigłówkę razem z Theo. Trudno mi tutaj powiedzieć coś o pozostałych bohaterach, bo są oni raczej tłem wydarzeń, odgrywają konkretną rolę i znikają, by oddać sprawy w ręce naszego biologa. Trochę zaskakujące było również to, że każdy pomysł – nawet najbardziej absurdalny – sprawdzał się w stu procentach, co sprawiało, że Theo miał zawsze rację. Może warto było rzucić mu trochę kłód pod nogi – pomyślicie, że sam fakt ścigania mordercy jest sam w sobie problemem. Zawsze można jednak zrobić z życia bohatera jeszcze większe piekło.

Wciągnęłam się w lekturę i zamiast męczyć się z powieścią naszpikowaną naukowymi doniesieniami, zdałam sobie sprawę, że mam do czynienia z książką mocno podszytą napięciem i z zapartym tchem wypatruję mordercy. Naturalista zdecydowanie jest mocnym spektaklem jednego aktora – trzeba nadmienić, że całkiem dobrego. Inaczej ta powieść pewnie nie wywarłaby na mnie takiego wrażenia. Niestety moje zachwyty skończyły się pod koniec. Miałam nadzieję, że zakończenie pozostawi mnie z trudnym do opisania wyrazem twarzy, a jednak przypominało końcówkę filmu sensacyjnego, w którym jeden bohater pokonuje całe zło tego świata. I może wcale nie jest to aż takie złe, jednak ja poczułam lekkie rozczarowanie, że w tych kilku ostatnich stronach nie odnalazłam aż tyle napięcia, ile zakładałam po serwowanej akcji w trakcie lektury.

Naturalista z pewnością będzie dla Was dobrą lekturą, jeśli brakuje Wam w życiu odrobinę napięcia i chcecie trochę pogłówkować, a przy okazji dowiedzieć się kilku naukowych ciekawostek.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: