ADRIANNA TRZEPIOTA: To, co najbardziej wartościowe, zawsze jest na wyciągnięcie ręki.

Adrianna

W minionym roku miałam okazję przeczytać Zwilczoną. Na blogu pojawiła się pochlebna recenzja oraz konkurs. Książka wywarła na mnie niesamowite wrażenie i postanowiłam przeprowadzić z autorką wywiad, by zaspokoić głów swojej wiedzy. Traz i Wy możecie go przeczytać. Jeśli jeszcze nie czytaliście Zwilczonej, to może odpowiedzi pisarki Was przekonają, że jednak warto. 

Adrianna Trzepiota mówi o sobie:

Adrianna
Fotografie zostały udostępnione przez autorkę

Urodziłam się i wychowałam w malowniczym mazurskim miasteczku Szczytnie. Studiowałam filologię polską na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim oraz Uniwersytecie Warszawskim. Jestem również miłośniczką Podlasia oraz niekonwencjonalnych metod uzdrawiania duszy i ciała. Szczęśliwa mama i żona. Z zamiłowania kociara 🙂

Jak zaczęła się Pani przygoda z pisaniem? Co tak naprawdę skłoniło do napisania książki i jak się do tego Pani przygotowywała? Ile czasu zajęło napisanie Zwilczonej? Skąd pomysł na taką książkę? 

Książkę chciałam napisać od zawsze, aż w końcu przyszedł moment, w którym ona sama do mnie przyszła. Byłam świeżo upieczoną mamą, kończyłam studia, pracowałam w firmie szkoleniowej, nie miałam na nic czasu. Pewnego dnia zostałam zwolniona. Na początku był lęk, a potem przyszło ukojenie w postaci lektury Biegnącej z wilkami Clarissy Pinakoli Estes. I wtedy stwierdziłam, że to jest właśnie ten moment kiedy powinnam zebrać wszystkie swoje siły i napisać książkę. Pomyślałam, że lepszego momentu nie będzie.

Co lub kto Panią najbardziej motywował podczas tworzenia powieści? Co służyło jako koło napędowe?

Kołem napędowym było znalezienie kolejnej pracy… W przeciągu kilku miesięcy napisałam połowę książki, a potem znowu brakowało czasu nawet na sen… Jednakże miałam już „zaczyn” i nie mogłam go zmarnować. Musiałam dokończyć to, co zaczęłam. Czasami zasypiałam nad komputerem, siedząc w kuchni, ale słyszałam w sobie ten „zwilczony” głos, który nie pozwalał mi skupić się jedynie na dziecku, studiach i nowej pracy. Nie miałam wyjścia i musiałam to wszystko zbić w jedną całość. Książkę pisałam 6 miesięcy. Była skończona w roku 2013, a potem przez dwa lata szukałam Wydawcy.

Co tak naprawdę składa się na mazurską mentalność? Proszę opowiedzieć o Warmii, jej historii i o tym, co Panią najbardziej urzekło w tym regionie. Czego możemy się spodziewać, przybywając na Mazury i gdzie szukać magii? Czy ona w ogóle istnieje?

Najpiejsza na Warmii i Mazurach jest jej historia wypełniona po brzegi spracowanymi i doświadczonymi przez los ludźmi oraz jej natura. Pochodzę z Mazur, wychowywałam się miedzy lasami i jeziorami i nie wyobrażam sobie, aby nie móc tam powracać. Magia jest w powiewie wiatru, w zapachu sosen w złotym piasku, w szmerach lasów. Magia jest w każdym codziennym dniu, tylko my czasami nie umiemy jej dostrzec, zbyt wiele oczekując od świata materialnego. To, co najbardziej wartościowe, zawsze jest na wyciągnięcie ręki.

Czy posiada Pani autorytet, dzięki któremu obrała Pani taką życiową ścieżkę? Jeśli tak, to dlaczego ta osoba jest dla Pani ważna? 

Nie ma jednej osoby, której mogłabym przypisać wszystkie cechy autorytetu. Bardzo dużo czytam i to właśnie w książkach najczęściej znajduje odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania. Uwielbiam mądrość śp. Księdza Tischnera, ks. Jana Twardowskiego, powieści Olgi Tokarczuk, Katarzyny Enerlich, uwielbiam Clarissę Pinakolę Estes. Dużo czytam rosyjskich filozofów Michaiła Bahtina czy Daniiła Andriejewa. To właśnie Bachtin powiedział, że wszyscy jesteśmy jak palimpsest. Zapisują się gdzieś w nas różne głosy i wydarzenia, tym samym tworzą naszą indywidualną tożsamość. I właśnie chyba tak jest.

Jakie cechy powinien posiadać według Pani autor, który chce wydać książkę i w spokoju ducha doczekać tego dnia? Jakie wartości wyznaje Pani? Co tak naprawdę jest najważniejsze w życiu? 

Autor, który chce wydać książkę, powinien dużo czytać, pisać i uzbroić się w cierpliwość. Napisałam książkę w przeciągu pół roku, a potem zaczęłam poszukiwać Wydawcy. Na początku wszyscy odrzucali moją powieść, bo „nie mam nazwiska” i na mnie się nie zarobi. Potem gdy pojawiło się światełko w tunelu, usłyszałam, że należałoby usunąć wilczycę z książki, zrobić z niej zwykły romans. W przeciwnym wypadku czytelnik nie zrozumie fabuły. Nie wiedziałam co zrobić. Zaczęłam w ciszy medytować i podjęłam decyzję, że nie zgodzę się na to. Słysząc takie opinie, można się załamać… ale też trzeba wierzyć w to, co się robi. Jeżeli JA jako autor nie uwierzę, że to, co piszę, jest DOBRE, to nikt w to nie uwierzy i nie zainwestuje. Wszystkim się nie dogodzi. Autor musi być PRAWDZIWY w tym, co robi i na pewno się uda.

Dlaczego akurat Wilczyca? Czy każda kobieta powinna szukać jej w sobie. A co jeśli wychodzi ze mnie lwica lub lisica? Od czego zacząć poszukiwania swego wewnętrznego głosu? 

Kiedy miałam trudny okres w życiu, postanowiłam utożsamić się z czymś, co da mi siłę. Długo szukałam, aż w końcu zaczęłam czytać literaturę na temat wilczych watah i stało się. Przepadłam, zakochując się w tych zwierzętach. C.P.Estes pięknie napisała, że dojrzałe kobiety powinny sobie nadawać imiona. W końcu najlepiej znają swoje potrzeby. W moim przypadku musiała to być Wilczyca. Dała mi dużo siły, mądrości i wytrwałości w osiągnięciu zamierzonego celu.

Jaka tak naprawdę jest Jaśmina? Czy może być ona symbolem kobiet dzisiejszego wieku? 

Jaśmina jest zwykłą kobietą, która zbacza z utorowanej ścieżki, po to, aby odnaleźć siebie prawdziwą. Myślę, że każda z nas może odnaleźć w niej odrobinę swojego życia.

Czy Pani znalazła swoją Wilczycę? A jeśli tak, to czy Pani słucha jej rad?

Adrianna

Tak. Ja odnalazłam swoją „wewnętrzną wilczycę”. Długo jej szukałam teraz muszę pilnować, żeby ode mnie nie odeszła. Muszę ją karmić, poić, mieć dla niej czas wtedy będzie moją najwierniejszą kompanką.

Dlaczego warto przeczytać Zwilczoną? Czy można z niej wyciągnąć jakąś naukę na przyszłość? 

Warto ją przeczytać, bo można odnaleźć w niej ukojenie dla swojego spracowanego życia. Bunt, który przechodzi główna bohaterka, siedzi w każdej z nas, tylko nie wiemy, w jakie słowa ubrać to, co obecnie przeżywamy. Jeżeli choć jedna czytelniczka odnajdzie drogę do siebie po przeczytaniu mojej książki, to będzie dla mnie największy sukces.

Co planuje Pani w najbliższej przyszłości? Czy czytelnicy mogą liczyć na kolejne publikacje? A jeśli tak, to czy będą podobne do Zwilczonej, czy wręcz przeciwnie? 

W roku 2016 pojawi się kolejny tom Zwilczonej. Na chwilę obecną planuję napisać drugą książkę, a co przyniesie los w dalekiej przyszłości? Kto to wie? Na razie płynę z nurtem zdarzeń.

I pytanie ostatnie na rozluźnienie – choć podejrzewam, że powinno znaleźć się na początku 🙂 Trafia Pani na bezludną wyspę. Nie ma zasięgu. Butelki, papieru ani długopisu też Pani nie ma, więc list odpada. Na szczęście siłą swoich myśli może Pani ściągnąć tylko jedną rzecz, by umilić sobie pobyt, czekając na zbłąkany statek, który zabrałby Panią do domu. Co to będzie za rzecz i dlaczego akurat to? 

Na bezludną wyspę na pewno zabrałabym nóż. Pomimo tego, że bardzo często chodzę z głową w chmurach to bez tego narzędzia ani rusz! Jak tylko mam czas, to uwielbiam gotować, a na bezludnej wyspie na pewno by się przydał.   

Dziękuję autorce za udzielenie odpowiedzi. Życzę wielu wspaniałych książek.