Katarzyna Łochowska/ Lipiec 20, 2017/ O TYM I O TAMTYM

 

Bardzo się cieszę, jeśli przyciągnął Was tytuł wpisu. Skoro jesteśmy takim narodem, który najbardziej interesuje się czyimś nieszczęściem, aferami czy skandalami (lecę po stereotypach, a co tam!), to uznałam, że tym sposobem przyciągnę dużo więcej odbiorców. Mam nadzieję, że mi się udało, bo gra naprawdę jest warta świeczki. Mianowicie – myślę, że muszę się przed Wami wytłumaczyć. Na samym wstępie ślę pozdrowienia dla kumatych, którzy jednak nie dali się złapać na tytuł, tylko już wiedzą, co jest grane 😉

Jak mogliście zauważyć – albo i nie, bo pewnie już dawno o mnie zapomnieliście – Nałogowy Książkoholik umarł śmiercią naturalną. Koniec. Kaplica. Krzyż na drogę. Tak niestety się stało i nie ma się co oszukiwać, że jest inaczej. Blog od lutego nie funkcjonuje w ogóle i nawet nie mogę dodać magicznego słówka „praktycznie”, które by jakoś mnie usprawiedliwiało. Prawda jest jednak taka, że nawet ja sama na niego nie wchodziłam i z doświadczenia wiem, że Wy pewnie też. Jeśli ktoś natknął się na mojego Instagrama, to wie, że jednak nie umarłam i gdzieś tam sobie funkcjonowałam w tym złym świecie.

Co się ze mną działo? Dużo i nic. Po części usprawiedliwiam moją nieobecność tym, że rzeczywiście miałam bardzo dużo na głowie w związku z pisaniem i obroną licencjatu. I możecie mi wierzyć lub nie, ale okres 2,5 ostatnich lat uważam za najbardziej trudny i przytłaczający czas w moim dotychczasowym życiu z racji tego, że próbowałam pogodzić „pracę” bloggerki książkowej, pisarki, zdobyć jak najlepsze wyniki i jeszcze przezwyciężyć prywatne przeciwności losu, które prawie powaliły mnie na kolana. Niestety boleśnie dowiedziałam się, że tak się nie da. Nie można walczyć na wszystkich frontach i zawsze wygrywać. Gdzieś jednak trzeba ponieść porażkę. Zrozumiałam, że muszę coś wybrać i takim oto sposobem moje pasje poszły na bok, ustępując miejsca studiom i prywatnym zmaganiom. Poniosłam koszty, ale wygrałam. Teraz chcę się skupić jedynie na pasjach.

Wciąż jednak nie jest kolorowo. Staram się z całych sił obudzić w sobie dawną pasję i werwę. Dlatego właśnie czytacie ten post na nowej stronie, na której teraz będę funkcjonować. Dawny Nałogowy Książkoholik żegna się z Wami, a nowy zaprasza w swoje skromne progi. Uznałam, że potrzebny mi nowy start, o czym świadczy ta strona. Ja wciąż będę się zmagać z samą sobą i mam nadzieję, że wkrótce odniosę sukces na tym polu. Was mogę jedynie zachęcić do czytania nowego Nałogowego i dopingowania mnie w zmaganiach.

Od razu chcę Was poinformować, że zaplanowałam kilka działań, o których dowiedzie się w swoim czasie i mam nadzieję, że chętnie weźmiecie w nich udział. Chciałabym zmienić również samą formę Nałogowego, na którym oczywiście będą publikowane recenzje książek, ale pojawi się więcej felietonów, coś o filmach i serialach, a także moje własne przemyślenia, którymi będę się chciała z Wami podzielić. Wkrótce będziecie mogli przeczytać moje stare wpisy, które systematycznie uzupełniam na nowej stronie. Zobaczymy, jak będziemy działać w praktyce.

Tymczasem cześć i czołem, Nałogowcy. Wróciłam!