NAŁOGOWY ŻEGNA SWOICH CZYTELNIKÓW: To już jest koniec

Koniec

 

Bardzo się cieszę, jeśli przyciągnął Was tytuł wpisu. Skoro jesteśmy takim narodem, który najbardziej interesuje się czyimś nieszczęściem, aferami czy skandalami (lecę po stereotypach, a co tam!), to uznałam, że tym sposobem przyciągnę dużo więcej odbiorców. Mam nadzieję, że mi się udało, bo gra naprawdę jest warta świeczki. Mianowicie – myślę, że muszę się przed Wami wytłumaczyć. Na samym wstępie ślę pozdrowienia dla kumatych, którzy jednak nie dali się złapać na tytuł, tylko już wiedzą, co jest grane 😉

Jak mogliście zauważyć – albo i nie, bo pewnie już dawno o mnie zapomnieliście – Nałogowy Książkoholik umarł śmiercią naturalną. Koniec. Kaplica. Krzyż na drogę. Tak niestety się stało i nie ma się co oszukiwać, że jest inaczej. Blog od lutego nie funkcjonuje w ogóle i nawet nie mogę dodać magicznego słówka „praktycznie”, które by jakoś mnie usprawiedliwiało. Prawda jest jednak taka, że nawet ja sama na niego nie wchodziłam i z doświadczenia wiem, że Wy pewnie też. Jeśli ktoś natknął się na mojego Instagrama, to wie, że jednak nie umarłam i gdzieś tam sobie funkcjonowałam w tym złym świecie.

Co się ze mną działo? Dużo i nic. Po części usprawiedliwiam moją nieobecność tym, że rzeczywiście miałam bardzo dużo na głowie w związku z pisaniem i obroną licencjatu. I możecie mi wierzyć lub nie, ale okres 2,5 ostatnich lat uważam za najbardziej trudny i przytłaczający czas w moim dotychczasowym życiu z racji tego, że próbowałam pogodzić „pracę” bloggerki książkowej, pisarki, zdobyć jak najlepsze wyniki i jeszcze przezwyciężyć prywatne przeciwności losu, które prawie powaliły mnie na kolana. Niestety boleśnie dowiedziałam się, że tak się nie da. Nie można walczyć na wszystkich frontach i zawsze wygrywać. Gdzieś jednak trzeba ponieść porażkę. Zrozumiałam, że muszę coś wybrać i takim oto sposobem moje pasje poszły na bok, ustępując miejsca studiom i prywatnym zmaganiom. Poniosłam koszty, ale wygrałam. Teraz chcę się skupić jedynie na pasjach.

Wciąż jednak nie jest kolorowo. Staram się z całych sił obudzić w sobie dawną pasję i werwę. Dlatego właśnie czytacie ten post na nowej stronie, na której teraz będę funkcjonować. Dawny Nałogowy Książkoholik żegna się z Wami, a nowy zaprasza w swoje skromne progi. Uznałam, że potrzebny mi nowy start, o czym świadczy ta strona. Ja wciąż będę się zmagać z samą sobą i mam nadzieję, że wkrótce odniosę sukces na tym polu. Was mogę jedynie zachęcić do czytania nowego Nałogowego i dopingowania mnie w zmaganiach.

Od razu chcę Was poinformować, że zaplanowałam kilka działań, o których dowiedzie się w swoim czasie i mam nadzieję, że chętnie weźmiecie w nich udział. Chciałabym zmienić również samą formę Nałogowego, na którym oczywiście będą publikowane recenzje książek, ale pojawi się więcej felietonów, coś o filmach i serialach, a także moje własne przemyślenia, którymi będę się chciała z Wami podzielić. Wkrótce będziecie mogli przeczytać moje stare wpisy, które systematycznie uzupełniam na nowej stronie. Zobaczymy, jak będziemy działać w praktyce.

Tymczasem cześć i czołem, Nałogowcy. Wróciłam!
  • Witaj z powrotem w blogosferze. Początkowo tytuł mnie zasmucił, ale po pierwszych słowach z tego posta już wiedziałam, że chciałaś nas po prostu zainteresować, abyśmy przeczytali wpis. Cieszę się, że nie odchodzisz. Wiesz, czasami każdy potrzebuje nowego. Myślę, że lepiej zacząć w nowym miejscu, niż próbować odratować stare, bo nie zawsze się to po prostu opłaca. Cieszy mnie również to, że pojawi się więcej felietonów i wpisów o filmach i serialach (na to chyba szczególnie czekam). Sama próbuję powrócić na swojego bloga, bo niestety przez studia i sesję (która dała mi niesamowicie w kość w tym semestrze), całkowicie go zaniedbałam. Tobie jednak życzę dużo powodzenia, z przyjemnością do Ciebie zajrzę, gdy pojawi się kolejny wpis. Swoją drogą – fantastyczny wygląd ♥

    Pozdrawiam serdecznie!

    • Katarzyna Łochowska

      No właśnie. Studia dobijają blogerów 😀 A na bloga wrócisz, jeśli będziesz miała dużo samozaparcia. Wiadomo, że po sesji trzeba odpocząć, a potem znaleźć w sobie siłę, żeby wrócić do normalności. Ja na przykład miałam dosyć i studiów i bloga. Coś, co było dla mnie przyjemnością, stało się obowiązkiem. Dlatego postanowiłam wszystko odświeżyć. Mam nadzieję, że Tobie też się to uda 🙂

      • Wrócę, nie zamierzam go porzucić, byłoby mi zbyt przykro. Powoli wracam i również mam nadzieję, że mi się uda. Co prawda przez zaległości w książkach nie mogę pisać o filmach i serialach póki co, ale mam nadzieję, że się to zmieni.

        Czekam niecierpliwie na pierwszą recenzję (lub felieton) 😀